Szokujące kulisy zbrodni w Raciążu. "Resztę jego ciała zniósł do piwnicy"
W Raciążu na Mazowszu doszło do podwójnego zabójstwa. Ofiarami 29-letniego mężczyzny byli jego dziadkowie. Mężczyzna sam zadzwonił na policję. W piątek podczas przesłuchania w prokuraturze potwierdził, że to on dokonał tej zbrodni.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do zatrzymania sprawcy podwójnego zabójstwa w Raciążu.
- Co ujawniono na miejscu zbrodni w Raciążu.
- Które narzędzia zostały użyte do popełnienia zbrodni.
Podwójne zabójstwo w Raciążu. Mężczyzna sam zadzwonił na policję
W środę (18 lutego) na Mazowszu doszło do makabrycznej zbrodni. - Około godz. 22.40 za pośrednictwem Centrum Powiadamiania Ratunkowego numeru 112 otrzymaliśmy zgłoszenie od mężczyzny, który poinformował, że zabił dwie osoby i prosi o przyjazd służb - mówiła w rozmowie z Radiem ZET oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Płońsku nadkom. Kinga Drężek-Zmysłowska. Na miejsce natychmiast wysłano patrol policji. Zgłaszającym okazał się 29-latek. Stał przed domem. W środku funkcjonariusze ujawnili ciała dwóch starszych osób - 72-letniej kobiety i 86-letniego mężczyzny. Ustalono, że to dziadkowie sprawcy.
29-latek został przewieziony do Komendy Powiatowej Policji w Płońsku. W piątek doprowadzono go do Prokuratury Rejonowej w Płońsku. - Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty popełnienia zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Przesłuchanie trwało pięć godzin. Przyznał się do winy, a jego zeznania korelują z zebranym materiałem dowodowym - powiedział w rozmowie z Onetem prok. Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku.
Szokujące kulisy zbrodni w Raciążu
72-letnia pani Danuta i jej mąż 86-letni pan Andrzej zmarli w wyniku ran ciętych zadanych ostrym narzędziem. Mieszkali w domu jednorodzinnym razem z wnuczkiem - 29-letnim Aleksandrem G. Z nieoficjalnych ustaleń Onetu wynika, że narzędziami zbrodni była siekiera i maczeta bądź tasak. Przedmioty te zostały zabezpieczone przez śledczych. Po zabójstwie mężczyzna miał rozczłonkować ciała babci i dziadka. "Dziadkowi miał odciąć nogi i wsadzić do lodówki. Resztę jego ciała zniósł do piwnicy i schował pod zwałami węgla. Z naszych informacji wynika, że część zwłok wsadził także do piecyka" - pisze Onet. 29-latkowi grozi dożywocie.
Źródło: Radio ZET/Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET