`

Potężny pożar na Kaszubach. Trwają poszukiwania strażaka, z którym utracono kontakt

2 min. czytania
14.08.2025 06:14
Obserwuj nas na Google

Trwają poszukiwania strażaka, który podczas akcji gaśniczej w Kawlach na Kaszubach spadł do wnętrza zadymionej hali. Potężny pożar wybuchł wczoraj późnym popołudniem. Na miejscu z ogniem walczyło 300 strażaków. Szczegóły po rozmowie z rzecznikiem pomorskiej straży pożarnej zebrał reporter Radia ZET Michał Dzienyński.

akcja straży
fot. Państwowa Straż Pożarna

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do zaginięcia strażaka podczas pożaru w Kawlach.
  • Co utrudnia strażakom poszukiwania zaginionego kolegi.
  • Dlaczego nie ma zagrożenia skażenia terenu po pożarze.
  • Które elementy budynku prawdopodobnie przyczyniły się do wybuchu pożaru.

Potężny pożar hali w Kawlach opanowany. Trwają poszukiwania strażaka

Wielki pożar wybuchł w środę po południu na poddaszu zakładu przetwórstwa drobiu w Kawlach na Kaszubach. W czasie akcji gaśniczej do wnętrza zadymionej hali wpadł strażak ochotnik z Sierakowic. Kontakt głosowy, który początkowo z nim utrzymywano, nagle się urwał. Strażacy próbują dotrzeć do miejsca, gdzie doszło do zaginięcia jednego z mundurowych. To wydarzyło się niemal na początku gaszenie pożaru. - Strażak ochotnik próbował rozpoznać skalę pożaru i spadł do wnętrza hali z wysokości około 8 metrów, czyli mniej więcej pierwszego, drugiego piętra - mówi Radiu ZET kapitan Jakub Friedenberger.

- Konstrukcja i to, co się z nią stało, nie pozwoliło bezpośrednio od razu wejść i dostać się do niego, temperatury były takie, że strażacy nie wszędzie mogli się tam bezpiecznie poruszać, dlatego te poszukiwania jeszcze trwają - tłumaczy rzecznik pomorskiej straży w rozmowie z Radiem ZET.

Sam pożar został już opanowany. Nie ma zagrożenia dla okolicznych budynków. Wyjaśniane są wszelkie okoliczności i przyczyny tego zdarzenia. Strażacy pracowali do późnych godzin, a w akcji wzięło udział blisko 300 funkcjonariuszy. Na razie wiadomo, że spaliło się około dwóch ton amoniaku.

Według strażaków nie ma już zagrożenia skażenia terenu. Wewnątrz hali wciąż jet wysoka temperatura. Pożar wybuchł prawdopodobnie na poddaszu, gdzie był skład akumulatorów. Na razie trudno powiedzieć czy doszło do podpalenia, czy był to samozapłon. Wszyscy pracownicy, którzy w trakcie wybuchu pożaru przebywali na terenie zakładu, zostali bezpiecznie ewakuowani. Przyczyny pożaru bada już policja.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET