Trzaskowski tłumaczy się ze śnieżycy. "Umordowany wracam do domu, a w radiu słyszę..."
Potężna burza śnieżna przeszła w poniedziałek nad Warszawą. W stolicy obficie sypnęło śniegiem, ale także zagrzmiało. Takiej zamieci nie było od miesięcy. Prezydent Rafał Trzaskowski poinformował, że akcja służb kosztowała prawie 5 mln zł. Odniósł się także do medialnych doniesień o "drogowcach, którzy znów zostali zaskoczeni". "Dobrze, że TVP Info już nie kłamie" - napisał.
- 9 zdjęć Zobacz galerię
W poniedziałek pisaliśmy o komunikacyjnym paraliżu na drogach w związku ze śnieżycą w Warszawie. Padało cały dzień, a wieczorem sypnęło mocniej. We wtorek późnym wieczorem prezydent stolicy Rafał Trzaskowski wytłumaczył, na czym polegały działania służb. Jak dowiadujemy się z wpisu na platformie X (dawny Twitter), to reakcja na medialne doniesienia, że "drogowcy znowu zostali zaskoczeni".
Śnieżyca w Warszawie. Trzaskowski się tłumaczy. Prawie 5 mln zł na akcję w mieście
Z informacji włodarza Warszawy wynika, że walczyć z żywiołem wyruszyło 170 pługopiaskarek. "Jak jest mróz - ruszają tylko pługopiaskarki. Jakby ruszyły też pługi - zrobiłoby się lodowisko" - wyjaśniał Trzaskowski, który ujawnił także, że akcja w stolicy kosztowała prawie 5 mln złotych.
"Czy było perfekcyjnie? Nie. Przez 2 godziny był problem. To była największa akcja odśnieżania od 3 lat. Czy można mieć «pod parą» 500 pługopiaskarek? Można. Tylko taki skład uruchamiany byłby raz na 5 lat. Więc byłoby to potworne marnotrawstwo pieniędzy" - zauważył.
Prezydent poruszył także temat nieodśnieżonych chodników. Podkreślił, że za te przed prywatnymi budynkami (czyli większość przypadków w Warszawie) odpowiedzialny jest właściciel. "Tłumaczymy, czasem nakładamy mandaty. Ale staramy się, żeby straż miejska w śnieżyce jednak zajmowała się też innymi tematami. Nawet w śnieżyce" - dodał.
Prezydent zapewnił, że reakcja na śnieżycę była natychmiastowa, a żywioł widział "z bliska i z dystansu", bo w poniedziałki wykłada stosunki międzynarodowe w Collegium Civitas - na XII piętrze PKiN. "Potem relacjonowałem współpracownikom - gdzie trzeba priorytetowo odśnieżać, bo objechałem osobiście pół miasta. Dobrze, że nikt mi nie powiedział «taki mamy klimat». Bo udusiłbym własnymi rękami - kontynuował.
"Umordowany wracam do domu. A tam w radiu słyszę, że «drogowcy w Warszawie znowu zaskoczeni». Dobrze, że TVP Info już nie kłamie - bo byłbym na pewno królem epoki lodowcowej" - zakończył swój wpis Trzaskowski.
Źródło: Radio ZET
- Potężny pożar niedaleko szkoły pod Warszawą. "Dzieci przenieśli do kościoła"
- Pierwsza taka miesięcznica smoleńska po zmianie władzy. Okrzyki w stronę Kaczyńskiego
- Wszystko trwało 14 minut. Udusił i poszedł spać. Poćwiartowanych zwłok szukano w Wiśle