`

Robi tak co drugi rodzic. Groźny trend zagraża dzieciom. „To szaleństwo"

4 min. czytania
30.09.2026 15:11
Obserwuj nas na Google

Większość rodziców publikuje zdjęcia dzieci w internecie z dobrych intencji. Najnowszy raport T-Mobile Polska pokazuje jednak, że konsekwencje takich publikacji mogą być zupełnie inne niż zamierzone. – Nie do końca zdawałam sobie sprawy z zagrożeń – mówi w rozmowie z RadioZET.pl Marcelina, mama dwójki chłopców. 

Sharenting
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News – zdj. ilustracyjne

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są zagrożenia związane z sharentingiem.
  • Dlaczego kampania „Status: Udostępnione” została uruchomiona.
  • Co zawiera raport o publikowaniu wizerunku dzieci w Polsce.

T-Mobile Polska, Komenda Główna Policji i UNICEF Polska uruchamiają kampanię o sharentingu. Problem jest zauważalny – połowa rodziców w Polsce publikuje w internecie informacje o swoich dzieciach. Jednocześnie co piąty młody człowiek przyznaje, że te publikacje są dla niego źródłem zawstydzenia. To tylko niektóre z wniosków płynących z najnowszego raportu. Co istotne, wielu rodziców nie zdaje sobie sprawę z zagrożenia.

Groźny trend w internecie. Czym jest sharenting?

Sharenting to słowo, które powstało z połączenia dwóch angielskich określeń: share – dzielić się i parenting – rodzicielstwo. Oznacza regularne zamieszczanie w sieci przez rodziców zdjęć, filmów i informacji z życia dziecka. Niestety, jak pokazują badania, wielu rodziców, działając zazwyczaj w dobrych intencjach, przekracza granicę rozsądnego udostępniania materiałów. W konsekwencji dochodzi do skrajnych sytuacji: publikują nawet zdjęcia lub filmy przedstawiające dzieci nagie lub ubrane tylko w bieliznę, podczas kąpieli, na plaży, w trakcie czynności higienicznych. Takie materiały mogą stanowić realne niebezpieczeństwo, gdy trafią w nieodpowiednie ręce.

Aby zwiększać świadomość społeczeństwa na temat konsekwencji publikowania wizerunku dzieci w sieci, T‑Mobile Polska, Komenda Główna Policji i UNICEF Polska realizują wspólną kampanię informacyjno-edukacyjną „Status: Udostępnione”. Powstał m.in. spot społeczny, ogólnopolski raport oraz materiały edukacyjne dla rodziców i uczniów z całej Polski. Z raportu wynika m.in., że połowa badanych rodziców w ciągu ostatniego roku opublikowała w internecie zdjęcia lub filmy przedstawiające swoje dzieci lub informacje na ich temat.

Co ciekawe, powodem publikowania informacji nie są zasięgi ani zarobki. Rodzice traktują udostępnienia w sieci głównie jako cyfrowy album rodzinny. 50 proc. chce zachować wspomnienia, 47 proc. dzielić się ważnymi momentami z bliskimi, a tylko 9 proc. wskazuje zwiększanie zasięgów profilu. – Jak publikuję zdjęcia synka, to z zamysłem, że zobaczą to moim przyjaciele, rodzina. Do pewnego momentu to było całkiem naturalne, wiele moich przyjaciółek tak robi. Chyba nie zdawałam sobie sprawy z zagrożeń – przyznaje Marcelina, mama dwójki chłopców. 

„Całe życie próbuję chronić swoją prywatność"

Co istotne, choć rodzice najczęściej kierują się dobrymi intencjami, publikowanie wizerunku dzieci może wiązać się z konsekwencjami, których nie przewidują. Co piąte dziecko deklaruje, że czuło się zawstydzone treściami opublikowanymi przez rodziców. Tak było w przypadku Agnieszki, która ma obecnie 19 lat. – Przez całe moje życie rodzice regularnie wstawiali na Facebooka moje zdjęcia; medale po konkursach, dyplomy, nawet zdjęcia z treningów jak grałam w siatkówkę. Rozumiem, że to była jakaś forma pokazania, że są dumni. Ale to wcale nie jest zabawne i miłe – mówi nam Agnieszka.

– Jestem osobą spokojną, introwertyczną, staram się, żeby moje życie było prywatne i kompletnie mi się nie podoba, jak ktoś tego nie szanuje. Publikując zdjęcia dziecka, rodzice naruszają jego prywatność, robią to bez jego zgody. Dla mnie to absurdalne przekroczenie granic, a dodatkowo jeszcze niebezpieczne. Do publicznych profili w mediach społecznościowych dostęp ma każdy, to naprawdę wystarczy użyć trochę wyobraźni, żeby sobie zdać sprawę, jak groźne to jest – dodaje Agnieszka. 

W internecie nawet pozornie niewinne zdjęcie może zostać skopiowane, wykorzystane w nieodpowiednim kontekście lub stać się pretekstem do przemocy rówieśniczej. Małgorzata Rybak-Dowżyk, dyrektorka Departamentu Komunikacji Korporacyjnej i ESG w  T-Mobile Polska, zwraca uwagę, że wielu z nas nie wpuściłoby nieznajomego do świata swojego dziecka. – A jednocześnie nie zastanawiamy się, do kogo może trafić zdjęcie opublikowane w sieci – podkreśla.

Cyfrowy ślad pozostaje przez wiele lat

Głos w sprawie zabrał również insp. Robert Kumor, dyrektor Biura Prewencji Komendy Głównej Policji, cytowany na stronie UNIICEF Polska. – Publikowanie wizerunku dziecka to coś znacznie więcej niż kliknięcie, wkraczamy w sferę prywatności, generujemy cyfrowy ślad, pozostawiamy w ten sposób informacje o dziecku, które mogą funkcjonować w sieci przez wiele lat – podkreśla. – Dlatego tak ważne jest, aby o bezpieczeństwie cyfrowym rozmawiać zanim pojawi się problem. Szkoląc policjantów, wyposażamy ich w narzędzia do prowadzenia rozmów z uczniami i opiekunami – dodaje insp. Kumor. 

Świadomość rodziców na temat sharentingu rośnie, mimo wszystko niektórzy bagatelizują problem. – Stosuję surową zasadę zakazu robienia moim dzieciom zdjęć i wrzucania tego do sieci. Robię tak od trzech lat, odkąd urodziła nam się córeczka. Kiedy mówię o tym głośno, ludzie traktują mnie jak jakieś dziwadło. A kiedy wyjaśniam powody, patrzą na mnie, jakbym była najbardziej przewrażliwioną matką na świecie – mówi nam Natalia, mieszkanka Wrocławia.

Redakcja poleca

– Oczywiście nie przejmuję się tym, ja tak samo patrzę na matki, które kładą swoje kilkumiesięczne dzieci na jakimś kocu w otoczeniu dyni i suchych liści, bo przecież trzeba coś wrzucić z okazji początku jesieni. Później z okazji świąt, sylwestra, pierwszego dnia wiosny... Szaleństwo. Żal tylko tych dzieci – dodaje Natalia. W opracowanym przez Ministerstwo Cyfryzacji i Akademię NASK poradniku dla rodziców „Sharenting i wizerunek dziecka w sieci”, który został opracowany w ramach kampanii „Nie zagub dziecka w sieci” można przeczytać, jak rozsądnie korzystać z mediów społecznościowych.

Źródło: Radio ZET/UNICEF/Gov.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET