"Rekonstrukcja rządu jest potrzebna". Minister reaguje na zapowiedź Tuska
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak ocenił, że zarówno pod względem funkcjonalnym, ilościowym, jak jakościowym rekonstrukcja rządu - zapowiadana przez premiera Donalda Tuska - jest potrzebna. Polityk PSL przyznał jednocześnie, że żaden z ministrów "nie pali się do rekonstrukcji".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co na temat rekonstrukcji rządu mówił premier Donald Tusk.
- Jak na tę wypowiedź zareagował minister infrastruktury Dariusz Klimczak.
- Jakie resorty może objąć rekonstrukcja planowana na czas po wyborach prezydenckich.
Minister reaguje na słowa Tuska. "Rekonstrukcja jest niepotrzebna"
Donald Tusk zapowiedział we wtorek w rozmowie z TVP Info, że po wyborach prezydenckich rząd czeka rekonstrukcja. Według jego zapowiedzi rząd ma być "mniejszy, ale dużo sprawniejszy". O sprawę pytany był w środę przez dziennikarzy minister infrastruktury. - Uważam, że ona, zarówno pod względem funkcjonalnym, ilościowym, jak i jakościowym, jest potrzebna - stwierdził Dariusz Klimczak.
Jego zdaniem każdy z członków tego gabinetu "ma swoje doświadczenia już po roku". - Sami dostrzegamy, że należy kilka zmian wykonać, żeby ten rząd mógł jeszcze lepiej, sprawniej funkcjonować - powiedział. Jak ocenił, "każda organizacja powinna funkcjonować jak dobrze naoliwiona maszyna, a szczególnie rząd, od którego działania zależy wiele obszarów państwa". Dopytywany, czy kierowany przez niego ministerstwo również obejmie rekonstrukcja, odparł: "oby nie".
- Żaden minister nie pali się do rekonstrukcji, to chyba naturalny odruch. I pan premier, i liderzy - Władysław Kosiniak-Kamysz, Szymon Hołownia - im powinno zależeć na tym, żeby ten rząd działał jak najlepiej i współpracował z parlamentem, tak, by dostrzegali to Polacy - dodał. Przypomnijmy, że w resorcie infrastruktury, oprócz ministra Klimczaka, jest pięciu wiceministrów: Arkadiusz Marchewka, Maciej Lasek, Stanisław Bukowiec, Piotr Malepszak oraz Przemysław Koperski.
Tusk chce renegocjować umowę koalicyjną
Donald Tusk podkreślił we wtorkowym wywiadzie, że w czerwcu wróci, "już na spokojnie", do rozmów z partnerami koalicyjnymi. - Nie, żeby im coś zabrać, tylko żeby ten rząd był mniejszy, mniej liczebny, ale w dobrych proporcjach dla wszystkich i dużo sprawniejszy - zapowiadał szef rządu. Zwrócił uwagę, że "nie wszyscy mają powód do radości" i przyznał, że chciałby renegocjować umowę koalicyjną. Przypomniał, że koalicjanci "zapisali w niej cele i będą musieli się zająć tymi, których nie byli w stanie zrealizować".
Pod koniec marca Onet opublikował doniesienia, z których wynikało, że Tusk chce "przeorać" rząd. Pisano m.in. o połączeniu niektórych resortów, zwłaszcza tych gospodarczych, jak choćby Ministerstw Rozwoju i Technologii oraz Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Zdaniem Tuska tego typu przykłady odrębności resortowej są "dysfunkcjonalne". Portal informował, że do rekonstrukcji faktycznie ma dojść po wyborach, niezależnie od tego, czy nowym prezydentem zostanie ktoś z koalicji rządowej czy z opozycji.
Ostatnia rekonstrukcja rządu - maj 2024
Przypomnijmy, że do ostatniej głębszej rekonstrukcji rządu (pomijając pojedyncze przypadki powoływana nowych ministrów w miejsce ustępujących) doszło w maju 2024 roku w związku ze startem niektórych członków gabinetu Tuska w eurowyborach i uzyskaniem przez nich mandatów w Parlamencie Europejskim.
Tomasz Siemoniak zastąpił wówczas Marcina Kierwińskiego na stanowisku szefa MSWiA, Hanna Wróblewska stanęła - zamiast Bartłomieja Sienkiewicza - na czele resortu kultury. Nowym ministrem aktywów państwowych został Jakub Jaworowski, zastępując Borysa Budkę. Miejsce Krzysztofa Hetmana jako ministra rozwoju i technologii zajął natomiast Krzysztof Paszyk.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET