Śledztwo po akcji policji w mieszkaniu szefa Republiki. Prokuratura podjęła decyzję
W maju policja weszła do mieszkania szefa TV Republika Tomasza Sakiewicza. „Poturbowali i skuli asystentkę" – relacjonował wówczas na portalu X. Wszczęto śledztwo. W środę prokuratura podała nowe informacje w tej sprawie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były powody umorzenia śledztwa w sprawie interwencji policji.
- Dlaczego policjanci wkroczyli do mieszkania Tomasza Sakiewicza.
- Które aspekty interwencji policji są badane w postępowaniu służbowym.
Interwencja policji w mieszkaniu Sakiewicza. Śledztwo umorzone
Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo w sprawie interwencji policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza w maju. – Po przeprowadzonej analizie prokurator doszedł do przekonania, że żaden przepis prawa nie przyznaje wprost policjantom prawa wejścia do cudzego mieszkania bez zgody uprawnionego w sytuacji zgłoszenia bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia człowieka. W takim wypadku jednak naruszenie przez nich cudzego miru domowego nie jest zachowaniem bezprawnym, bowiem działają oni w stanie wyższej konieczności [...] – poinformował rzecznik prasowy warszawskiej prokuratury prokurator Piotr Antoni Skiba.
Jednocześnie podkreślił, że policjanci, którzy wkroczyli do mieszkania Tomasza Sakiewicza, działali w usprawiedliwionym błędnym przekonaniu, że w mieszkaniu znajduje się osoba nieletnia w kryzysie samobójczym, która wymagała natychmiastowej pomocy. – Obowiązek czuwania nad bezpieczeństwem innych osób wpisany jest w istotę służby policyjnej – dodał prokurator.
„Działali pod dużą presją czasową"
– Funkcjonariusze, których zachowanie prokurator badał, działali pod dużą presją czasową, co wynikało z charakteru przekazanego im zgłoszenia. Działali w pełni usprawiedliwionym, acz błędnym przekonaniu, że udają się do miejsca, gdzie istnieje bezpośrednie zagrożenie życia ludzkiego w wyniku targnięcia się na własne życie. Potrzeba interwencji miała nadany status pilny – wyjaśnił rzecznik warszawskiej prokuratury. Policjanci nie wiedzieli też, że alarm był fałszywy i że był to kolejny taki alarm dotyczący mieszkania Sakiewicza.
Prokurator negatywnie ocenił zachowanie Sakiewicza i obecnej w mieszkaniu asystentki, która nie chciała dać się wylegitymować interweniującym policjantom. – Funkcjonariusze byli umundurowani, w związku z czym, wbrew oczekiwaniom pokrzywdzonej, nie mieli oni obowiązku okazywania swoich legitymacji służbowych, a przeprowadzający interwencję dowódca patrolu przedstawił się ze stopnia, imienia i nazwiska na początku interwencji, czym spełnił wymogi z rozporządzenia o wykonywaniu niektórych uprawnień policjantów – zaznaczył prok. Skiba. Niewylegitymowanie się przed osobami upoważnionymi do tego jest wykroczeniem i skutkować może zatrzymaniem takiej osób, a następnie skuciem.
Prokurator wytknął też policjantom, że protokół sporządzili dopiero na komendzie i bez udziału asystentki Sakiewicza. Brak natomiast podstaw do zakwestionowania godzin sporządzenia protokołu. Postanowienie o umorzeniu śledztwa liczy 38 stron. Decyzja ta jest nieprawomocna, a strony mogą ją zaskarżyć do sądu. Równolegle, w tej sprawie toczący się w Komendzie Stołecznej Policji postępowanie służbowe, w ramach którego badana jest prawidłowość przeprowadzonej interwencji pod kątem możliwego dopuszczenia się przewinień służbowych przez interweniujących policjantów.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET