`

Szczyt mrozów na koniec ferii. Te przedmioty warto wrzucić do bagażnika

2 min. czytania
27.01.2026 11:12
Obserwuj nas na Google

W ostatnich dniach stycznia synoptycy prognozują mrozy wykraczające daleko poza dotychczasowe normy. Ostatni weekend stycznia to akurat koniec mazowieckich ferii. Podpowiadamy, jak przygotować się do drogi.

Zimowy korek
fot. Marek Maliszewski/REPORTER/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak przygotować auto do zimowej trasy.
  • Jaki dodatkowy ekwipunek spakować.
  • O czym poinformować bliskich.

Dodatkowy ekwipunek

W przypadku trudnych warunków atmosferycznych zawsze najlepiej przełożyć wyjazd, ale tym razem może okazać się to trudne. Weekend 31 stycznia-1 lutego to akurat ostatni weekend mazowieckich ferii – wiele osób po prostu musi wrócić do domu. W dodatku z dziećmi.

Zimowe opony to absolutne minimum. Gdy szykujemy się w zimową trasę, warto wyjść nieco poza schemat i zaopatrzyć się w kilka dodatkowych przedmiotów, które w razie awarii uratują sytuację do momentu przybycia służb ratowniczych. Kierowcy, którzy pod koniec grudnia na wiele godzin utknęli na trasie S7 z powodu śnieżycy, zapamiętali przede wszystkim zimno, ciemność i głód.

Łańcuchy. Choć kojarzą nam się z typowo górskimi trasami, pomogą podjechać nawet pod niewielką, ale oblodzoną górę. Kosztują ok. 100 złotych. Zakłada się je na oś napędową przed trudnym odcinkiem i zdejmuje zaraz po przejechaniu go. Przed podróżą warto zapoznać się z filmikiem instruktażowym (np. na Youtube’ie). Niejednemu zaoszczędziły nerwów.

Koce termiczne. To koszt rzędu kilkunastu złotych, a w razie awarii pozwolą utrzymać ciepło. Powinno być ich tyle, ile podróżujących. Mogą przydać się nie tylko zimą, ale nawet latem, na przykład w przypadku wieczornej stłuczki.

Dodatkowe jedzenie i woda. Nawet gdy podróż nie jest długa, a na trasie znajdują się punkty gastronomiczne, warto wrzucić do bagażnika batony energetyczne i dwie zapasowe butelki wody. W kilkugodzinnym korku kanapki mogą szybko się skończyć.

Papier toaletowy i mokre chusteczki. Nawet jeśli nie podróżują z nami niemowlaki, mokre chusteczki pomogą odświeżyć się w przypadku dłuższej awarii.

Leki. Nawet gdy kolejną dawkę powinniśmy wziąć dopiero kolejnego dnia, warto mieć ją ze sobą w razie awarii i konieczności przymusowego noclegu po drodze.

Latarka. Atmosferę grozy podbija ciemność, dlatego też zawsze warto mieć w samochodzie latarkę na baterie. Ta w telefonie może nie wystarczyć.

Gry, kredki, kolorowanki. Pomogą odciągnąć uwagę dzieci w przypadku trudnej sytuacji. Zaopatrzenie się w gry planszowe do domu rekomendowane jest też także np. na wypadek blackoutu.

Pełny bak

Przed podróżą należy sprawdzić powietrze w oponach – to oczywistość – a jednak często o tym zapominamy. Zimą należy zatankować bak do pełna, bo auto spala więcej, zwłaszcza w korku.

Warto również poinformować o podróży bliskich, żeby wiedzieli, jaką trasą dokładnie jedziemy i jakim samochodem się poruszamy. Nie zaszkodzi zostawić numer tablicy rejestracyjnej. W gospodarstwie domowym samochody często są dwa, a takie informacje mogą okazać się bardzo istotne w razie awarii.  Chodzi też o to, żeby oszczędzić bliskim nerwów w razie nagłej sytuacji w okolicy, ale na przykład na innej drodze.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET