Ponad 11 tys. opakowań, to nowy rekord. 10 godzin przy butelkomacie
Ponad 11 tys. puszek i butelek, pół roku zbierania i ponad 10 godzin spędzonych przy butelkomacie. Paweł Mej z Baczkowa pobił rekord zwrotu opakowań kaucyjnych, a część zdobytych w ten sposób pieniędzy przeznaczył na pomoc lokalnej społeczności.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Paweł Mej pobił rekord zwrotu opakowań kaucyjnych.
- Jakie wyzwania logistyczne wiązały się z akcją Pawła Meja.
- Co Paweł Mej zrobił z pieniędzmi uzyskanymi z kaucji.
- Dlaczego Paweł Mej planuje kontynuować akcję zbierania opakowań.
Nowy rekord systemu kaucyjnego. Ponad 11 tys. puszek i butelek
11 218 puszek i butelek - to nowy rekord zwrotu opakowań kaucyjnych. Od kilku dni jego dumnym posiadaczem może nazywać się Paweł Mej, znany też jako „bosy biegacz" z Baczkowa.
- Od dawna jestem aktywnym wolontariuszem, wspieram od lat WOŚP, po prostu lubię pomagać. Do głowy przyszła mi akcja z opakowaniami kaucyjnymi. Pomyślałem wtedy: Dlaczego nie pobić rekordu. Może trochę przesadziłem, bo wydawało mi się, że mam tych butelek około 8 tys., a wyszło tego ponad 11 tys. - mówi Paweł Mej w rozmowie z Radiem ZET.
Pół roku zbierania przyniosło efekty. To było niemałe wyzwanie
Opakowania kaucyjne Paweł zbierał jeżdżąc rowerem po kilkunastu okolicznych wioskach. - Trzeba było się trochę poświęcić, bo dwa dni przed finałem akcji zrobiłem około 50-60 km. Zbieranie trwało w sumie pół roku, w tym czasie nieraz złapałem gumę - relacjonuje "bosy biegacz".
Trzeba przyznać, że pobicie takiego rekordu to nie lada wyzwanie logistyczne. Paweł Mej tłumaczy, że opakowania trzymał w garażu. - On ma 4 na 5 metrów, w sumie zajęło to ponad połowę tej przestrzeni - mówi.
10 godzin przy butelkomacie. „To nie koniec"
Na sam zwrot opakowań trzeba też było poświęcić trochę czasu. Z przerwami na jedzenie i picie trwało to ponad 10 godzin. Efekt to ponad 5600 zł, część pieniędzy została przeznaczona na wsparcie dla szkoły, koła gospodyń wiejskich i strażaków z OSP, którzy zbierają na nowy pojazd.
- 800 złotych trafiło do strażaków z OSP Baczków. Mają bardzo niewielki pojazd, a wieś jest ogromna. Do tamtejszej szkoły podstawowej przekazałem w sumie 18 piłek. Kilkaset złotych przekazałem też dla lokalnego Koła Gospodyń Wiejskich - mówi Paweł Mej.
"Bosy biegacz" zapowiada, że to nie koniec niesienia pomocy. Jeszcze w tym roku planuje zebrać 2026 opakowań kaucyjnych, a cały zysk przeznaczyć na wsparcie strażaków z OSP Baczków.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET