`

Rodzice stracili dzieci po interwencji RPD. Mentzen chce jej odwołania. „Ta wiedźma”

2 min. czytania
23.09.2026 12:05
Obserwuj nas na Google

Interwencja Moniki Horny-Cieślak miała doprowadzić do odebrania rodzicom dwójki małych dzieci. Powodem miało być krzyknięcie na jedno z nich w momencie wtargnięcia na jezdnię - ustalił portal zero.pl. Skandaliczne doniesienia skomentował m.in. Sławomir Mentzen, który chce odwołania rzeczniczki praw dziecka. 

Mentzen i Horna-Cieślik
fot. Wojciech Olkusnik/East News/ Pawel Wodzynski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co wydarzyło się na Białołęce w sierpniu 2026 roku. 
  • Dlaczego odebrano dzieci rodzicom. 
  • Jak sprawę skomentował Monika Horna-Cieślak. 

Interwencja Horny-Cieślak doprowadziła do odebrania rodzicom dzieci

Do sytuacji, która zapoczątkowała ciąg zdarzeń, miało dojść 14 sierpnia 2026 r. na warszawskiej Białołęce. Jak ustalił portal zero.pl, to właśnie wtedy rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak miała zobaczyć kobietę, która szarpała swoje dziecko i na nie krzyczała. Po zwróceniu jej uwagi pod adresem Horny-Cieślak miały paść wulgaryzmy. 

Jak tłumaczy portal zero.pl, zwykła sprzeczka przeistoczyła się w poważną sprawę, której finałem było odebranie rodzicom dzieci. „Monika Horna-Cieślak podjęła szereg czynności, które doprowadziły do przymusowego odebrania dzieci rodzicom. Bez realnego zagrożenia dla nich, co potwierdzają po kolei organy, jak również bez orzeczenia sądu” - czytamy w artykule. 

Sprawa trafiła na policję i do sądu rodzinnego. Obie instytucje początkowo nie znalazły powodów do interwencji czy odebrania dzieci. Wszystko zmieniło się po wizycie rzecznik praw dziecka na posterunku policji. „To wtedy właśnie zapada decyzja, o którą Monika Horna-Cieślak zabiegała od momentu kłótni na ulicy. Funkcjonariuszka policji wydaje wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dwójki dzieci” - opisuje zero.pl. Rodzicom nie udało się zabezpieczyć opieki nad dziećmi, w czego konsekwencji trafiły one do domu dziecka. Jak informuje zero.pl, sąd nie uznał argumentów RPD i nakazał natychmiastowy powrót dzieci do rodziców.

Redakcja poleca

Rzeczniczka praw dziecka komentuje sprawę. Mentzen zbiera podpisy za jej odwołaniem

W odpowiedzi na publikację portalu zero.pl Horna-Cieślak wydała oświadczenie w mediach społecznościowych. „Byłam świadkiem stosowania przemocy fizycznej i psychicznej wobec kilkuletnich dzieci w miejscu publicznym. Poza stosowaniem przemocy fizycznej, Matka wyzywała dziecko w wulgarny sposób w tym m.in. „ty „k****”. Jako świadek przemocy zawiadomiłam policję. Nie zgadzam się na marginalizowane przemocy wobec dzieci i każdym takim zachowaniom będę się stanowczo sprzeciwiać” - napisała na portalu X. Rzeczniczka praw dziecka dodała, że już wcześniej w rodzinie dochodziło do stosowania przemocy wobec dzieci, co potwierdza wydanie tzw. Niebieskiej Karty.

Odwołania Horny-Cieślak ze stanowiska rzeczniczki praw dziecka chce z kolei Sławomir Mentzen. „Będziemy zbierać podpisy pod odwołaniem Moniki Hornej-Cieślak ze stanowiska Rzecznika praw dziecka. Ta wiedźma doprowadziła do zabrania dzieci w wieku 3 i 4 lat do domu dziecka, tylko dlatego, że została słusznie zwyzywana na ulicy przez ich matkę” - napisał Mentzen na X. 

Źródło: Radio ZET/ zero.pl 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET