Śmierć 18-latka. Policjanci nie zabezpieczyli śladów. Śledztwo w sprawie zaniedbań umorzono

3 min. czytania
20.01.2023 11:42
Obserwuj nas na Google

Prokuratura Okręgowa w Szczecinie umorzyła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków służbowych i przekroczenia uprawnień przez policjantów z Golubia-Dobrzynia (kujawsko-pomorskie) - ustalił portal RadioZET.pl. Funkcjonariusze, którzy odnaleźli zwłoki powieszonego 18-letniego Jakuba Schimandy m.in. nie zabezpieczyli śladów na miejscu zdarzenia. Tę bulwersującą historię przedstawiliśmy w podcaście Radia ZET “Materiał dowodowy”.

Powieszone ciało Jakuba odnaleziono w lesie.
fot. Archiwum rodzinne

30 grudnia 2022 roku Prokuratura Okręgowa w Szczecinie wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie golubskich policjantów. Prokurator stwierdziła, że policjanci, którzy przybyli na miejsce ujawnienia zwłok Jakuba Schimandy działali zgodnie z prawem i wytycznymi prokuratora. Co prawda, w postępowaniu dotyczącym śmierci Jakuba Schimandy należało przeprowadzić podstawowe czynności procesowe, m.in. zabezpieczyć ślady, przed wydaniem decyzji o odmowie wszczęcia śledztwa. Nie zrobiono tego, ale według szczecińskiej prokuratury nie jest to wina policji a prokurator prowadzącej sprawę. To oznacza, że zarzut niedopełnienia obowiązków powinien zostać skierowany wobec golubskiej prokurator Anny Raś-Gręzickiej. Problem jest jednak taki, że  Prokuratura Krajowa już wcześniej chciała pociągnąć ją za to do odpowiedzialności karnej, ale nie zgodził się na to Sąd Najwyższy. 

Prokuratura umorzyła śledztwo także w zakresie przekroczenia uprawnień przez policjantów. Chodziło o ingerowanie w telefon zmarłego Jakuba. Jego ojciec, Leszek Schimanda, przekazał telefon do laboratorium informatycznego. Z ekspertyzy, którą otrzymał wynikało, że ktoś usuwał z niego dane m.in. wiadomości SMS.

Prokuratura postanowiła zasięgnąć opinii w innym laboratorium. Potwierdziła się informacja dotycząca usuniętych wiadomości. Nie wiadomo jednak kiedy je skasowano, kto to zrobił i dlaczego. System bezpieczeństwa telefonu zrobił zdjęcia dwóm osobom, które próbowały uruchomić telefon zmarłego Schimandy. Jedną z nich był golubski policjant, który został sfotografowany niespełna dwa miesiące po śmierci chłopaka. Według Leszka Schimandy policjant miał usunąć wiadomości związane z jednym z kolegów jego syna, Karolem J. Zdaniem mężczyzny, może mieć on wiedzę dotyczącą śmierci Jakuba.

Prokuratura przesłuchała funkcjonariusza policji ze zdjęcia. Okazało się, że zajmował on to samo pomieszczenie na komendzie, co śledczy prowadzący sprawę śmierci Jakuba Schimandy. Sam jednak nie był oddelegowany do tej sprawy. Dlaczego zatem miał w rękach dowód rzeczowy? Jak wyjaśnił prokuratorowi, został poproszony przez kolegę o pomoc w odblokowaniu urządzenia, aby przeprowadzić jego oględziny.

Ostatecznie prokuratura stwierdziła, że usunięcie treści z urządzenia nie miało na celu zatajenia informacji, które mogłyby mieć znaczenie dla śledztwa. Wyjaśnienia policjanta, który próbował odblokować telefon uznała za wiarygodne.

Śledztwo w sprawie golubskich policjantów zostało wszczęte po wyłączeniu materiałów z akt postępowania prowadzonego przez Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej dotyczącego niedopełnienia obowiązków służbowych przez prokuratorów z Prokuratury Rejonowej w Golubiu-Dobrzyniu.

Rodzice nie wierzą w samobójstwo syna

18-letni Jakub Schimanda zmarł 12 listopada 2014 roku w lesie nieopodal Golubia-Dobrzynia. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia nie zabezpieczyli śladów, ani nie dokonali oględzin miejsca znalezienia zwłok, czy samochodu Jakuba. Nie zabezpieczono również kabla, na którym miał powiesić się 18-latek. Prokurator telefonicznie ustalił z funkcjonariuszami, że chłopak popełnił samobójstwo. Nie przeprowadził sekcji zwłok. Dwa dni później zapadła decyzja o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie śmierci Jakuba Schimandy.

Redakcja poleca

Rodzina nie wierzyła w samobójczą śmierć syna. Przez kilka następnych lat walczyła na drodze prawnej o wyjaśnienie sprawy. Nagłośniona przez telewizję TVN historia Jakuba Schimandy wywołała trzęsienie ziemi w golubskiej prokuraturze. Śledztwo przeprowadzone przez Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej wykazało, że prokuratorzy dopuścili się nieprawidłowości przy wyjaśnianiu okoliczności śmierci Jakuba Schimandy. Co więcej, podobne zaniedbania wykryto w 34 innych sprawach dotyczących gwałtownych zgonów. Żaden z golubskich prokuratorów nie został jednak postawiony przed sądem. Sąd Najwyższy nie zgodził się na uchylenie immunitetów śledczym. Bez tego nie można postawić zarzutów funkcjonariuszom publicznym. 

Po nagłośnieniu sprawy tajemniczej śmierci Jakuba Schimandy stanowiska stracili szef Prokuratury Rejonowej w Golubiu-Dobrzyniu Jarosław Kosiński i jego zastępca Anna Raś-Gręzicka, która prowadziła sprawę śmierci 18-latka. Prawdopodobnie to jedyne konsekwencje, jakie zostały wyciągnięte wobec golubskich prokuratorów.

Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET