Polacy tolerują krzyczenie na dzieci? Szokujący raport. „Musimy zacząć zauważać"

4 min. czytania
05.11.2026 15:30
Obserwuj nas na Google

Jedynie 20 proc. badanych uważa, że krzyczenie na dziecko nigdy nie powinno być stosowane. Tak wynika z raportu opublikowanego przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę. Tymczasem krzyk może być formą przemocy. – Przede wszystkim musimy zacząć zauważać swój odruch reagowania krzykiem – mówi w rozmowie RadioZET.pl Przemysław Mućko, psychoterapeuta, autor bloga psychoedukacyjnego Psychowiedza.

Dzieci
fot. Filip Blazejowski / Forum – zdj. ilustracyjne

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego krzyk na dziecko jest uznawany za przemoc emocjonalną.
  • Jakie są najczęstsze przyczyny krzyku rodziców na dzieci.
  • Jakie techniki mogą zastąpić krzyk w trudnych sytuacjach.

65 proc. Polek i Polaków uważa, że kary fizyczne nigdy nie powinny być stosowane. Zupełnie inaczej oceniamy jednak krzyk. Jedynie 20 proc. badanych twierdzi, że krzyczenie na dziecko nigdy nie powinno być stosowane, a co czwarty przypisuje mu wręcz pozytywny wpływ na zachowanie dziecka – informuje Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. W ciągu roku poprzedzającego badanie aż 68 proc. respondentów było świadkami sytuacji, w której dorosły krzyczał na dziecko, 25 proc. widziało jego obrażanie. Tymczasem krzyk – w szczególności powtarzający się, połączony z poniżaniem, krytyką czy ignorowaniem – to forma przemocy emocjonalnej, która zaburza poczucie bezpieczeństwa dziecka.

Krzyk na dzieci. Przyczyn jest wiele

Z badania „Barometr postaw wobec krzywdzenia dzieci” dowiadujemy się, że reakcje świadków krzywdzenia zależą od rodzaju przemocy. W przypadku kar fizycznych połowa świadków zwróciła uwagę osobie dorosłej (50 proc.). Gdy obrażano dziecko, zareagowało w ten sposób 45 proc. świadków, natomiast w przypadku krzyku – jedynie 22 proc. Na krzyk aż 38 proc. świadków nie zareagowało w żaden sposób. Najważniejszą barierą dla interwencji pozostaje przekonanie, że metody wychowawcze to prywatna sprawa rodziców.

Z czego najczęściej wynika krzyk rodzica? Wpływ na taką reakcję rodzica ma wiele czynników – takich jak bezsilność, powielanie wzorców z własnego dzieciństwa czy brak alternatywnych narzędzi wychowawczych. – Rodzice zwykle krzyczą, gdy próbują coś wyegzekwować albo stawiać granice – wyjaśnia w rozmowie z RadioZET.pl Przemysław Mućko, psychoterapeuta. – Jeśli w dzieciństwie ktoś na mnie krzyczał, zamiast formułować oczekiwania i wyjaśniać sens zdarzeń czy poleceń, wtedy sytuacja konfrontacji kojarzyła mi się z krzykiem i napięciem. Łatwo wejść w dorosłość z takimi właśnie skojarzeniami. W efekcie, gdy sam stanę się rodzicem, wtedy konfrontacja z własnym dzieckiem będzie uruchamiać we mnie ten stan napięcia – dodaje.

Im więcej napięcia, tym mniej swobody w trzeźwej ocenie bieżącej sytuacji. – Próba wymuszenia czegoś krzykiem staje się wtedy naturalnym kolejnym krokiem – wzorcem, automatyzmem, ale też drogą ujścia dla napięcia – podkreśla ekspert. Rodzice, oprócz własnej historii, mają też temperament i bieżące wyzwania w życiu. Im więcej impulsywności w temperamencie, tym łatwiej zareagować krzykiem. – Zdarzają się też rodzice, którzy własny komfort i pozycję cenią sobie wyżej niż dobrostan dziecka. I wtedy krzyk może stać się czymś naturalnym, bo jednocześnie jest kuszącą drogą na skróty i podkreśleniem rodzicielskiej władzy – wtrąca Mućko. Na szczęście to raczej niewielki odsetek.

„Musimy zacząć zauważać odruch"

Zdarza się, że rodzice wpadają w „pętlę krzyku". Jak z niej wyjść? Co rodzic może zrobić w krytycznym momencie, a co tuż po tym, jak już nakrzyczał na dziecko? – Przede wszystkim musimy zacząć zauważać swój odruch reagowania krzykiem – zaleca psychoterapeuta Przemysław Mućko. Najlepiej przygotować się w spokojnym dla siebie czasie, określając swój „sygnał stop". Ekspert wyjaśnia, że można to zrobić np. przywołując w pamięci ostatnią sytuację nakrzyczenia na dziecko i zadając sobie pytanie: co do tego doprowadziło?

Redakcja poleca

– Zdrowa regulacja emocji zaczyna się od umiejętności rozpoznania narastającego napięcia, określenia jego przyczyn i umiejętności rozróżnienia przyczyn i wyzwalaczy. Im więcej takiej pracy wykonamy we własnym zakresie, tym łatwiej w gorącej sytuacji konfrontacji z dzieckiem będzie nam zatrzymać chęć wybuchnięcia krzykiem – zaznacza Mućko. – Możemy wtedy powiedzieć np. „mam ochotę teraz krzyknąć, bo jestem bardzo zmęczony po całym dniu w pracy i trudno mi na spokojnie rozmawiać z tobą o obowiązkach, z których się nie wywiązałeś". A jeśli już zdarzy się na dziecko krzyknąć, wtedy najlepiej powiedzieć na głos „potrzebuję teraz chwilę ochłonąć" – dodaje.

Takie zdanie wypowiedziane na głos jest jednocześnie konkretną instrukcją dla siebie i nazwaniem potrzeby wyregulowania własnych emocji. Gdy emocje opadną, warto wrócić, wyjaśnić powody podniesionego głosu, a następnie jeszcze raz, na spokojnie powiedzieć, czego oczekujemy i dlaczego to dla nas ważne.

Te techniki mogą zastępować krzyk

Zapytaliśmy również eksperta, jakie konkretne techniki rodzicielskie zastępują krzyk, gdy dziecko wykazuje trudne zachowania. Czasami wystarczy jedno konkretne polecenie naraz – zamiast „ile razy mam ci mówić, żebyś chował swoje rzeczy do szafy!", lepiej powiedzieć: „wróć do przedpokoju i schowaj swoje rzeczy". – Spokojny, stanowczy ton w połączeniu z przewidywalnymi konsekwencjami działa dużo lepiej, niż krzyk. Ale też wymaga przygotowań po stronie rodzica: najpierw trzeba przygotować sobie w myślach adekwatne konsekwencje oraz umówić się z sobą na konsekwentne ich wdrażanie i przestrzeganie – twierdzi ekspert. 

Istotne jest również nazywanie emocji i stawianie granic. Bardzo ważny, wręcz kluczowy będzie też kontekst, w którym to się dzieje. Dzieci potrzebują przewidywalności i stałości. Potrzebują też docenienia, co w praktyce oznacza, że jeśli trzy razy na dziesięć odwieszą swoje rzeczy do szafy, a siedem razy nie, to potrzebują trzech aktów docenienia i siedmiu przypomnień.

– Tymczasem nam, rodzicom, nierzadko łatwiej jest trzy razy nie skomentować i być może w pozostałych siedmiu sześć razy samemu odwiesić, a raz wybuchnąć. Wtedy dziecko może łatwo nauczyć się, że jak zrobi coś dobrze, to nikt tego nie zauważy. A jak nie, to od razu wybuch – dodaje Przemysław Mućko. 

Źródło: Radio ZET/FDDS