„Polska nie zezwala”. Tusk stanowczo ws. incydentu z dronem na Litwie
- Polska nie zezwala na prowadzenie operacji na swoim terytorium czy nad nim bez wyraźnej zgody i to się nie zmieni - powiedział we wtorek premier Donald Tusk. Podkreślił jednocześnie, że Polska i Litwa będą współpracować, by wyjaśnić ostatni incydent z dronem, który wybuchł blisko litewsko-łotewskiej granicy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są szczegóły incydentu z dronem na Litwie.
- Które kraje zaangażowały się w wyjaśnienie incydentu z dronem.
- Dlaczego Polska nie zezwala na operacje na swoim terytorium.
- Co ustalono w sprawie pochodzenia drona.
Tusk o dronie na Litwie
- Chcę potwierdzić, będziemy współpracowali bardzo blisko z Litwą i na pewno wyjaśnimy cały ten incydent z dronem, który eksplodował blisko granicy litewsko-łotewskiej - powiedział we wtorek przed posiedzeniem Rady Ministrów premier Donald Tusk, dodając, że obecne dane wskazują na to, że dron wleciał od polskiej strony. Podkreślił, że w sprawie zostaną zbadane wszystkie okoliczności.
Tusk przekazał też, że po południu spotka się prezydentem Litwy Gitanasem Nausedą i omówi ten incydent. Dodał, że liczy w tej sprawie na „pełną współpracę strony ukraińskiej, tak żeby naprawdę precyzyjnie wyjaśnić sobie, co się stało”. - Bez emocji, bez jakichś złych intencji, ale będę bardzo natarczywy, występując, po pełne wyjaśnienia - powiedział premier.
Premier: Polska nie zezwala na prowadzenie operacji na swoim terytorium
- Niezależnie od wyników tego wyjaśnienia chcę podkreślić bardzo mocno, że Polska nie zezwala na prowadzenie operacji na swoim terytorium czy nad naszym terytorium bez wyraźnej zgody państwa polskiego. I to się nie zmieni, niezależnie od tego, kto te operacje miałby przeprowadzać - podkreślił Tusk.
W niedzielę do litewskiej przestrzeni powietrznej wleciał dron, w związku z czym poderwano myśliwce NATO. Piloci nie zdołali jednak dostrzec obiektu ani potwierdzić, że był to bezzałogowiec, dlatego nie został on zestrzelony. Szczątki drona znaleziono później w miejscowości Juodzioniai, w rejonie poswolskim. Litewskie władze poinformowały, że był to ukraiński dron wyposażony w materiały wybuchowe. Ukraina przeprosiła za incydent, wyjaśniając, że bezzałogowiec mógł zboczyć z kursu wskutek działania rosyjskich systemów walki elektronicznej.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET