Przedsiębiorca przekopał wał w Jeleniej Górze, by ratować swój ośrodek? "Hańba"
Przedsiębiorca miał nielegalnie przekopać wał w Jeleniej Górze-Cieplicach, by ratować swój ośrodek przed zalaniem. Sprawą zajmuje się już prokuratura. W poniedziałek na miejscu pracowali biegli. Na ich opinie trzeba będzie poczekać ok. miesiąca.
Jelenia Góra. Przekopał wał, by ratować swój ośrodek przed powodzią?
13 września w sieci pojawiły się zdjęcia i nagrania, na których można było dostrzec, jak ciężki sprzęt pracuje w pobliżu jeleniogórskiego ośrodka. Wywołały one wiele kontrowersji - internauci podejrzewali bowiem, że rozkopywany jest wał chroniący okolicznych mieszkańców przed powodzią. W sieci pojawiały się m.in. takie komentarze: "Właściciel rozkopał koparkami wał, który miał chronić mieszkańców przed powodzią", "No proszę pana... Jak tak można?", "Wstyd i hańba". Kilka dni później Holiday Park & Resort wydał oświadczenie w tej sprawie, tłumacząc, że jest to nieprawda i spółka "kategorycznie zaprzecza wszelkim zarzutom dotyczącym rzekomego uszkadzania wałów przeciwpowodziowych".
"Żadne takie działania nie miały nigdy miejsca. Zarówno na terenie ośrodka Cieplice Holiday Park, jak i w jego bezpośrednim otoczeniu nie ma żadnych wałów przeciwpowodziowych ani też żadnych innych obiektów, które pełnią funkcję zabezpieczenia przeciwpowodziowego" - poinformowano w zamieszczonym oświadczeniu. Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika jednak, że przekopu w wale dokonano po to, aby przekierować wodę, która gromadziła się na terenie jednego z ośrodków wypoczynkowych w Jeleniej Górze na ul. Sobieszowską.
Sprawą zajęła się prokuratura
Jak przekazała prok. Ewa Węglarowicz-Makowska z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze w rozmowie z PAP, śledczy sprawdzają, czy przedsiębiorca nielegalnie przekopał wał w Jeleniej Górze-Cieplicach, aby uchronić swój ośrodek kosztem sąsiadującej z nim ul. Sobieszowskiej. W poniedziałek na miejscu pracowali biegli. - Prokurator wspólnie z biegłym z zakresu geodezji oraz biegłym z zakresu hydrologii wykonywali czynności na miejscu zdarzenia, dokonywali stosownych pomiarów. To wszystko jest potrzebne po to, aby biegli mogli potem opracować ekspertyzy i przekazać je do prowadzonego postępowania - powiedziała PAP prok. Ewa Węglarowicz-Makowska. Na opinie biegłych trzeba będzie poczekać przynajmniej ok. miesiąca.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET