Tragedia na A1. Rodzina ofiar zwróciła się do oskarżonego. "To potęguje cierpienie"
- Cierpimy, panie Sebastianie, nie tylko przez pana ciągłe zmiany stanowiska, pana ucieczkę do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie zafundował pan sobie półtoraroczne luksusowe wakacje [...] - tymi słowami rodzina ofiar tragicznego wypadku na A1 zwróciła się do oskarżonego. Na zabranie głosu w procesie zdecydowała się po raz pierwszy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co wydarzyło się na autostradzie A1 we wrześniu 2023 roku.
- Jakie zarzuty są stawiane Sebastianowi M.
- Dlaczego rodzina ofiar zdecydowała się zabrać głos w tej sprawie.
Tragiczny wypadek na A1. Rodzina ofiar: "Odeszli bez pożegnania"
We wrześniu 2023 r. w zderzeniu bmw z kią na autostradzie A1 pod Piotrkowem Trybunalskim zginęły trzy osoby - małżeństwo z 5-letnim synem. Po raz pierwszy w procesie Sebastiana M. oskarżonego o spowodowanie tej tragedii zdecydowała się zabrać głos rodzina ofiar wypadku. Małgorzata Duda, mama Martyny - kobiety, która zginęła razem z mężem Patrykiem i 5-letnim synem Oliwierem - wygłosiła oświadczenie. - Zdecydowaliśmy się zabrać głos, widząc zachowanie pana oskarżonego i jego rodziny - powiedziała, cytowana przez PAP.
Kobieta mówiła o niewyobrażalnym bólu, jaki towarzyszy jej i całej rodzinie od ponad dwóch lat. - Odeszli bez pożegnania, co na pewno było wbrew ich woli. O ich odejściu zdecydował pan Sebastian M., który tamtego wieczoru swoją brawurą oraz bezmyślnością narażał na niebezpieczeństwo wszystkich obecnych na drodze, jadących kierunku Katowic. Finalnie doprowadził do śmierci mojego dziecka, zięcia i ukochanego jedynego wnuczka - ciągnęła pani Małgorzata.
Matka ofiary: "Cierpimy, panie Sebastianie"
Matka tragicznie zmarłej kobiety podkreśliła, że popisowa jazda oskarżonego nie tłumaczy jego nieodpowiedzialnego postępowania jako kierowcy na drodze - zwłaszcza że, jak wynika z zeznań pasażerów bmw, nigdzie się nie spieszył tego dnia. W ocenie pani Małgorzaty Sebastian M. prowadził samochód z taką "szaleńczą prędkością" wyłącznie dla zabawy. - Nawet teraz mamy wrażenie, że zarówno do oskarżonego, jak i do jego rodziny nie dociera, co się tak naprawdę stało. Czas spędzony tutaj - na rozprawach, kojarzy nam się głównie z ironią i uśmiechem rodziny, co w zaistniałej sytuacji potęguje tylko nasze cierpienie - przyznała pani Małgorzata.
Dodała również, że dobór stwierdzeń, oświadczeń i słów, jakie w ich stronę kieruje oskarżony, łamie ich serca. - Cierpimy, panie Sebastianie, nie tylko przez pana ciągłe zmiany stanowiska, pana ucieczkę do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie zafundował pan sobie półtoraroczne luksusowe wakacje pod pretekstem rzekomego wyjazdu w celach biznesowych, czy przez stwierdzenie, że nasze dzieci zginęły w pożarze, a nie w wyniku wypadku samochodowego. Cierpimy przede wszystkim dlatego, że pan albo nie rozumie, co się stało, albo - co gorsza - rozumie doskonale, ale nie potrafi jako dorosły mężczyzna wziąć na swoje barki jakiejkolwiek odpowiedzialności - powiedziała matka ofiary wypadku.
W dalszej części wyraziła nadzieję, że sąd ogłosi sprawiedliwy wyrok na podstawie faktów, a nie "wybiórczych teorii" Sebastiana M. Po czasie kobieta ponownie zwróciła się do oskarżonego: - Odebrał nam pan to, co mieliśmy najcenniejsze w życiu. [...]. Chcąc wyłącznie sprawiedliwości, my również słyszymy, że nie wygramy z pieniędzmi i koneksjami rodziny. Wierzymy w sprawiedliwość, a istotą sprawy nie jest to, czy stracił pan panowanie nad autem, czy zabrakło refleksu, czy zawiodła maszyna, czy pan tego chciał, czy też nie. Wiemy tylko, że jechał pan znacząco za szybko, o czym świadczy zgromadzony w tej sprawie materiał dowodowy.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET