`

„Strona leży i kwiczy", „wyjątkowa amatorka". Burza w sieci po porannym alercie RCB

3 min. czytania
31.07.2026 12:05
Obserwuj nas na Google

Fala krytyki po porannym alercie RCB. W sieci pojawiły się dziesiątki komentarzy dotyczących niedziałającego linku do poradnika bezpieczeństwa. Szef MSWiA Marcin Kierwiński stwierdził, że link działa. Politycy opozycji nie szczędzili gorzkich słów, szczególnie pod adresem ministra. „Ta ekipa amatorów wszystko położy" - skomentował Piotr Müller. „Polacy chcą sprawdzić, co robić, strona natychmiast leży i kwiczy" - napisał z kolei Jacek Sasin.

Marcin Kierwiński
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER / x.com

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co spowodowało, że link do poradnika bezpieczeństwa przestał działać.
  • Jakie były reakcje internautów na alert RCB.
  • Dlaczego politycy krytykują wysłanie alertu RCB.

Poranny alert RCB. Link do poradnika bezpieczeństwa nie działa

W piątek do użytkowników na terenie całej Polski rozesłano alert RCB z linkiem do poradnika bezpieczeństwa. Ten szybko jednak przestał działać z powodu dużej liczby wejść na stronę. Jak tłumaczył dyrektor biura komunikacji Ministerstwa Cyfryzacji Marek Gieorgica, to przejściowe problemy spowodowane właśnie dużym ruchem. Sytuacja wywołała burzę w sieci, a wielu internautów nie kryło oburzenia. Głos na platformie X zabrali także politycy. Szczególnie aktywni byli członkowie Rozwoju Plus.

„Minister Kierwiński swoją bezmyślną decyzją o rozesłaniu milionów linków Alertem RCB zablokował dostęp do wszystkich stron rządowych. Wyjątkowa amatorka" - napisał były minister cyfryzacji, a obecnie poseł Rozwoju Plus Janusz Cieszyński. „To nie jest 1 kwietnia. To alert RCB" - napisała z kolei posłanka Olga Semeniuk-Patkowska, załączając zrzut ekranu z treścią alertu. 

Redakcja poleca

Burza w sieci. „Co to za amatorzy"

„Wysłaliście poprzez RCB sms do obywateli z linkiem, który nie działa! W obliczu realnych zagrożeń państwo zarządzane przez ekipę Donalda Tuska wygląda jak z dykty i kartonu, powiązane sznurkiem od snopowiązałki. Wpadka za wpadką" - napisał Łukasz Kmita, inny z posłów Rozwoju Plus, oznaczając przy tym szefa MSWiA. Na ten wpis odpowiedział sam Marcin Kierwiński. „Proszę przestać dezinformować. Link jest poprawny i działa" - stwierdził minister. Kmita w odpowiedzi wrzucił nagranie, na którym strona nie ładowała się po kliknięciu w link.

Głosów krytyki było więcej. „Co to za amatorzy! Po wczorajszej kompromitacji w sprawie systemów powiadamiania w sytuacji zagrożenia ekipa Kierwińskiego wpadła na pomysł wysłania alertu RCB z linkiem do rządowych stron. Niestety są takimi amatorami, że nawet nie zabezpieczyli odpowiednio przepustowości serwerów i sami wywołali de facto atak DDoS. Serwis z wielu miejsc nie jest dostępny. Naprawdę prośmy, aby żadna poważna tragedia w kraju się nie wydarzyła, bo ta ekipa amatorów wszystko położy" - napisał europoseł Piotr Müller, również z ugrupowania Mateusza Morawieckiego. Dodał, że Rozwój Plus wystąpi z pytaniami o to, kto podjął decyzję o wysłaniu alertu i czy przeprowadzono w związku z tym analizę przepustowości serwerów.

„Podsumujmy. Spada rakieta, a rząd dzień później łaskawie wysyła ludziom SMS z linkiem do poradnika bezpieczeństwa. Polacy chcą sprawdzić, co robić, strona natychmiast leży i kwiczy, a urzędnicy pewnie zaraz ogłoszą, że to zmasowany atak DDoS uderzył w polską cyberprzestrzeń. Państwo z dykty. Pan Pogłos po kompromitacji wbrew faktom twierdzi, że wszystko jest cacy. Do dymisji" - skomentował z kolei poseł PiS Jacek Sasin.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET