Poseł PiS broni dzikich lokatorów? Interweniuje w Ministerstwie Sprawiedliwości
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Paweł Lisiecki zwrócił się do Ministerstwa Sprawiedliwości z prośbą o podjęcie interwencji w sprawie eksmisji dzikich lokatorów. Chodzi o rodzinę J., która przez 17 lat nielegalnie zajmowała mieszkanie państwa Stachowiaków. Dwa miesiące temu w końcu komornikowi udało się wyprowadzić lokatorów. - Ja jako poseł mam nie tyle prawo, co obowiązek wystąpić z takim pismem bez decydowania o tym, czy ktoś ma rację czy nie - tłumaczy swoją interwencję poseł Lisiecki.
Historię sądowej batalii o mieszkanie opisywaliśmy ponad miesiąc temu w weekendowym magazynie Radia ZET. W 2010 roku sąd stwierdził, że 53-metrowe mieszkanie w centrum Warszawy w drodze spadku po zmarłym ojcu nabyła jego córka Ewa Stachowiak. Gdy w sądzie zapadał wyrok od kilku lat mieszkanie nielegalnie zajmował już brat Ewy Krzysztof J. z żoną Elżbietą i dziećmi.
- Nawet o tym nie wiedzieliśmy. Donieśli nam o tym dopiero sąsiedzi i znajomi. Byłam w szoku, bo przecież mieli swoje mieszkanie. Próbowałam dowiedzieć się, o co im chodzi, ale usłyszałam tylko, że chcą tam zamieszkać i koniec. Nie było z nimi dalszej dyskusji - mówiła nam dwa miesiące temu Ewa Stachowiak.
Sąd wydał również nakaz eksmisji rodziny J. Mimo prawomocnych wyroków sądowych Krzysztof J. nie mógł pogodzić się nie tylko z decyzją sędziego, ale również wolą ojca, który w testamencie zapisał mieszkanie jego siostrze Ewie. Rodzina J. postanowiła za wszelką cenę blokować legalną eksmisję z lokalu. Dzicy lokatorzy składali skargi na czynności komornika, wnioski o cofnięcie eksmisji, przydzielenie lokalu socjalnego, wyłączenie komornika czy liczne powództwa przeciwko Stachowiakom.
Eksmisja po 12 latach od wyroku
Te działania spowodowały, że przez 17 lat prawowici właściciele nie mogli odzyskać mieszkania. W tym czasie Stachowiakowie zmuszeni byli żyć w Stanach Zjednoczonych, do których wyjechali w latach 90. za pracą. Mąż Ewy Krzysztof Stachowiak kilkanaście razy przylatywał do Polski z USA, aby walczyć o swoje mieszkanie, co generowało ogromne koszty. Co więcej, dzicy lokatorzy nie płacili czynszu i zadłużyli mieszkanie na kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Dopiero w czerwcu 2022 roku doszło do przełomu w sprawie. Komornikowi udało się skutecznie przeprowadzić eksmisję, mimo że ponownie dzicy lokatorzy próbowali zablokować jej wykonanie. Początkowo sąd przychylił się do wniosku o zawieszenie postępowania egzekucyjnego, ale po dostarczeniu akt sprawy przez komornika zmienił decyzję.
- Sprawa toczy się od ponad 10 lat. Była badana przez sąd rejonowy oraz okręgowy, a nawet przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Dzień przed kolejnym terminem eksmisji sąd właściwie bez zajrzenia do akt sprawy zawiesza to postępowanie, po czym je uchyla. Na szczęście sprawna reakcja komornika pozwoliła zakończyć to wieloletnie postępowanie - wyjaśniał Krzysztof Pietrzyk z Izby Komorniczej w Warszawie.
Dzicy lokatorzy proszą o pomoc posła PiS
Dzicy lokatorzy zostali eksmitowani do tymczasowego lokalu, które przydzieliło im miasto. Państwo Stachowiakowie po 17 latach czekania odzyskali swoje mieszkanie. Eksmitowana rodzina J. nie daje jednak za wygraną. Zgłosiła się do posła Prawa i Sprawiedliwości Pawła Lisieckiego, który w ich imieniu interweniował w Ministerstwie Sprawiedliwości. Lisiecki to członek Komisji Weryfikacyjnej, były burmistrz warszawskiej dzielnicy Pragi-Północ, aktywnie pomaga lokatorom przy nielegalnych eksmisjach. Poseł poprosił o przeprowadzenie kontroli prawidłowości działań komornika, który eksmitował rodzinę J. Ministerstwo przychyliło się do prośby Lisieckiego i wezwało prezes Sądu Rejonowego w Wołominie Annę Rutkowską-Przasnek, aby przeprowadziła kontrolę działań komornika.
“Uprzejmie proszę o zbadanie i przedstawienie oceny działalności Komornika w kontekście zarzutów i okoliczności przytoczonych w interwencji. W razie stwierdzenia nieprawidłowości w działalności Komornika proszę również o informację o podjętych lub planowanych działaniach nadzorczych” - czytamy w piśmie Ministerstwa Sprawiedliwości do prezes Sądu Rejonowego w Wołominie, do którego dotarliśmy.
O wyniki kontroli zleconej przez Ministerstwo Sprawiedliwości zapytaliśmy prezes sądu Annę Rutkowską-Przasnek. Jej zdaniem nie ma wątpliwości, że komornik działał zgodnie z prawem. - Czynności podejmowane przez Prezesa Sądu Rejonowego w Wołominie nie dają podstaw do ustalenia, by działania komornika sądowego Dariusza Wiercigrocha były nieprawidłowe - wyjaśniła.
Skontaktowaliśmy się z posłem Pawłem Lisieckim, aby zapytać go dlaczego postanowił wziąć w obronę dzikich lokatorów.
- Jeżeli przychodzi ktoś do mnie i z jego słów wnioskuję, że jest jakieś działanie bezprawne, to wysyłam wtedy do odpowiednich organów pismo w tej sprawie. I to te organy mogą wskazać, że ta osoba albo konfabuluje albo mówi nieprawdę. Jeżeli mamy sytuację, że ktoś przez 12 lat skutecznie broni się przed eksmisją, to pytanie, czy to wina posła, czy wymiaru sprawiedliwości? - mówi w rozmowie z RadioZET.pl poseł Paweł Lisiecki.
Dopytujemy posła, czy przed podjęciem interwencji zapoznał się historią konfliktu o mieszkanie. Przypomnijmy, że już 2010 roku sąd prawomocnie uznał, że mieszkanie należy się Ewie Stachowiak. Doszło do trzech prób eksmisji, które rodzina J. skutecznie zablokowała. Według sądu Elżbieta J. “nadużywała prawa procesowego” i doprowadziła do “obstrukcji postępowania egzekucyjnego”, które trwało dziewięć lat.
- Jeżeli ktoś przychodzi do mnie to rzeczywiście opowiada jednostronnie o danej sytuacji. Ja jednak mam prawo wystąpić do odpowiedniego organu. Jeżeli te argumenty, które przedstawiła mi ta osoba są zasadne, to organ podejmuje właściwe działania. Jeżeli nie są, to nie podejmuje żadnych działań i informuje mnie, że mamy do czynienia z inną sytuacją - tłumaczy Lisiecki.
Lisiecki: Interwencja być może była niezasadna
Krzysztof Stachowiak twierdzi, że szukał pomocy w swojej sprawie również u posła Lisieckiego, bo słyszał, że zajmuje się sprawami lokatorskimi. Lisiecki twierdzi, że mężczyzna u niego nie był, ale wkrótce mają się spotkać. - Pan Krzysztof Stachowiak nie był u mnie. Natomiast kontaktował się z posłem Krajewskim, który przekazał mi informację o tym. Obiecałem posłowi, że spotkam się z panem Krzysztofem - odpowiada poseł Lisiecki.
Chwilę po zakończeniu rozmowy Paweł Lisiecki oddzwonił i poinformował, że umówi spotkanie z Krzysztofem Stachowiakiem w pierwszej połowie sierpnia, aby wyjaśnić sprawę. - Wcześniejsza moja interwencja była zasadna, bo pan Krzysztof wynajął firmę, która zajmuje się “czyszczeniem” mieszkań bez udziału komornika. Natomiast ostatnia interwencja być może była niezasadna, ale to wyjaśnię, gdy spotkam się z panem Krzysztofem - poinformował.
Zwróciliśmy się także z pytaniami do Ministerstwa Sprawiedliwości. Chcieliśmy się dowiedzieć, czy urzędnicy występując o wyjaśnienia do prezes Sądu Rejonowego w Wołominie zapoznali się z historią konfliktu i dlaczego podjęli decyzję o interwencji w tej sprawie. Ministerstwo odpowiedziało jedynie, że podejmując działania w tej sprawie na skutek interwencji poselskiej “realizuje obowiązek wynikający z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora”.
- Na podstawie ustawy o komornikach sądowych, regulującej sprawowanie przez ministerstwo zwierzchniego nadzoru nad działalnością komorników, sprawdzona zostanie prawidłowość czynności egzekucyjnych - poinformowało ministerstwo.
W odpowiedzi na pytania otrzymaliśmy również informację, że ministerstwo prowadziło postępowanie wyjaśniające po interwencji poselskiej posła Jarosława Krajewskiego na rzecz właścicieli mieszkania. - Podjęto wtedy działania nadzorcze, by sprawdzić prawidłowość czynności egzekucyjnych komornika. 14 kwietnia 2021 r. udzielono posłowi odpowiedzi, w której przedstawiono przebieg postępowania egzekucyjnego oraz odniesiono się do zarzutów dotyczących długotrwałości postępowania eksmisyjnego - przekazał resort sprawiedliwości.
Działania ministerstwa nie pomogły jednak właścicielom mieszkania. Do skutecznej eksmisji doszło rok później tylko dzięki wytrwałości i cierpliwości państwa Stachowiaków. - Mam żal do naszego wymiaru sprawiedliwości. Pisaliśmy do Ministerstwa Sprawiedliwości od 2011 roku. Zarówno za rządów PO, jak i PiS nikt nam nie pomógł - żali się Krzysztof Stachowiak.
Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET