Śmierć 25-latka we wrocławskiej izbie wytrzeźwień. Sąd ogłosił wyrok

2 min. czytania
06.06.2024 11:22
Obserwuj nas na Google

Sąd Okręgowy we Wrocławiu wydał wyrok w sprawie śmierci 25-letniego obywatela Ukrainy we Wrocławskim Ośrodku Pomocy Osobom Nietrzeźwym. W czwartek skazał siedem osób, w tym policjantów, opiekunów i lekarkę, na kary od 1,5 roku do 5 lat pozbawienia wolności.

Śmierć 25-letniego Dmytra N.
fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Sąd wydał wyrok w sprawie śmierci Dmytra Nikiforenki

Wrocławski sąd uznał, że osoby oskarżone są winne nieumyślnego spowodowania śmierci 25-letniego Dmytra Nikiforenki poprzez bicie i siłowe przyciskanie go. W przypadku lekarki głównym zarzutem był brak reakcji na stosowanie tego rodzaju środków przymusu. Do tragicznych wydarzeń doszło 30 lipca 2021 roku. Wówczas 25-latek trafił do izby wytrzeźwień we Wrocławiu, gdzie miał być bity, duszony i torturowany. W pewnym momencie doszło do nagłego zatrzymania krążenia i mimo reanimacji Ukrainiec zmarł. W czwartek 6 czerwca Sąd Okręgowy we Wrocławiu wydał w tej sprawie wyrok.

Najsurowsze kary otrzymali dwaj byli już policjanci - pięć lat więzienia. Z kolei pozostała dwójka byłych funkcjonariuszy, lekarka oraz dwóch pracowników Wrocławskiego Ośrodka Pomocy Osobom Nietrzeźwym została skazana na kary od 1,5 roku więzienia do 4 lat. Lekarka usłyszała wyrok 3 lat pozbawienia wolności. Dwie osoby zostały uniewinnione. Sąd podniósł również problem braku definicji tortur w polskim porządku prawnym: - To postępowanie może wyznaczać jakiś standard - mówi Myczkowski, cytowany przez Grażynę Wiatr, reporterkę Radia ZET.

Redakcja poleca

Ojciec Dmytra Nikiforenki o śmierci syna

Na zakończenie postępowania przed sądem w sprawie śmierci Dmytra przyjechał jego ojciec, Serhij Nikiforenko. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" - jeszcze przed zapadnięciem wyroku - powiedział, że, słuchając wcześniejszych wypowiedzi mecenasów, miał w sobie ogromne pokłady złości. - Gotowałem się w środku, gdy przedstawiali Dimę nie jako ofiarę, lecz jako agresywnego napastnika. Moi pełnomocnicy uczulili mnie, że adwokaci oskarżonych będą w każdy możliwy sposób dążyć do uniewinnienia swoich klientów [...] - powiedział ojciec zmarłego 25-latka.

Jednocześnie przyznał wprost, że kary dla oskarżonych powinny być znacznie wyższe, a rekompensata pieniężna dla rodziny niczego nie załatwi. - Życia synowi nikt nie zwróci. Nikt nie zwróci mi syna. Prokurator wnioskował 200 tys. zł nawiązki dla nas, dla rodziny, ale żadne sumy nie zrekompensują mi mojej potwornej straty. Tyle kosztuje ludzkie życie?!

Źródło: Radio ZET/PAP/Gazeta Wyborcza

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET