Pogłoski o wywożeniu dzieci ze szkół. Zszokowani rodzice kierują pisma do dyrekcji

3 min. czytania
29.10.2026 12:29
Obserwuj nas na Google

Do rodziców uczniów trafiają oświadczenia zachęcające do niewyrażania zgody na szkolne ćwiczenia ewakuacyjne. Autorzy dokumentów sugerują również, że w razie zagrożenia dzieci mogą zostać wywiezione ze szkół na kilka dni. Władze Lublina i dyrektorzy placówek stanowczo dementują te informacje. Na sprawę zareagowały też MSWiA i resort edukacji, które zapewniają, że nie ma takich planów. 

Niepokojąca dezinformacja w sieci
fot. Zbyszek Kaczmarek / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie nieprawdziwe informacje krążą wśród rodziców uczniów.
  • Dlaczego szkoły w Lublinie odrzucają plotki o wywożeniu dzieci.
  • Co zaleca w sytuacjach zagrożenia wiceprezydent Lublina.
  • Jak wyglądają aktualne procedury bezpieczeństwa w szkołach.

Niepokojące oświadczenia w sieci. Trafiają do rodziców uczniów

W sieci pojawiły się oświadczenia skierowane do rodziców dzieci uczęszczających do szkół. Dokumenty zachęcają do wyrażenia braku zgody na ćwiczenia z ewakuacji. Sugerują też, że w przypadku realnego zagrożenia uczniowie mogą być wywożeni do bliżej nieokreślonych miejsc nawet na kilka dni. 

Dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 4 w Lublinie Krzysztof Szulej zapewnił, że jest to zwyczajna dezinformacja. - Planów wywożenia dzieci ze szkół w sytuacji zagrożenia nie ma. Wręcz przeciwnie, po tej dużej ewakuacji z 17 września dostaliśmy wyraźne zalecenia, aby miejsce doraźnego schronienia było wyznaczone w budynku szkoły - dodał.

- To są pojedyncze głosy, ale dobiegają do nas. Jedno pismo z takim sprzeciwem zostało złożone w szkole. Wytłumaczyłem, że takich planów nie ma. Kilkoro rodziców pytało o tę sprawę, ale nie z tego powodu, że uważali, że jest to prawda, ale chcieli się upewnić - powiedział.  MSWiA i ministerstwo edukacji podkreślają, że uczniowie w czasie ewakuacji pozostają pod opieką szkoły i w budynku, gdzie są bezpieczni.

„Nikt nigdy nie wpadłby na pomysł, żeby wywozić gdzieś dzieci"

W tym samym tonie do sprawy odniósł się wiceprezydent Lublina ds. oświaty i wychowania Mariusz Banach. - Absolutnie nikt by nigdy nie wpadł na pomysł, żeby w sytuacji zagrożenia atakiem z powietrza wywozić dzieci ze szkoły. Mamy świadomość, że tych fake newsów będzie coraz więcej. Jeżeli ktoś wysyła na nas bomby, to tym bardziej zakładamy, że wysyła różne kłamliwe informacje - ocenił. 

Redakcja poleca

- Odporność społeczna, o której tyle się obecnie mówi, musi polegać też na tym, że wszyscy musimy się liczyć z tym, że ktoś nas może chcieć okłamać. Jeszcze raz zapewniam, że nie będziemy nigdzie wywozić dzieci - powiedział w rozmowie z mediami.

Apel do rodziców: Dzieci są najbezpieczniejsze w szkole

Zarówno samorządowcy jak i nauczyciele przypominają rodzicom również o tym, by nie próbowali odbierać swoich dzieci ze szkoły, gdy ogłoszony zostanie alarm dotyczący zagrożenia z powietrza. Zapewniają, że uczniowie najbezpieczniejsi będą właśnie w budynku, a największe zagrożenie jest na otwartej przestrzeni. - Jeżeli już, to rodzic będący akurat w pobliżu może szukać schronienia w szkole, a nie wyprowadzać dziecko na otwartą przestrzeń - powiedział Krzysztof Szulej.

- Trzeba sobie zdawać sprawę, że jeśli takich rodziców pojawiłoby się więcej, to wywołałoby to duże zamieszanie w budynku szkoły, a tym samym zagrożenie dla dzieci, które znajdują się pod naszą opieką. Tylko w tym budynku jest około 700 uczniów i dodatkowe 300 w osobnym budynku przedszkola - dodał.

Jak wyglądają procedury bezpieczeństwa w szkołach?

Agnieszka Mroczek, dyrektor SP nr 3 w Lublinie w rozmowie z Radiem ZET powiedziała, jak wyglądają obecnie procedury bezpieczeństwa w szkołach na wypadek ataku z powietrza. - Dobro dzieci jest dla nas priorytetem, mamy podzielone zadania. Stawiamy na profilaktykę, ale też na bliskość względem ucznia - mówiła. 

- Zgodnie z nowymi procedurami, w razie zagrożenia spotykamy się na najniższej kondygnacji budynku. Za poszczególne klasy odpowiedzialni są ich wychowawcy. Pomoc psychologiczno-pedagogiczna reaguje na wypadek sytuacji lękowych wśród uczniów. Mamy przygotowany megafon, więc jesteśmy w stanie zapanować nad tłumem i podawać komunikaty. W czasie zagrożenia bezpiecznie czekamy na odwołanie alarmu, uspokajamy, reagujemy, ale przede wszystkim rozmawiamy i w ten sposób normalizujemy sytuację - wyjaśniła.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET