„Polska nie zezwala”. Tusk stanowczo ws. incydentu z dronem na Litwie

2 min. czytania
20.10.2026 13:19
Obserwuj nas na Google

- Polska nie zezwala na prowadzenie operacji na swoim terytorium czy nad nim bez wyraźnej zgody i to się nie zmieni - powiedział we wtorek premier Donald Tusk. Podkreślił jednocześnie, że Polska i Litwa będą współpracować, by wyjaśnić ostatni incydent z dronem, który wybuchł blisko litewsko-łotewskiej granicy.

Donald Tusk
fot. KPRM

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są szczegóły incydentu z dronem na Litwie.
  • Które kraje zaangażowały się w wyjaśnienie incydentu z dronem.
  • Dlaczego Polska nie zezwala na operacje na swoim terytorium.
  • Co ustalono w sprawie pochodzenia drona.

Tusk o dronie na Litwie

- Chcę potwierdzić, będziemy współpracowali bardzo blisko z Litwą i na pewno wyjaśnimy cały ten incydent z dronem, który eksplodował blisko granicy litewsko-łotewskiej - powiedział we wtorek przed posiedzeniem Rady Ministrów premier Donald Tusk, dodając, że obecne dane wskazują na to, że dron wleciał od polskiej strony. Podkreślił, że w sprawie zostaną zbadane wszystkie okoliczności.

Tusk przekazał też, że po południu spotka się prezydentem Litwy Gitanasem Nausedą i omówi ten incydent. Dodał, że liczy w tej sprawie na „pełną współpracę strony ukraińskiej, tak żeby naprawdę precyzyjnie wyjaśnić sobie, co się stało”. - Bez emocji, bez jakichś złych intencji, ale będę bardzo natarczywy, występując, po pełne wyjaśnienia - powiedział premier.

Redakcja poleca

Premier: Polska nie zezwala na prowadzenie operacji na swoim terytorium

- Niezależnie od wyników tego wyjaśnienia chcę podkreślić bardzo mocno, że Polska nie zezwala na prowadzenie operacji na swoim terytorium czy nad naszym terytorium bez wyraźnej zgody państwa polskiego. I to się nie zmieni, niezależnie od tego, kto te operacje miałby przeprowadzać - podkreślił Tusk. 

W niedzielę do litewskiej przestrzeni powietrznej wleciał dron, w związku z czym poderwano myśliwce NATO. Piloci nie zdołali jednak dostrzec obiektu ani potwierdzić, że był to bezzałogowiec, dlatego nie został on zestrzelony. Szczątki drona znaleziono później w miejscowości Juodzioniai, w rejonie poswolskim. Litewskie władze poinformowały, że był to ukraiński dron wyposażony w materiały wybuchowe. Ukraina przeprosiła za incydent, wyjaśniając, że bezzałogowiec mógł zboczyć z kursu wskutek działania rosyjskich systemów walki elektronicznej.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET