`

Policja w Hospicjum św. Wawrzyńca w Gdyni. Chodzi o sprawę możliwych nieprawidłowości finansowych

2 min. czytania
30.04.2024 14:44
Obserwuj nas na Google

Policja weszła do siedziby Hospicjum świętego Wawrzyńca w Gdyni. Funkcjonariusze zrobili to 29 kwietnia na zlecenie prokuratury, która prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości w placówce. Chodzi między innymi o podejrzenie sprzeniewierzania środków przez dyrektora obiektu, księdza Grzegorza Milocha. O sprawie Radio ZET informowało jako pierwsze w lipcu 2023 roku.

Hospicjum świętego Wawrzyńca w Gdyni
fot. Facebook/Hospicjum świętego Wawrzyńca w Gdyn

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk potwierdziła Radiu ZET, że w poniedziałek w hospicjum były realizowane czynności "związane z koniecznością zabezpieczenia kolejnych dokumentów". Nieoficjalnie: chodzi między innymi o dokumenty księgowe dotyczące zbiórki prowadzonej w ramach akcji Pola Nadziei. Postępowanie cały czas jest prowadzone w sprawie, czyli nikomu nie przedstawiono jeszcze żadnych zarzutów, ale przedmiotem zainteresowania śledczych jest osoba księdza dyrektora. 

Policja w siedzibie Hospicjum św. Wawrzyńca

W ubiegłym tygodniu Radosław Gruca z RadioZET.pl opisał zarzuty, jakie wobec ks. Grzegorza Milocha formułują osoby, które współpracowały z gdyńskim hospicjum. Mowa jest między innymi o przyjmowaniu nieewidencjonowanych kopert od wiernych, którzy przekazywali datki osobiście, nieprawidłowościach przy rozliczaniu pieniędzy złożonych do puszek podczas zbiórek, a także nieprzekazywaniu wszystkich datków płynących między innymi z zagranicy do kasy hospicjum. 

Redakcja poleca

Prokuratura, o czym kilka dni temu napisaliśmy na RadioZET.pl, szuka także informacji o sprzęcie rehabilitacyjnym dla pacjentów, którego wypożyczenie, choć oficjalnie było za darmo, stanowiło źródło dodatkowych dochodów, ponieważ rodziny pacjentów często rewanżowały się datkami, które trafiały bezpośrednio do księdza.Ksiądz Miloch w połowie kwietnia w rozmowie z Faktem nazwał formułowane wobec niego zarzuty szkalowaniem i pomówieniami, zapewnia, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Nie chciał się odnieść do prowadzonego przez prokuraturę postępowania.Źródło Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET