`

Porzucony rosyjski statek widmo stoi w porcie w Gdyni. To "tykająca bomba"

4 min. czytania
24.01.2025 11:40
Obserwuj nas na Google

Polskie służby specjalne zainteresowały się rosyjskim statkiem porzuconym w porcie w Gdyni - dowiedziało się Radio ZET. Zbiornikowiec Khatanga służył do przewozu ropy i zdaniem naszego informatora może być "tykającą bombą" chemiczną, a przepisy nie pozwalają sprawdzić, co znajduje się pod jego pokładem. Dodatkowo w ostatnim czasie już dwukrotnie zerwał się z cum. Sprawą zajęły się SKW i ABW.

Porzucony rosyjski statek widmo stoi w porcie w Gdyni. To "tykająca bomba"
fot. Wikimedia.org
  • Polskie służby specjalne zainteresowały się rosyjskim statkiem porzuconym w porcie w Gdyni - dowiedziało się Radio ZET
  • Zbiornikowiec Khatanga służył do przewozu ropy i zdaniem naszego informatora może być „tykającą bombą” chemiczną, a przepisy nie pozwalają sprawdzić, co znajduje się pod jego pokładem
  • Dodatkowo w ostatnim czasie już dwukrotnie zerwał się z cum. Sprawą zajęły się Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego

Rosyjski statek w porcie Gdynia "Tykająca bomba" na celowniku służb

Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustalają okoliczności incydentów, do jakich doszło w Porcie Gdynia ze zbiornikowcem Khatanga (Хатанга). Statek w ciągu ostatnich tygodni dwukrotnie zerwał się z cum. Trzeba było wzywać holowniki do "złapania" go i odholowania na miejsce. Ta sytuacja przypomniała o nierozwiązanym od ponad siedmiu lat porzuconej rosyjskiej jednostki.

W październiku 2017 roku Khatanga została zatrzymana w Porcie Gdynia po tym, jak nie przeszła rutynowej kontroli. W ramach tak zwanej Port State Control sprawdza się m.in. stan techniczny statku oraz kompetencje załogi. Zgodnie z dokumentami jednostka została "zatrzymana" i miała przejść remont. Problem w tym, że w 2020 roku armator - firma Murmansk Shipping Company - ogłosił upadłość i przestał interesować się Khatangą.

- Od czasu do czasu Rosjanie wysyłali do portu swojego przedstawiciela, który sprawdzał, czy statek stoi, ale ostatni z nich dostał nakaz deportacji z Polski i kontakt się urwał - mówi informator Radia ZET z portu w Gdyni. Zgodnie z przepisami władze portu nie mogą nic zrobić z Khatangą bez decyzji syndyka zarządzającego majątkiem upadłego armatora.

Khatanga jako bomba chemiczna?

Dodatkowo zbiornikowiec dwukrotnie zerwał się z cum - 15 grudnia ubiegłego roku i ostatnio 12 stycznia. Alarm podniósł armator stojącego w pobliżu statku służącego do stawiania morskich farm wiatrowych. Obawiał się, że odsuwająca się od pirsu Khatanga staranuje jego jednostkę. Do akcji za każdym razem ruszały portowe holowniki, które odholowywały rosyjski statek na miejsce.

Jak wynika z naszych ustaleń, Urząd Morski zgłaszał wcześniej zastrzeżenia co do zabezpieczenia jednostki. Poza tym, na co zwraca uwagę informator Radia ZET, porzucony statek może stanowić innego rodzaju zagrożenie. - Nie jest pilnowany, a to tykająca bomba. Khatanga służyła do przewozu ropy naftowej i pochodnych. Tam mogą się gromadzić mocno wybuchowe gazy. Nic nie działa, więc statek nie jest odgazowany. Wystarczy iskra i mamy katastrofę - podkreśla.

Redakcja poleca

Po tym, jak po raz drugi rosyjski zbiornikowiec zerwał się z cum, zainteresowały się nim ABW i SKW, które badają okoliczności tych incydentów. Dodatkowo, jak twierdzą nasi informatorzy ze służb specjalnych, nie wiadomo, czy na statku nie znajdują się np. rosyjskie urządzenia nasłuchowo-wywiadowcze. Ich zdaniem nie można wykluczyć takiej ewentualności. W rozmowie z Radiem ZET zwracają uwagę, że Gdynia to główny port polskiej marynarki wojennej, a w Bałtyckim Terminalu Kontenerowym przeładowywany jest sprzęt NATO.

Z naszych informacji wynika również, że Khatangą zainteresowali się posłowie z sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych. Wkrótce ta sprawa ma stanąć na jej posiedzeniu. Zarząd Morskiego Portu Gdynia uspokaja, że sytuacja jest pod kontrolą. - Wprowadzone zostały wszystkie procedury zgodne z obowiązującymi regulacjami. Ze względów bezpieczeństwa nie ujawniamy szczegółów podejmowanych działa - tłumaczy Kalina Gierblińska, rzeczniczka gdyńskiego portu. Dodaje, że "ZMPG S.A. na bieżąco współpracuje z właściwymi instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo oraz utrzymuje stały kontakt w kluczowych dla funkcjonowania portu kwestiach z resortem, któremu Port Gdynia bezpośrednio podlega".

Co dalej? Ministerstwa o sytuacji z Khatangą

Także wywołane w ten sposób do tablicy Ministerstwo Infrastruktury nie widzi powodu do niepokoju. - Zerwania cum zostały ocenione przez Urząd Morski jako niepowodujące zagrożenia dla portu, będące w pełni pod kontrolą - odpowiada na pytania Radia ZET rzeczniczka resortu Anna Szumańska i dodaje, że "Zarząd Morskiego Portu Gdynia SA podjął działania prawne mające na celu rozwiązanie problemu statku Khatanga".

Szumańska potwierdza również, że resort "jest w tej sprawie w stałym kontakcie ze służbami Urzędu Morskiego w Gdyni, Zarządu Morskiego Portu Gdynia oraz innymi właściwymi organami i służbami, w szczególności z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego". Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński przyznaje, że brane są pod uwagę różne warianty załatwienia kwestii porzuconego rosyjskiego zbiornikowca.

- Obecnie trwają czynności zmierzające do rozwiązania problemu zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym. Nie wyklucza się możliwości przejęcia statku z tytułu zadłużenia armatora za długoletni postój statku na wodach Portu Morskiego Gdynia - wyjaśnia Dobrzyński. Według nieoficjalnych informacji Radia ZET rozważane jest m.in. wpisanie rosyjskiego armatora na listę sankcyjną, co umożliwiłoby polskim władzom przejęcie Khatangi.

PODSUMOWANIE: Polskie służby specjalne, w tym Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, badają incydenty związane z porzuconym rosyjskim zbiornikowcem Khatanga w porcie Gdynia, który dwukrotnie zerwał się z cum i może stanowić zagrożenie chemiczne.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET