„Pociąg przewrócił się na moją stronę". Relacje świadków po tragedii w Sokolnikach Suchych
– Nagle poczułem mocne uderzenie. Pociąg przewrócił się na moją prawą stronę i upadłem właśnie na nią i poobijałem się mocno – opowiada w rozmowie z RadioZET.pl Paweł Krysiak, który jechał pociągiem IC „Koziołek" do Zduńskiej Woli. Po wypadku składu dalekobieżnego w Sokolnikach Suchych zmarła jedna osoba. Stan dwóch rannych osób jest bardzo ciężki, są dziesiątki poszkodowanych. Jak ustalili prokuratorzy, kierowca samochodu ciężarowego miał zignorować czerwone światło na przejeżdzie.
-
-
- 7 Zobacz
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do wypadku na przejeździe kolejowym.
- Które służby uczestniczyły w akcji ratunkowej.
- Jak zachowywali się pasażerowie pociągu po wypadku.
Wypadek pociągu w Sokolnikach. Dziesiątki poszkodowanych
Pociąg Intercity relacji Lublin Główny – Szczecin Główny „Koziołek” w Sokolnikach Suchych wjechał w samochód ciężarowy na przejeździe kolejowym z sygnalizacją świetlną. Pociągiem podróżowało około 120 osób. Doszło do wykolejenia. Według informacji przekazanych przez służby 20 osób zostało poszkodowanych. – Stan dwóch osób rannych w katastrofie na przejeździe kolejowym koło Radomia jest bardzo ciężki. To maszynista pociągu i kierowca ciężarówki, który wjechał na przejazd. Osiem osób przewieziono do szpitali. Jedna z nich – pasażerka pociągu – zmarła – relacjonuje reporter Radia ZET Marcin Friedrich, który jest na miejscu zdarzenia.
– Są tu dziesiątki osób. Różnego rodzaju służb kolejowych, w tym członkowie komisji, która bada przyczyny zdarzenia, dodatkowo mnóstwo strażaków. Po zdarzeniu przyjechało tu w sumie około trzydzieści zastępów. I dziesiątki policjantów, którzy zabezpieczają to miejsce. Jest też cały zespół prokuratorów i to pod ich nadzorem zbierane są dowody – dodaje reporter Radia ZET.
Wszystkie osoby, które nie wymagały pomocy lekarskiej, zostały przewiezione do pobliskiej miejscowości, gdzie składają zeznania na potrzeby śledztwa. Z ustaleń prokuratorów na miejscu katastrofy wynika, ze kierowca samochodu ciężarowego zignorował czerwone światło przed przejazdem i uderzył w pierwszy wagon pociągu.
„Ogromny huk". Mamy relację poszkodowanego pasażera
Portal RadioZET.pl rozmawiał z jednym z poszkodowanych pasażerów. Siedział w drugim wagonie za lokomotywą. – Nagle poczułem mocne uderzenie. Huk był ogromny. Pociąg przewrócił się na moją prawą stronę i upadłem właśnie na nią i poobijałem się mocno. Mam potłuczone żebra. Ratownik medyczny opatrzyli mnie na miejscu, odradził jazdę do szpitalnego oddziału ratunkowego. Nie mogę się za bardzo schylać, czuję ból, więc jak to mi nie przejdzie to pojadę na jakieś prześwietlenie – mówi Paweł Krysiak, który jechał pociągiem IC „Koziołek" do Zduńskiej Woli.
Mężczyzna podkreśla, że służby pracujące na miejscu wywiązały się dobrze ze swoich zadań. – Nie było żadnej paniki, wszystko było dobrze zorganizowane. Zaopiekowali się ludźmi. Z kolei PKP podstawiło autokar, który wiezie nas do Łodzi. A dalej pojadę taksówką – dodaje Krysiak. Z jego relacji wynika, że pasażerowie zachowywali spokój: pomagali sobie wzajemnie – i to w sytuacji, gdy pociąg dopiero się przechylał, ale jeszcze nie upadł. Głos w sprawie zabrał również świadek zdarzenia.
– Podejrzewam, że kierowcę oślepiło słońce i mógł nie zauważyć sygnalizacji świetlnej, ale generalnie w tym miejscu jest widoczność dobra. Uważam, że kierowca zawsze powinien się upewnić dwa razy, bo rogatka czy sygnalizacja zawsze może nas zawieść – powiedział w rozmowie z reporterem Radia ZET. Na ten moment prokuratura ustaliła, że kierujący samochodem ciężarowym wjechał w jeden z pierwszych wagonów pociągu. Na razie – z uwagi na stan zdrowia – nie został przesłuchany. Przebywa na Oddziale Intensywnej Terapii.
Źródło: Radio ZET
(7) zobacz galerię