Tak wygląda hala na Marywilskiej 44 w środku po pożarze. Skala zniszczeń poraża
Ponad 240 strażaków uczestniczyło w gaszeniu pożaru hali targowej przy ul. Marywilskiej w Warszawie, do którego doszło w niedzielę nad ranem. Sytuacja jest opanowana, strażacy pracujący w pogorzelisku dogaszają pożar, co ma potrwać do poniedziałku. Pokazano też zdjęcia z wnętrza spalonej hali, pokazujące skalę zniszczeń.
- 5 zdjęć Zobacz galerię
Pożar hali Marywilska 44. Szokujące zdjęcia
Pożar hali Marywilska 44, największego takiego obiektu w Warszawie, wybuchł w środku nocy. Strażacy przekazali, że informacja o płonącym budynku wpłynęła w niedzielę o godz. 3.30 nad ranem. Po 11 minutach pierwsze zastępy wozów strażackich pojawiły się na miejscu zdarzenia.
Wówczas - jak informowały służby - znaczna część centrum handlowego była już zajęta ogniem. W związku z pożarem Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało ostrzeżenie dla mieszkańców stolicy, by nie zbliżali się do miejsca zdarzenia, pozostanie w domu i zamknięcie okien.
Pożar przy Marywilskiej. Kupcy: strażacy przyjechali za późno
W akcji gaszenia pożaru wzięło udział kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej, w tym Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego. Na profilu Państwowej Straży Pożarnej pojawiły się zdjęcia z akcji gaśniczej, w tym kadry z wnętrza spalonych doszczętnie stoisk.
W halach znajdowało się ponad 1400 sklepów, kupcy stracili niemal wszystko. Wojewoda mazowiecki już zapowiada pomoc. - Jutro (w poniedziałek - red.), najpóźniej we wtorek odbędzie się spotkanie władz miasta i wojewody dotyczące szacowania strat po pożarze i pomocy poszkodowanym - powiedział Mariusz Frankowski.
Marywilska 44 stanęła w ogniu. "Straciliśmy cały dorobek"
Krajobraz na miejscu pożaru jest apokaliptyczny. Zawaliła się znacząca część dachu konstrukcji, a strażacy – według bardzo ostrożnych szacunków – oceniali, że zniszczeniu uległo 80 procent kompleksu. Rzeczniczka prasowa stołecznego ratusza Monika Beuth przekazała, że miasto jest również na bieżąco informowane o sytuacji. Pytana przez PAP o pomoc kupcom odpowiedziała, że "to będzie konieczne".
Do pożaru odniosło się m.in. Stowarzyszenie Przedsiębiorców Wietnamskich. We wpisie na Facebooku oceniło, pożar to tragedia dla tysięcy kupców i ich rodzin, oznacza wielkie straty finansowe i utratę źródła utrzymania na długi okres.
Jak powiedział PAP rzecznik prasowy Stowarzyszenia Przedsiębiorców Wietnamskich w Polsce Karol Hoang, na Marywilskiej było 1400 sklepów, przy czym dominowały małe, rodzinne firmy. Przekazał, że liczba poszkodowanych szacowana jest w tysiącach. "Tam są Polacy, Wietnamczycy i Turcy, także środowisko wielonarodowe" – zaznaczył.
Zawalony dach, wygięte metalowe konstrukcje, spalone ubrania i inne towary - to obraz hali po ogromnym pożarze. – Nikomu nic się nie stało, ale w ciągu kilku chwil straciliśmy cały dorobek – mówią Radiu ZET sklepikarze i skarżą się na zbyt późny - ich zdaniem - przyjazd straży pożarnej
Źródło: Radio ZET/PSP - Facebook