Rząd PiS rozdawał Rosjanom wizy po wybuchu wojny w Ukrainie. Służby ostrzegały MSZ i Kaczyńskiego

3 min. czytania
24.09.2024 07:59
Obserwuj nas na Google

Kolejne doniesienia w związku z tzw. aferą wizową. Jak pisze "Gazeta Wyborcza", ABW ostrzegała kierownictwo MSZ oraz ówczesnego wicepremiera ds. bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego, że system udzielania wiz obywatelom Federacji Rosyjskiej jest dziurawy. Mimo to po wybuchu wojny w Ukrainie Rosjanie byli wpuszczani na teren Polski.

Afera wizowa
fot. Były szef MSZ Zbigniew Rau i prezes PiS Jarosław Kaczyński, Tomasz Jastrzębowski/REPORTER

Afera wizowa. "GW": rząd PiS i wizy dla Rosjan po wybuchu wojny

"Wyborcza" przypomniała, że dotarła do raportu Najwyższej Izby Kontroli, która badała mechanizm wydawania wiz przez Polskę podczas rządów PiS, a  w poniedziałek pisała o 366 tys. wiz wydanych osobom pochodzącym z krajów muzułmańskich i Afryki, często "z naruszeniem prawa". W raporcie NIK czytamy, że kontrolerzy negatywnie oceniają to, iż "po dniu 1 marca 2022 roku, mimo ograniczenia w udzielaniu wiz obywatelom Federacji Rosyjskiej, nadal udzielano im wiz w ramach programu Poland Business Harbour (program dla pracowników IT)".

Do końca 2023 r., czyli przez półtora roku od wybuchu wojny na terenie Ukrainy, obywatelom Rosji przyznano 1838 wiz. "To o tyle bulwersujące, że działo się tak, mimo że właśnie na początku marca MSZ wysłało do wszystkich konsulów informację o ograniczeniu przyjmowania wniosków wizowych od Rosjan" - podała "GW". NIK określa to działanie służb MSZ jako nieprawidłowość, za którą odpowiedzialność ponoszą dyrektorzy departamentu konsularnego MSZ, wiceministrowie i ministrowie spraw zagranicznych.

Już w raporcie Izby odnajdujemy ślad tego, że szefostwo resortu było ostrzegane przez służby specjalne w sprawie Rosjan, którzy wjeżdżają na teren Polski. Ten ślad to zeznanie jednej z urzędniczek ministerstwa, która opowiedziała kontrolerom o spotkaniu funkcjonariuszy ABW z wiceministrami Pawłem Jabłońskim i Januszem Cieszyńskim - "Gazeta Wyborcza"

"[...] Ale ze strony kierownictwa MSZ nie dostaliśmy żadnego sygnału o konieczności wprowadzenia zmian - czytamy w zeznaniu" - napisała gazeta. Powołała się też na dwa pisma, do których dotarła, z których wynika ponadto, że służby informowały rząd PiS o "wzmożonej migracji obywateli Federacji Rosyjskiej" do Polski i "wynikających zagrożeniach godzących w bezpieczeństwo państwa, w tym o charakterze wywiadowczym i terrorystycznym, a także możliwości przenikania do Polski wraz z napływem rosyjskich migrantów osób powiązanych z grupami przestępczymi".

Redakcja poleca

"GW" zaznaczyła, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego 10 lutego 2021 r. wysłała pismo w tej sprawie do ówczesnych ministrów: SZ - Zbigniewa Raua i MSWiA, koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Następnie pisała o "rosnącym zainteresowaniu migracją Rosjan do Polski m.in. w ramach programu Poland Business Harbour". Według gazety ten drugi dokument otrzymał też prezes PiS Jarosław Kaczyński. "Ostrzeżenia były wysyłane także do Waldemara Budy, Raua i Kamińskiego" - wyliczyła "Wyborcza".

Afera wizowa - o co chodziło?

Tzw. afera wizowa wybuchła pod koniec sierpnia 2023 roku, gdy Piotr Wawrzyk, który odpowiadał wówczas w MSZ za sprawy konsularne, w tym za system wydawania wiz, został odwołany z funkcji sekretarza stanu. Jako powód podano "brak satysfakcjonującej współpracy". Kilka dni później ówczesny premier Mateusz Morawiecki przyznał, że dymisja Wawrzyka związana jest z działaniami CBA. Sam Wawrzyk również został później zatrzymany.

W kolejnych dniach media zaczęły ujawniać nieprawidłowości przy wydawaniu wiz. Opisano m.in. sprawę imigrantów udających ekipy filmowe z Bollywood, którzy za pieniądze mieli otrzymać polskie wizy. Pojawiły się też wówczas informacje o tym, że w kwietniu 2023 r. został zatrzymany współpracownik Wawrzyka, Edgar Kobos. Prokuratura ustaliła, że Kobos otrzymał łapówki za wizy od 607 osób. Zdaniem części ekspertów wybuch afery mógł mieć wpływ na utratę władzy przez PiS w wyborach w 2023 roku.

Źródło: Radio ZET/PAP/Gazeta Wyborcza

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET