Rodzice zauważyli, że 2-latek ma krwiaki. Szokujące sceny w opolskim żłobku
Rodzice zauważyli w domu, że ich niespełna 2-letni syn ma krwiaki na rękach i klatce piersiowej. Okazało się, że dziecko szarpała opiekunka jednego ze żłobków w Opolu. Zachowanie kobiety nagrała kamera monitoringu. Postępowanie w tej sprawie prowadzi już policja.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do incydentu w żłobku w Opolu.
- Co pokazuje nagranie z monitoringu w żłobku.
- Jakie działania podjęto po zgłoszeniu sprawy na policję.
Opiekunka ze żłobka w Opolu szarpała dziecko. Wszystko się nagrało
Jak podaje TVN24, do zdarzenia doszło w poniedziałek, kilkanaście minut po godzinie 7 rano, w prywatnym żłobku „Autobusik" w Opolu. Redakcja dotarła do nagrania z kamery monitoringu w placówce. Na filmie widać grupę 14 dzieci bawiących się zabawkami. Opiekunka siedziała na krześle niedaleko drzwi, przy którym stał wtedy chłopiec w białej koszulce i ciemnych spodenkach. Nagle kobieta pociągnęła chłopca za rękę – dziecko upadło, uderzając plecami w krzesło. Po chwili chłopiec znów podszedł do drzwi. Opiekunka chwyciła malca za ramiona i przeniosła go do jednego z kątów pomieszczenia, następnie mocno nim potrząsnęła.
Po kilkunastu sekundach kobieta przyniosła mu chusteczkę. Przytuliła dziecko i próbowała je uspokoić. Następnie zabrała je do drugiej części pomieszczenia, ukrytej za meblami. Na nagraniu nie widać, co się tam dzieje. Kilka minut później ponownie chwyciła chłopca za rękę. Pociągnęła go na tyle gwałtownie, że na moment zawisł w powietrzu. Spadł na poduszkę. Później kobieta jeszcze kilkukrotnie potrząsała dzieckiem.
„Główka bezwładnie mu latała"
Rodzice szybko zorientowali się, że stało się coś niedobrego. Jeszcze tego samego dnia podczas kąpieli zauważyli, że ich syn ma krwiaki na rękach i klatce piersiowej. – Następnego dnia rano widzieliśmy z żoną zapis monitoringu w żłobku. Dziecko było przez pół godziny pod opieką pani, która na co dzień się nim nie opiekuje. Szarpała nim za ręce, potrząsała tak, że główka bezwładnie mu latała – relacjonował ojciec chłopca w rozmowie z TVN24. Chłopiec nie odniósł innych poważnych obrażeń.
– Natomiast dziecko, które rok temu odstawiło smoczek, zaczęło ssać kciuka. Jak akurat nie trzymamy go na rękach, to jest cały czas przyklejony do nogi, czego nigdy nie robił. W zabawie mówi o urywaniu palców – dodał mężczyzna. O sprawie została zawiadomiona policja. Opiekunka została zwolniona we wtorek – od razu po rozmowie rodziców z władzami żłobka. Aspirant Przemysław Kędzior, oficer prasowy opolskiej policji, potwierdził w rozmowie z redakcją, że w sprawie pochodzącej z Ukrainy opiekunki zostało przyjęte zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.
– Zostało to przez nas zakwalifikowane jako narażenie osoby, nad którą sprawuje się opiekę, na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – przekazał rzecznik. Na razie opiekunka nie usłyszała zarzutów. W związku z medialnymi doniesieniami Urząd Miasta Opola podjął decyzję o przeprowadzeniu natychmiastowej i szczegółowej kontroli w placówce. Wcześniej miasto nie otrzymywało sygnałów, by do podobnych sytuacji dochodziło w jakimkolwiek opolskim żłobku.
Źródło: Radio ZET/TVN24
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET