`

Polak więziony w Afryce ujawnił nowe informacje. "Do naszej rodziny zgłosił się człowiek"

2 min. czytania
25.06.2024 09:11
Obserwuj nas na Google

- Kiedy wydano wyrok skazujący, nasz prezydent zadzwonił do prezydenta DR Konga, jednak mam trochę żal o czas reakcji. To mogło być załatwione szybciej - powiedział Mariusz Majewski, który kilka miesięcy temu trafił do więzienia w tym afrykańskim państwie. W rozmowie z Polsat News opowiedział również o innej hipotezie, dotyczącej jego uwolnienia.

DR Konga
fot. Facebook/Mariusz Majewski

Michał Majewski więziony w DR Konga przez trzy miesiące. "Mam żal"

Michał Majewski przeżył dramat podczas podczas podróży do Demokratycznej Republiki Konga.  Polak został w połowie lutego zatrzymany przez służby tego afrykańskiego państwa, oskarżony o szpiegostwo i skazany na dożywotnią karę więzienia. Za kratami spędził trzy miesiące, ostatecznie  został uwolniony pod koniec maja dzięki zaangażowaniu prezydenta oraz polskiego MSZ. Dziś przebywa już z powrotem w kraju.

W rozmowie z Polsat News podróżnik mówił, że działania kongijskich władz mogły mieć z związek m.in. z wizytą Andrzeja Dudy w Rwandzie. - Pan prezydent ciepło wypowiadał o stosunkach, jakie łączą nasze kraje, trochę nie bacząc na sytuację, jaka jest w regionie. Rwanda okupuje wschodnie tereny DR Konga, dość bogate w złoża mineralne - wyjaśniał. Jego zdaniem oba państwa są "wstanie wojny", a "DR Konga oskarżyła nas o dwulicowość".

Redakcja poleca

- Chodzi o to, że na radzie ONZ przy udziale USA, Francji poparliśmy Kongo w tym konflikcie, a potem doszło do udzielenia wsparcia dla Rwandy w sytuacji, gdyby była w niebezpieczeństwie. Oni chcieli pokazać, że Polska popełniła błąd - powiedział, wspominając m.in.  incydent z podpaleniem polskiej flagi, który opisywaliśmy na RadioZET.pl.

Majewski nie ukrywał, że choć prezydent Duda zadzwonił do swojego odpowiednika z DRK, to ma on żal o zbyt wolną reakcję polskich władz. - To mogło być załatwione trzy miesiące wcześniej. Nie spędziłbym 100 dni w więzieniu, ten kraj nie traktowałby nas jak wroga, żyłbym kilka lat dłużej - stwierdził. Przyznał też, że był "jedynym białym człowiekiem" w zakładzie karnym, w którym osadzonych było 15 tysięcy więźniów. - Nie przespałem żadnej nocy, grożono mi - dodał.

Polak więziony w Afryce. Mówił o "drugiej hipotezie"

W wywiadzie pojawiła się również "druga hipoteza", związana z uwolnieniem mężczyzny. - Do naszej rodziny zgłosił się człowiek - pan Krzysztof z Warszawy - i chciał nam pomóc. Tę propozycję przyjęła nasza ciocia Renata. Dowiedziała się, że on czytał mojego bloga. On powiedział, że zna osobę, panią Nadię, która mogłaby pomóc, bo ma duże wpływy w Afryce - tłumaczył. Następnie miała zostać przeprowadzona online z udziałem pana Krzysztofa, pani Nadii i "osoby z otoczenia prezydenta".

Rozmawiali o mnie, że mam rodzinę, jestem podróżnikiem, znalazłem się w trudniej sytuacji. Połączono się również z szefem więzienia, w którym byłem. Oni dostali zapewnienie, że w ciągu 24 godzin uda się mnie wyciągnąć

Na pytanie, czy kierunek podróży nie był zbyt ryzykowny, Majewski odpowiedział, że "to tak, jakby zapytać alpinistę, po co zdobywa kolejny szczyt". - Jest coś silniejszego w nas, co pcha nas w miejsca, których nie znamy - stwierdził, dodając, że było to jednak "pouczające doświadczenie".

Źródło: Radio ZET/Polsat News

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET