`

Sąsiedzi Łukasza Żaka przerywają milczenie. "Dziwny, nieobliczalny"

2 min. czytania
19.09.2024 18:28
Obserwuj nas na Google

Nie milkną echa śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej, w którym zginął 37-latek. Do szpitala trafiła kobieta i dwoje dzieci. 26-letni Łukasz Żak, który zbiegł, jest poszukiwany listem gończym, wydano za nim także Europejski Nakaz Aresztowania. Sąsiedzi w rozmowie z "Faktem" opisują, co się działo w bloku. - Strach było wyjść - mówią.

Łukasz Żak/wypadek na Trasie Łazienkowskiej
fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl

Łukasz Żak poszukiwany. Uciekł z miejsca wypadku

Do śmiertelnego wypadku doszło na Trasie Łazienkowskiej w niedzielę na wysokości Torwaru w kierunku Pragi. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że volkswagen najechał na tył forda, który następnie uderzył w barierki energochłonne. Fordem podróżowała czteroosobowa rodzina. W zderzeniu zginął 37-letni pasażer forda. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego auta: kierująca 37-letnia kobieta i dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także kobieta, która podróżowała volkswagenem.

KSP poinformowała, że jadący volkswagenem trzej mężczyźni byli nietrzeźwi. 22-latek miał we krwi ponad 2 promile alkoholu, 27-latek i 28-latek po ponad promilu. Czwarty mężczyzna, kierujący samochodem, uciekł z miejsca zdarzenia – to właśnie poszukiwany Łukasz Żak. Zatrzymanym trzem mężczyznom ogłoszono zarzuty utrudniania postępowania i nieudzielenia pomocy pokrzywdzonym w wypadku, a także poplecznictwa i mataczenia. Nie przyznali się do winy. W poniedziałek wieczorem zostały skierowane do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia wnioski o tymczasowy areszt dla Mikołaja N., Damiana J. i Macieja O.

Sąsiedzi bali się Łukasza Żaka. "Szemrane towarzystwo"

"Fakt" dotarł do sąsiadów Łukasza Żaka na warszawskich Bielanach. 26-latek mieszkał tam ze swoją ciotką. Lokatorzy ewidentnie się go bali. — Proszę pana. To, co się tu działo, przechodzi ludzkie pojęcie. Jak teraz sobie o tym pomyślę, to mam ciarki na całym ciele. Przychodzili tu do niego dziwni ludzie. To było szemrane towarzystwo - mówi jeden z rozmówców dziennika. W mieszkaniu mężczyzny miało być non stop głośno. - Na klatce było naprawdę nieprzyjemnie. Strach było wyjść z mieszkania — relacjonują ludzie.

Redakcja poleca

Sąsiedzi opowiadali o nocnych imprezach i hałasach, których "nie dało się chwilami wytrzymać". - Krzyki, kłótnie, awantury. Policja była tu na porządku dziennym - opowiada jedna z lokatorek. Mężczyzna miał nie stronić od używek i nie liczyć się z ciotką, która podczas pijackich balang po prostu zamykała się w pokoju. — On był dziwny. Chwilami taki trochę jak nieobliczalny. To pewnie po tych narkotykach, które mieszał z alkoholem. Wszyscy wiedzieli, że lepiej nie wdawać się z nim w żadne rozmowy, bo mogło to się źle skończyć. Współczujemy tej jego ciotce, bo na pewno przeżywała tam gehennę, a to taka miła kobieta — mówi "Faktowi" jedna z sąsiadek.

Okazuje się, że poszukiwany sprawca wypadku był wielokrotnie karany za jazdę pod wpływem alkoholu, kilkukrotnie za jazdę bez uprawnień, za oszustwa i posiadanie narkotyków. W zeszłym roku został orzeczony w stosunku do niego zakaz prowadzenia wszystkich pojazdów mechanicznych. Trzem zatrzymanym mężczyznom grozi do 5 lat więzienia, a sprawcy do 12 lat. Jak przekazał w poniedziałek prok. Skiba, stan zdrowia pokrzywdzonych jest stabilny. Stan kobiety, która była pasażerką volkswagena, jest bardzo ciężki.

Źródło: Radio ZET/"Fakt"/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET