`

Protest rolników w Warszawie. "Nie chce nikogo straszyć, to nie wycieczka"

3 min. czytania
08.01.2026 19:40
Obserwuj nas na Google

Rolnicy ruszyli na Warszawę mimo braku zgody miasta. Setki traktorów mogą w piątek sparaliżować stolicę, a organizatorzy zapowiadają, że pierwsze maszyny już jadą i nie zawrócą. - Nie chcę nikogo straszyć, to nie wycieczka – podkreślają protestujący.

fot. Wojciech Strozyk/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są przyczyny protestu rolników w Warszawie.
  • Dlaczego warszawskie władze nie chcą wpuścić traktorów do centrum.
  • Jak umowa UE–Mercosur wpływa na niezadowolenie rolników.
  • Które sektory polskiego rolnictwa mogą ucierpieć przez umowę UE–Mercosur.

Protest rolników w Warszawie. Traktory ruszyły w stronę stolicy

Na 9 stycznia zaplanowano duży protest rolników w Warszawie. Organizatorzy wyznaczyli sześć punktów zbiórki przy głównych trasach wjazdowych do miasta. Zgłoszenia przewidują, że w każdym z nich rano może pojawić się nawet 200 traktorów. Już mniejsza frekwencja wystarczy, by spowodować poważne utrudnienia w ruchu. Warszawa może zostać sparaliżowana niezależnie od reakcji służb, bo rolnicy zapowiadają próbę wjazdu do centrum mimo braku zgody władz miasta.

Już w czwartek na traktor wsiadł Zbigniew Gołda z gminy Kobylnica w powiecie słupskim - opisuje Wirtualna Polska. Aby dotrzeć na piątkową manifestację, musi pokonać blisko 500 kilometrów. Zaplanował przejazd bocznymi drogami, bez noclegu. Swoją podróż relacjonuje w mediach społecznościowych. W jego ślady idą kolejni rolnicy z różnych regionów kraju.

Redakcja poleca

Rolnicy o umowie UE–Mercosur. "Politycy przespali kluczowy moment"

– Im bliżej podpisania umowy handlowej UE–Mercosur, tym większe rozgoryczenie wśród rolników. To efekt zaniechań rządu w 2025 roku. Nasi politycy przespali też prezydencję Polski w UE i wykazali niewystarczające zaangażowanie w negocjacje nowej umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą – podkreśla Krzysztof Olejnik, jeden z koordynatorów protestu z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników, w rozmowie z WP.

– Wolałbym siedzieć w kapciach w domu, zamiast marznąć w drodze. Nie chcę nikogo straszyć, to nie wycieczka, walczymy o przetrwanie. To, co się zaczyna, nie jest rekreacyjnym protestem. Rolnicy jadą przez cały kraj ciężkimi maszynami, często setki kilometrów – dodaje Krzysztof Olejnik.

Warszawa nie chce wpuścić traktorów do centrum

Krzysztof Olejnik zapewnia, że protestujący dopełnili formalności i korzystają z dostępnych środków odwoławczych. Jak tłumaczy, miasto przekazało im jedynie pisma informacyjne dotyczące zgromadzeń, które – zdaniem rolników – nie stanowią skutecznej odmowy. Prowadzone były także rozmowy z Komendą Stołeczną Policji oraz funkcjonariuszami odpowiedzialnymi za zabezpieczenie protestu.

– "Zgromadzenie w formie przemarszu zostało przyjęte, a protest pieszy jest legalny i zatwierdzony. Jednocześnie zgłosiliśmy wjazd ciągników jako element zgromadzenia, jednak miasto Warszawa nie wydało decyzji o zakazie wjazdu traktorów ani nie przyjęło zgłoszenia w tej części" – czytamy w komunikacie Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.

Władze Warszawy, podobnie jak w poprzednich latach, nie wyrażają zgody na wjazd traktorów do centrum miasta. Ostatni duży protest rolników w stolicy odbył się 6 marca 2024 roku. Wówczas do miasta wjechał symbolicznie jeden traktor na lawecie oraz makieta czołgu z bel słomy. Od 2014 roku w Warszawie obowiązują także znaki zakazujące wjazdu traktorem.

Rolnicy powołują się na Brukselę i Paryż

– 18 grudnia w Brukseli wjazd ciągników był możliwy. Dziś protesty odbywają się w Paryżu i tam także wjechano do miasta. Skoro tam można, to dlaczego w Warszawie nie? Będziemy walczyć, naszym celem jest wjazd do stolicy. Pierwsze maszyny są już w drodze, m.in. z województw dolnośląskiego, zachodniopomorskiego i opolskiego. Nie chcę nikogo straszyć, ale mówimy o traktorach, które już wyjechały i nie zawrócą – podsumowuje Krzysztof Olejnik.

Redakcja poleca

Umowa UE–Mercosur. Rolnicy ostrzegają przed stratami

Rolnicy chcą wywrzeć presję na politykach, by nie doszło do podpisania umowy handlowej UE z państwami Mercosur. Porozumienie ma otworzyć unijny rynek na import tańszych produktów rolno-spożywczych z Ameryki Południowej. Bez znaczenia – zdaniem protestujących – pozostaje zapowiedź premiera Donalda Tuska z grudnia, że obecna wersja umowy zawiera mechanizmy zabezpieczające interesy polskiej branży rolnej.

Część ekspertów ostrzega, że umowa UE–Mercosur może oznaczać straty dla kilku wrażliwych sektorów polskiego rolnictwa. Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący zarządu Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny, wskazuje m.in. na ryzyko dla drobiu, wołowiny, cukru i miodu. Jego zdaniem asymetria regulacyjna prowadzi do nieuczciwej konkurencji i wypychania europejskich producentów z rynku.

Źródło: Radio ZET/WP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET