Schronisko w Sobolewie zamknięte. Służby apelują w sprawie adopcji psów
Nie gasną echa tragicznej sytuacji schroniska w Sobolewie, gdzie psy były wychudzone, chore i bite. W związku z ogromnym zaangażowaniem miłośników zwierząt w adopcję pupili z zamkniętej placówki, eksperci podkreślają, o czym należy pamiętać. - Najgorsze, co można zrobić, to podarować zwierzakowi dom i za kilka dni go oddać, bo sobie z tym nie radzimy - mówi Radiu ZET Katarzyna Rezler z SOS Zwierz Aleksandrów Łódzki.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie wyzwania stoją przed osobami adoptującymi zwierzęta.
- Dlaczego decyzja o adopcji musi być przemyślana.
- Co wydarzyło się podczas protestu pod schroniskiem w Sobolewie.
- Jakie zarzuty usłyszał właściciel schroniska w Sobolewie.
Apel do osób adoptujących psy ze schroniska. O tym należy pamiętać
Po zamknięciu schroniska dla zwierząt w Sobolewie w internecie pojawiły się już pierwsze zdjęcia psów odebranych z placówki z apelem do osób gotowych do adopcji zwierząt. Takie zdjęcia umieścił w mediach społecznościowych między innymi Dolnośląski Inspektorat Ochrony zwierząt.
To ta organizacja prowadzi schronisko w Wojtyszkach, do którego trafiło większość psów odebranych z Sobolewa. Eksperci ostrzegają jednak, że decyzja o adopcji musi być bardzo poważnie przemyślana, bo psy są w złym stanie psychofizycznym.
- Pamiętajmy, że ten zwierzak będzie z nami przez kilka/kilkanaście lat, będziemy musieli korzystać z behawiorysty, weterynarii, więc nie reagujmy impulsywnie. Najgorsze, co można zrobić, to podarować zwierzakowi dom i za kilka dni go oddać, bo sobie z tym nie radzimy - mówi Radiu ZET Katarzyna Rezler z SOS Zwierz Aleksandrów Łódzki.
Protesty pod schroniskiem w Sobolewie
W sobotę w południe miłośnicy zwierząt zebrali się przed urzędem gminy w Sobolewie i domagali się poprawy warunków życia dla psów w schronisku. Następnie przenieśli się pod bramy placówki. Wśród nich był poseł Lewicy Łukasz Litewka, który chciał wejść do schroniska z interwencją poselską.
Po godzinie 15 premier Donald Tusk oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowali o zamknięciu schroniska. W tym czasie pod bramą placówki zebrali się oprócz osób prywatnych również przedstawiciele organizacji prozwierzęcych.
W pewnym momencie sforsowali płot i zaczęli spontanicznie zabierać psy. Po uspokojeniu sytuacji na miejscu pozostały organizacje prozwierzęce, które jeszcze w nocy i nad ranem w niedzielę zabierały psy ze schroniska.
W niedzielę wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski poinformował o zakończeniu akcji przekazywania psów z zamkniętego w sobotę schroniska "Happy Dog". Według danych wojewody 146 pozostałych psów zostało przekazanych do schroniska w Wojtyszkach (wcześniej w schronisku w Sobolewie przebywało ok. 180 psów).
Właściciel schroniska oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami
Grunt, na którym znajdowało się schronisko, należy do gminy. Dzierżawca, czyli prowadzący je Marian D., został oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami. Proces w tej sprawie trwa od wielu lat. Wielokrotnie mieszkańcy i aktywiści apelowali do wójta Sobolewa Macieja Błachnio o rozwiązanie umowy z Marianem D.
Na terenie schroniska znalezione zostały między innymi zakrwawione kije, którymi psy najprawdopodobniej były bite. Teraz służby sprawdzą, jak przebiegały planowanie, realizacja i rozliczanie zadań w zakresie opieki nad bezdomnymi zwierzętami.
W całej Polsce trwają kontrole w schroniskach dla bezdomnych zwierząt. To pokłosie sytuacji z Bytomia, gdzie w takiej placówce od lat miało dochodzić do wielu nieprawidłowości. Kontrole zostały zlecone przez MSWiA i poznaliśmy już ich wstępne wyniki.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET