Nowe ustalenia ws. pobicia w tramwaju. Nie chodziło o chłopca z Ukrainy
Sprawa pobicia seniora w poznańskim tramwaju wygląda inaczej, niż początkowo informowano. Prokuratura ujawniła nowe fakty dotyczące motywów napastników i osób, które padły ofiarą ich agresji.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego realia pobicia są inne niż początkowo podawano.
- Co skłoniło 67-latka do interwencji wobec agresorów.
- Kto naprawdę był celem agresji ze strony napastników.
- Jakie konsekwencje prawne spotkały podejrzanych sprawców.
Poznań. Pobicie seniora w tramwaju. Historia wyglądała nieco inaczej
Wracamy do sprawy pobicia mężczyzny w jednym z poznańskich tramwajów, bo - jak się okazuje - realia tej sprawy są nieco inne od tego, jak początkowo przedstawiały je służby.
Co więcej, w tramwaju nie było żadnego chłopca z Ukrainy, a grupa Hindusów - i to w ich stronę zatrzymani mężczyźni skierowali swoją agresję. - Używali w stosunku do nich słów powszechnie używanych za wulgarne, jeden z nich został szturchnięty, co stanowi naruszenie jego nietykalności cielesnej - powiedział w środę prok. Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Dodał, że napastnicy działali w oparciu o pobudki narodowościowe.
Mężczyzna stanął w obronie obcokrajowców
Dalej historia wyglądała już tak, jak opisywano to w mediach. 67-latkowi nie spodobało się zachowanie dwóch mężczyzn, zwrócił im więc uwagę. - Dlatego agresja podejrzanych przeniosła się na tego mężczyznę. Wysiedli za nim z tramwaju, zaczęli go bić i kopać, doprowadzając do lekkich obrażeń ciała - powiedział Wawrzyniak.
- Wiemy, że jego życiu i zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Wobec podejrzanych zastosowano dozór policji, mają też zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego. Ich występek prokurator zakwalifikował jako czyn o charakterze chuligańskim. Grozi im do 5 lat pozbawienia wolności - dodał.
Jeden z napastników wyraził skruchę
Rzecznik przekazał też, że jeden z agresorów wyraził skruchę. - Chciałby bardzo przeprosić pokrzywdzonego - powiedział. Prokuratura nie ma na ten moment informacji, które mogłyby świadczyć, że podejrzani w momencie ataku byli pod wpływem alkoholu lub innych substancji.
Skąd więc wersja o obronie chłopca z Ukrainy? - Prawdopodobnie wynika to z zeznań pokrzywdzonego, który wskazywał, że chodziło tu o jakiegoś chłopca narodowości ukraińskiej. Ta informacja się nie potwierdziła - powiedział prok. Łukasz Wawrzyniak. Zaapelował też, aby osoby, które zostały pokrzywdzone w tym zdarzeniu, zgłosiły się na policję i złożyły stosowne wyjaśnienia.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET