`

Śmierć 21-letniej Moniki, policjant przerywa milczenie. "Zgodziłem się kłamać"

2 min. czytania
28.02.2023 19:12
Obserwuj nas na Google

Zaskakujący zwrot w sprawie śmierci 21-letniej Moniki z Poznania. Jeden z oskarżonych policjantów złamał właśnie "zawodową solidarność" i przerwał milczenie. - Zgodziłem się kłamać, bo przestraszyłem się konsekwencji, jakie mogą mnie czekać, jeśli nie napiszę tych notatek - powiedział.

śmierć moniki z Poznania
fot. Shutterstock/ Facebook

Na początku 2016 roku 21-letnia Monika z Poznania szukała pomocy. Jej partner groził jej, pobił, wykorzystał seksualnie, a następnie kazał wycofać zgłoszenie z policji. Mężczyzna był wówczas na warunkowym zwolnieniu i bał się, że ponownie trafi do więzienia. O tragicznych wydarzeniach przypomniała "Gazeta Wyborcza".

Kobieta otrzymywała SMS-y z groźbami. Mężczyzna stał pod jej domem, śledził ją, a w marcu 2016 roku zaatakował. W Żernikach pod Poznaniem zasztyletował 21-letnią Monikę, a jej matkę poraził paralizatorem. Następnie popełnił samobójstwo.

Śmierć 21-letniej Moniki. Policjant przerywa milczenie

Miesiąc przed zbrodnią policjant Krzysztof W. z Poznania wszczął dochodzenie w sprawie gróźb i naruszenia nietykalności kobiety. Po tym, jak 21-latka została zabita, z aktami sprawy zapoznała się prokuratura. Były tam tylko cztery notatki urzędowe. Ostatnia została napisana dwa dni przed śmiercią kobiety.

Redakcja poleca

Prokuratura uznała, że w notatkach udokumentowano "przeprowadzenie czynności, które faktycznie nie miały miejsca". Pod dokumentem podpisał się Krzysztof W. oraz jego przełożony Piotr R.

Żaden z policjantów nie przyznał się do winy. Proces w sprawie rozpoczął się w kwietniu 2018 roku. Po upływie 5 lat Krzysztof W. zmienił zdanie i postanowił złamać "zawodową solidarność".

Policjant: Zgodziłem się kłamać

Policjant przyznał, że sporządził nieprawdziwe notatki. Napisał w nich m.in, że przed śmiercią 21-letniej Moniki próbował zatrzymać jej byłego partnera, ale nie zastał go w domu. Teraz ujawnił, że nigdy tam nie był.

- Pamiętam, że tamtego dnia przyszedł do mnie (Piotr R. - red.) po spotkaniu ze swoimi przełożonymi. Powiedział, że muszę napisać notatki, które będą mnie chroniły. Żeby nie było żadnych problemów. Nie chciałem kłamać. Na decyzję miałem tylko chwilę. Piotr R. zaproponował, że razem napiszemy te notatki i podpiszemy. Nie wiedziałem, co napisać, więc on dyktował treść, a ja zapisywałem na komputerze - tłumaczy W.

- Zgodziłem się kłamać, bo przestraszyłem się konsekwencji, jakie mogą mnie czekać, jeśli nie napiszę tych notatek. A w tym czasie miałem małe dziecko. Bałem się, że jeśli stracę pracę, to nie poradzę sobie finansowo - powiedział policjant.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/ Gazeta Wyborcza

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET