`

"Skandal" we wrocławskiej przychodni. "Jak można tak traktować pacjentów"

2 min. czytania
26.10.2024 14:17
Obserwuj nas na Google

Pacjenci z Wrocławia są wściekli. Zdaniem niektórych przychodnia Lek-Trans zamknęła się z dnia na dzień, bez jakiejkolwiek informacji. Drzwi są zamknięte na cztery spusty, a w telefonie odzywa się automatyczna sekretarka.  "Skandal! Jak można tak potraktować swoich pacjentów. Zero informacji" - kartka z taką wiadomością pojawiła się na drzwiach placówki. 

Przychodnia
fot. Piotr Kamionka/REPORTER - zdj. ilustracyjne

Wściekli pacjenci z Wrocławia: "Zostawili nas bez słowa wyjaśnienia"

Przychodnia Lek-Trans mieści się przy ul. Reymonta 10b we Wrocławiu. Już w zeszłym roku została przeniesiona z ul. Krętej 25, jednak mimo zmiany adresu pacjenci kontynuowali tam leczenie. Wielu z nich korzystało z usług placówki od kilkudziesięciu lat. W obecnej sytuacji niektórzy wrocławianie twierdzą, że zostali potraktowani "skandalicznie", bo przychodnia została zamknięta z dnia na dzień, bez jakichkolwiek wcześniejszych informacji. - Zostawili wszystkich pacjentów bez słowa wyjaśnienia. Zostały tam nasze karty zdrowia, cała historia leczenia. Co mają teraz zrobić te wszystkie starsze, schorowane osoby? Gdzie się udać do lekarza? Proces przepisania się do innej przychodni wcale nie jest taki prosty - stwierdziła pani Katarzyna w rozmowie z "Gazetą Wrocławską". - O zamknięciu dowiedziałam się dopiero po wykonaniu kilku telefonów, bo nikt o niczym nie wiedział. Mąż pojechał osobiście z nadzieją, że może ktoś tam będzie, ale zastał tylko kartkę na drzwiach - dodała. 

"Przychodnia pozostaje czasowo nieczynna"

Zdania w kwestii "skandalicznego traktowania pacjentów" przez przychodnię są jednak podzielone. Niektórzy twierdzą, że placówka wcale nie zamknęła się bez wcześniejszego poinformowania o tym. - Chodziłam tam z córką do logopedy i byłam poinformowana parę tygodni przed, że placówka będzie zamknięta - stwierdziła pani Paulina. Portal RadioZET.pl próbował skontaktować się z przychodnią Lek-Trans. Telefon milczy, a na przesłaną e-mailem wiadomość otrzymaliśmy następującą odpowiedź: "Z przykrością informujemy, że z powodu niedziałającego systemu przychodnia pozostaje czasowo nieczynna do momentu usunięcia zaistniałej awarii. Przepraszamy za niedogodności".

Redakcja poleca

Do sprawy odniosła się również Anna Szewczuk-Łebska, rzecznika prasowa dolnośląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Okazuje się bowiem, że placówka przy ul. Reymonta nie została jeszcze zlikwidowana, a przychodnia wciąż widnieje w rejestrze podmiotów leczniczych Urzędu Wojewódzkiego. Może zatem przyjmować pacjentów komercyjnych i przechowywać dokumentację medyczną. Z kolei NFZ rozwiązał z nią umowę. - Od pacjentów i pracowników przychodni otrzymaliśmy sygnały o nieprawidłowościach, w szczególności o braku dostępności do lekarzy. Te doniesienia się potwierdziły - przekazała "Gazecie Wrocławskiej" rzeczniczka dolnośląskiego oddziału NFZ.

- Wielokrotnie wzywaliśmy przychodnię do wyjaśnień i realizacji zawartej umowy. Ponieważ poradnie nie podjęły pracy, byliśmy zmuszeni do rozwiązania umów na podstawowa opiekę zdrowotną i poradnie specjalistyczne: okulistyczną, neurologiczną, reumatologiczną, otolaryngologiczną i logopedyczną - dodała.  Mimo rozwiązania umowy NFZ z przychodnią, placówka jest zobowiązana do poinformowania swoich pacjentów o zamknięciu oraz do umożliwienia im odbioru kopii dokumentacji medycznej. W tej sytuacji NFZ radzi pacjentom poszukanie innych punktów POZ. Lista poradni i specjalistycznej opieki zdrowotnej znajduje się na stronie NFZ. Informacje można również uzyskać, dzwoniąc na bezpłatną infolinię: 800 190 590.

Źródło: Radio ZET/Gazeta Wrocławska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET