Święczkowski znów uderzył w policję i ludzi w TK. Padły słowa o „szczurach”
Bogdan Święczkowski ponownie pojawił się przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. Pokazywał legitymację prezesa TK i domagał się, by policjanci opuścili teren budynku. Podczas wystąpienia mówił też o „zamachu stanu”, groził funkcjonariuszom odpowiedzialnością karną, a osoby znajdujące się w gmachu nazwał „szczurami”.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były zarzuty Święczkowskiego wobec policji w TK.
- Dlaczego Święczkowski nie uznaje decyzji Korwin-Piotrowskiej.
- Co Święczkowski powiedział o sytuacji w Trybunale.
- Jak policja uzasadnia swoją obecność w siedzibie TK.
Święczkowski znów przed TK. Zażądał wycofania policji i mówił o „szczurach”
Do zdarzenia doszło w czwartek 5 listopada. Święczkowski przekonywał, że jako prezes Trybunału Konstytucyjnego ma prawo wydawać polecenia funkcjonariuszom znajdującym się na terenie siedziby TK. - Jako prezes Trybunału Konstytucyjnego nakazuję funkcjonariuszom policji opuszczenie terenu budynku, na którego terenie nie mają prawa przebywać - powiedział.
Święczkowski nie uznaje zarządzenia Anny Korwin-Piotrowskiej o przerwie w wykonywaniu przez niego czynności służbowych. Utrzymuje, że nadal to on jest uprawniony do kierowania Trybunałem i zarządzania jego siedzibą.
Padły słowa o „zamachu stanu” i więzieniu
Święczkowski oskarżał policjantów o udział w działaniach wymierzonych w konstytucyjny organ państwa. Annę Korwin-Piotrowską nazwał „uzurpatorką”. - Bierzecie udział w przestępstwie ustrojowego zamachu stanu, przemocą przeprowadzanego waszymi rękami, funkcjonariuszy policji i prewencji - mówił. Odniósł się również do osób dowodzących zabezpieczeniem terenu. Stwierdził, że ma nadzieję, iż kiedyś poniosą one wieloletnie kary pozbawienia wolności.
„Te szczury w tym gmachu się chowają”
Święczkowski komentował także wygląd otoczenia Trybunału, wskazując na barierki, blokady i nieposprzątane liście. W pewnym momencie ostro zaatakował osoby znajdujące się w budynku. - A dziś te szczury w tym gmachu się chowają, jak zwierzęta zapędzone do kąta, które tylko próbują się odgryzać - powiedział.
Podczas wystąpienia Święczkowski stwierdził również, że dzień wcześniej po opuszczeniu protestu przed TK miał być obserwowany przez służby. Twierdził, że mogła to być policja albo ABW, a osoby prowadzące obserwację mieli rozpoznać jego współpracownicy.
Policja odpowiada: chodzi o bezpieczeństwo
Policja już wcześniej tłumaczyła, że o dostępie do budynku decyduje jego administrator, a nie sami funkcjonariusze. Komenda Stołeczna Policji informowała, że o zabezpieczenie zwróciła się Anna Korwin-Piotrowska, wskazując na zagrożenie dla sędziów i pracowników TK oraz ryzyko zakłócenia porządku. Komendant główny policji Marek Boroń zapewniał z kolei, że funkcjonariusze nie są stroną politycznego sporu, a ich zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa.
Konflikt zaostrzył się 30 października, gdy Korwin-Piotrowska wydała zarządzenia o przerwie w czynnościach Święczkowskiego i wiceprezesa TK Bartłomieja Sochańskiego. Później poinformowała również, że obaj nie są uprawnieni do wejścia do siedziby Trybunału. Święczkowski kwestionuje skuteczność tych decyzji i od kilku dni próbuje dostać się do budynku.
Źródło: Radio ZET/Wprost