`

Śledztwo po akcji policji w mieszkaniu szefa Republiki. Prokuratura podjęła decyzję

2 min. czytania
01.07.2026 17:15
Obserwuj nas na Google

W maju policja weszła do mieszkania szefa TV Republika Tomasza Sakiewicza. „Poturbowali i skuli asystentkę" – relacjonował wówczas na portalu X. Wszczęto śledztwo. W środę prokuratura podała nowe informacje w tej sprawie.

Sakiewicz
fot. Anita Walczewska/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były powody umorzenia śledztwa w sprawie interwencji policji.
  • Dlaczego policjanci wkroczyli do mieszkania Tomasza Sakiewicza.
  • Które aspekty interwencji policji są badane w postępowaniu służbowym.

Interwencja policji w mieszkaniu Sakiewicza. Śledztwo umorzone

Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo w sprawie interwencji policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza w maju. – Po przeprowadzonej analizie prokurator doszedł do przekonania, że żaden przepis prawa nie przyznaje wprost policjantom prawa wejścia do cudzego mieszkania bez zgody uprawnionego w sytuacji zgłoszenia bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia człowieka. W takim wypadku jednak naruszenie przez nich cudzego miru domowego nie jest zachowaniem bezprawnym, bowiem działają oni w stanie wyższej konieczności [...] – poinformował rzecznik prasowy warszawskiej prokuratury prokurator Piotr Antoni Skiba.

Jednocześnie podkreślił, że policjanci, którzy wkroczyli do mieszkania Tomasza Sakiewicza, działali w usprawiedliwionym błędnym przekonaniu, że w mieszkaniu znajduje się osoba nieletnia w kryzysie samobójczym, która wymagała natychmiastowej pomocy. – Obowiązek czuwania nad bezpieczeństwem innych osób wpisany jest w istotę służby policyjnej – dodał prokurator. 

„Działali pod dużą presją czasową"

– Funkcjonariusze, których zachowanie prokurator badał, działali pod dużą presją czasową, co wynikało z charakteru przekazanego im zgłoszenia. Działali w pełni usprawiedliwionym, acz błędnym przekonaniu, że udają się do miejsca, gdzie istnieje bezpośrednie zagrożenie życia ludzkiego w wyniku targnięcia się na własne życie. Potrzeba interwencji miała nadany status pilny – wyjaśnił rzecznik warszawskiej prokuratury. Policjanci nie wiedzieli też, że alarm był fałszywy i że był to kolejny taki alarm dotyczący mieszkania Sakiewicza.

Prokurator negatywnie ocenił zachowanie Sakiewicza i obecnej w mieszkaniu asystentki, która nie chciała dać się wylegitymować interweniującym policjantom. – Funkcjonariusze byli umundurowani, w związku z czym, wbrew oczekiwaniom pokrzywdzonej, nie mieli oni obowiązku okazywania swoich legitymacji służbowych, a przeprowadzający interwencję dowódca patrolu przedstawił się ze stopnia, imienia i nazwiska na początku interwencji, czym spełnił wymogi z rozporządzenia o wykonywaniu niektórych uprawnień policjantów – zaznaczył prok. Skiba. Niewylegitymowanie się przed osobami upoważnionymi do tego jest wykroczeniem i skutkować może zatrzymaniem takiej osób, a następnie skuciem.

Redakcja poleca

Prokurator wytknął też policjantom, że protokół sporządzili dopiero na komendzie i bez udziału asystentki Sakiewicza. Brak natomiast podstaw do zakwestionowania godzin sporządzenia protokołu. Postanowienie o umorzeniu śledztwa liczy 38 stron. Decyzja ta jest nieprawomocna, a strony mogą ją zaskarżyć do sądu. Równolegle, w tej sprawie toczący się w Komendzie Stołecznej Policji postępowanie służbowe, w ramach którego badana jest prawidłowość przeprowadzonej interwencji pod kątem możliwego dopuszczenia się przewinień służbowych przez interweniujących policjantów.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET