`

Protest na granicy z Niemcami. "Musimy obronić Polskę przed zalewem imigrantów"

3 min. czytania
23.03.2025 10:15
Obserwuj nas na Google

W sobotę odbył się protest na moście granicznym z Niemcami w Zgorzelcu (woj. dolnośląskie). "Musimy obronić Polskę przed zalewem przez imigrantów. To nasz obowiązek względem przodków i młodego pokolenia" - pisali internauci w mediach społecznościowych. Na proteście domagano się m.in. rozpoczęcia natychmiastowej kontroli granicznej przez stronę polską. 

Protest w Zgorzelcu
fot. Oleg Marusic/REPORTER
  • Kilkaset osób protestowało w sobotę na moście granicznym z Niemcami w Zgorzelcu przeciwko polityce migracyjnej w Unii Europejskiej
  • "Nad granicę przybyło kilka tysięcy osób – wiele z nich pokonało setki kilometrów, by stanąć w obronie Polski" - relacjonował Robert Bąkiewicz
  • Donald Tusk stwierdził, że zamykanie granicy z Niemcami i przywracanie sytuacji sprzed wejścia do Unii Europejskiej jest niepotrzebne

Protest na przejściu granicznym w Zgorzelcu

W sobotę kilkaset osób uczestniczyło w proteście na moście granicznym z Niemcami w Zgorzelcu (woj. dolnośląskie) przeciwko polityce migracyjnej w Unii Europejskiej. Po polskiej stronie mostu granicznego na obu pasach jezdni ustawiono symboliczne, drewniane szlabany z napisem: halt i stop. Jak stwierdził Robert Bąkiewicz, to symbol niezgody na inwazję migrantów do Polski, która - jego zdaniem - już się odbywa i jest częścią wojny hybrydowej prowadzonej wobec naszego kraju także przez naszego zachodniego sąsiada. Kolejno Bąkiewicz zaproponował, by w ramach samoorganizacji pilnować wszystkich przejść granicznych na granicach z Niemcami.

- Będziemy przekazywali sobie informacje, będziemy nagrywali tych, którzy dokonują przestępstwa. Będziemy pokazywali niemiecką policję, która wjeżdża tutaj bezprawnie. Będziemy pokazywali polskich policjantów i straż graniczną, jeśli również będą brali udział w tym przestępstwie - mówił Bąkiewicz. Podczas manifestacji głos zabrali również posłowie PiS - Szymon Pogoda oraz Janusz Kowalski. Mówili m.in. o potrzebie "natychmiastowego przywrócenia kontroli granicznych na przejściach z Niemcami". Z kolei manifestujący trzymali transparenty z hasłami: "Niemcy, nie podrzucajcie nam swoich gości na próg”, "Stop relokacji”, "Polska chrześcijańska, nie muzułmańska”. Skandowano hasła: "Tu jest Polska”, "Precz z Unią Europejską”.

Przypomnijmy, że kontrole na granicy niemiecko-polskiej trwają od października 2023 roku. Prowadzone są w oparciu o procedurę Dublin III. Określa ona, że za rozpatrzenie wniosku o udzielenie ochrony w Unii Europejskiej odpowiedzialne jest co do zasady tylko jedno państwo członkowskie - zazwyczaj pierwsze państwo UE, którego granicę przekroczył starający się o ochronę cudzoziemiec. Daje to podstawę prawną do zawracania cudzoziemców do krajów odpowiedzialnych za rozpatrzenie ich wniosków uchodźczych. Przypomnijmy, że to juz kolejny tego typu protest. Ostatni odbył się 8 marca na granicy z Niemcami w Słubicach; ich organizatorem jest działacz narodowy Robert Bąkiewicz oraz Kluby Gazety Polskiej.

Tusk: "Większość państw europejskich ma takie umowy"

Do sprawy odniósł się również w piątek Donald Tusk. Premier stwierdził, że zamykanie granicy z Niemcami i przywracanie sytuacji sprzed wejścia do Unii Europejskiej jest niepotrzebne, jednocześnie Polska ma wieloletnią umowę z Niemcami o tzw. readmisji migrantów. - Większość państw europejskich ma takie umowy. Ale poinformowałem partnerów niemieckich, że ze względu na to, ilu przyjęliśmy uchodźców z Ukrainy i ze względu na presję migracyjną na wschodniej granicy, Polska nie będzie przyjmowała imigrantów przyjeżdżających z innych krajów europejskich - przyznał szef rządu, cytowany przez PAP. 

Redakcja poleca

Z kolei, jak ocenił wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk, nie ma ani technicznej, ani wywiadowczej potrzeby, żeby wprowadzać kontrole graniczne na granicy polsko-niemieckiej. 19 marca w Sejmie poinformował, że z rozmów ze strażą graniczną wynika, że w Polsce takie kontrole nie powinny być wprowadzane - głównie dlatego, że takie rozwiązanie wiązałoby się z pozbawieniem pracy ok. 15 tys. ludzi pracujących na przygranicznych bazarach. Dodatkowo osoby z przygranicznych miejscowości miałyby utrudniony dojazd do pracy za granicą. Kolejno Duszczyk powtórzył, że Polska sprzeciwia się zmianom w polityce Unii Europejskiej polegającym na forsowaniu wewnętrznych transferów migrantów pomiędzy państwami członkowskimi. - Nie będzie ratyfikowane nic z paktu, co w jakikolwiek sposób zagrażałoby bezpieczeństwu Polski - dodał. 

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET