Pożar mieszkania w Tychach. „Zwłoki kobiety przy ścianie, jej syn wisiał na rynnie”
Pożar w bloku mieszkalnym w Tychach wybuchł w niedzielę około południa. Jedna osoba nie żyje, druga trafiła do szpitala. Do tragedii doszło w mieszkaniu na siódmym piętrze.
Pożar wybuchł w mieszkaniu przy ul. Dębowej. Przebywała w nim matka z synem. Okoliczności tragedii bada policja. Sąsiedzi mówią w rozmowie z RadioZET.pl, że kobieta (ok. 60 lat) wyskoczyła przez okno po tym, jak ogień odciął jej drogę ucieczki na klatkę schodową.
Kobieta totalnie zmasakrowana leżała już przy ścianie bloku, wyskoczyła, a jej syn wisiał na rynnie (...). Straszny widok
- Jako pierwsza na miejsce zdarzenia przyjechała straż pożarna. Pierwszy zastęp jednak nie był w stanie dostać się do mieszkania, bo nie miał ze sobą odpowiedniej drabiny, a bezpośrednio pod oknem, z którego widać było płomienie, zaparkowany był samochód osobowy. Straż nie miała możliwości bezpośredniego podjazdu. W następnej kolejności przyjechały cztery karetki, policja i straż miejska - relacjonują świadkowie tragedii w rozmowie z RadioZET.pl
Pożar mieszkania w Tychach
Tyska policja potwierdziła, że jedna osoba zginęła na miejscu. Mieszkanie, w którym wybuchł pożar jest całkowicie zniszczone.
Pożar mieszkania w Tychach
Pożar mieszkania w Tychach
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET