Rosja oskarża Polskę o udział w zamachu. Szef SKW reaguje. "Typowa dezinformacja"
Przekazywane przez Rosję doniesienia, że polskie służby miałyby być zaangażowane w organizację zamachów czy aktów dywersji w Rosji i Białorusi, to typowy przykład działań dezinformacyjnych i narracja stworzona na potrzeby wewnętrzne - ocenił w rozmowie z PAP Szef SKW gen. bryg. Jarosław Stróżyk.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Polska jest oskarżana o udział w zamachu w Rosji.
- Dlaczego rosyjskie komunikaty są uznawane za dezinformację.
- Co polskie służby robią w odpowiedzi na rosyjską propagandę.
- Które rekomendacje wskazuje raport ds. dezinformacji.
Doniesienia o udziale Polski w zamachu w Rosji. Szef SKW komentuje
Agencja Reuters podała w poniedziałek za rosyjską agencją Interfax, że według rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) polski wywiad był zaangażowany w organizację zleconego rzekomo przez służby ukraińskie zamachu na wiceszefa rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU generała Władimira Aleksiejewa. Polskie służby miały m.in. uczestniczyć w rekrutacji zamachowca.
Z kolei inna rosyjska służba specjalna SWR (Służba Wywiadu Zagranicznego) wydała cytowany w poniedziałek w polskich mediach komunikat, wedle którego państwa zachodnie, w tym Polska, mają aktywnie działać na rzecz podważenia reżimu Alaksandra Łukaszenki na Białorusi i wprowadzenia zmian politycznych w tym kraju. W rozmowie z PAP gen. bryg. Jarosław Stróżyk, szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, został zapytany o tego typu komunikaty wydawane przez rosyjskie służby i ich obecność w mediach.
Jego zdaniem to typowy przykład działań dezinformacyjnych prowadzonych przez rosyjskie władze, które są publikowane przy każdej nadarzającej się okazji, by budować i umacniać fałszywą narrację, wedle której Rosja i Białoruś znajdują się pod nieustającą presją ze strony państw zachodnich i NATO. Generał zaznaczył, że jakkolwiek te przejawy dezinformacji "można by wiązać z ostatnim zatrzymaniem w MON i traktować jako swoistą ripostę", to ta fałszywa narracja służb wschodnich tworzona jest przede wszystkim na potrzeby wewnętrzne i skierowana do rosyjskiej i białoruskiej opinii publicznej.
- W stosowaniu tej narracji przez rosyjskie władze nie widzę nic dziwnego. Zastanawiające jest jednak, jeżeli ta retoryka przebija się przez oficjalne, znane i szanowane agencje prasowe, takie jak Reuters, jest to też co najmniej niepokojące. Wszystkie działania, które podejmują polskie służby, są realizowane w granicach prawa i zgodnie z wytycznymi politycznymi, otrzymywanymi od przełożonych - premiera, szefa MON i ministra-koordynatora służb specjalnych, które są zatwierdzane przez kolegium ds. służb specjalnych przy Radzie Ministrów i przy udziale prezydenta - podkreślił szef SKW.
Jak przeciwdziałać rosyjskiej propagandzie?
Pytany, jak należy podchodzić do pojawiającej się w polskiej czy europejskiej przestrzeni publicznej rosyjskiej propagandy, Stróżyk stwierdził, że nie ma jednej, sprawdzonej metody radzenia sobie z tego typu zagrożeniami. Przywołał raport przygotowany przez zespół ds. dezinformacji wchodzący w skład komisji ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich w Polsce, na której czele stał od maja 2024 r. do lipca 2025 r.
Opublikowany w styczniu ub.r. dokument - jedyny jawny z prac tej komisji - wskazywał na różne charakterystyczne narracje stosowane w rosyjskiej propagandzie - zarówno wewnętrznej, jak i skierowanej za granicę, m.in. demonizowanie NATO czy Unii Europejskiej i przedstawianie ich jako "opresyjnych oraz agresywnych bytów, kolonizujących swoich partnerów". W dostępnym na stronach rządowych raporcie podkreślono m.in. że w Polsce w ostatnich latach brakowało systemowego przeciwdziałania szerzeniu się takich narracji. Wśród rekomendacji znalazło się m.in. zacieśnienie współpracy między organami państwowymi a mediami w zwalczaniu propagandy i dezinformacji.
Rozmówca PAP przekonywał skuteczniejsze od ignorowania przejawów rosyjskiej propagandy jest próba jej "rozbijania", a w zwalczanie dezinformacji powinny też w większym stopniu zaangażować się same służby specjalne, m.in. poprzez większą obecność w przestrzeni publicznej i publikowanie okresowych raportów pokazujących np. metodologię działania Rosjan. - Myślę, że to potrzebne, jesteśmy to winni społeczeństwu. Oczywiście, z drugiej strony nie może być tak, że codzienna obecność w mediach i negowanie rosyjskich narracji będzie traktowane jako zadanie dla służb specjalnych - zaznaczył szef SKW.
Stróżyk podkreślił, że zagrożenie związane z obecnością rosyjskich narracji w polskiej przestrzeni publicznej istnieje od lat, a Rosja co roku wydaje na związane z tym działania około 2-4 mld dolarów. Generał dodał, że te pieniądze stanowią znaczącą kwotę, także ze względu na fakt, że prowadzenie działań polegających np. na masowym powielaniu rosyjskiej propagandy w sieciach społecznościowych jest stosunkowo tanie.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET