Szokujące relacje medyków z poznańskiego szpitala. "Usłyszała, że jest głupia, źle wygląda"
Wstrząsające relacje medyków związanych z Centrum Medycznym HCP w Poznaniu. Według ich doniesień pacjenci z myślami samobójczymi byli odsyłani do domów z psychiatrycznej izby przyjęć, a potem, z powodu braku pomocy, mieli odbierać sobie życie - dowiedział się Onet. Sprawę bada teraz prokuratura okręgowa oraz wielkopolski oddział NFZ.
Wstrząsające historie pacjentów Centrum Medycznego HCP w Poznaniu
Portal Onet dotarł do ratowników medycznych, którzy są związani z Centrum Medycznym HCP w Poznaniu. Medycy opowiedzieli redaktorowi Łukaszowi Cieśli, w jaki sposób funkcjonuje psychiatryczna izba przyjęć w tej placówce i jak traktowani są pacjenci, którzy trafiają tam z myślami samobójczymi lub po nieudanych próbach odebrania sobie życia. Dziennikarz dotarł także do kulis śmierci księdza z Poznania, który dwa lata temu popełnił samobójstwo. Po artykule Onetu sprawą zainteresowała się prokuratura.
- Ksiądz z Poznania, który dwa lata temu popełnił samobójstwo, najpierw trafił na izbę przyjęć, przywiozła go karetka. Mówił, że ma myśli samobójcze, ale dziwnym trafem nagle podpisał oświadczenie, że już czuje się dobrze i wrócił na plebanię. Następnie popełnił samobójstwo - powiedział w rozmowie z Onetem jeden z ratowników medycznych. Ten sam ratownik dodał, że w podobny sposób potraktowano bliską mu osobę, która była po nieudanej próbie samobójczej.
Pacjenci odsyłani z kwitkiem
Ratownicy medyczni w rozmowie z portalem zaznaczyli, że pracownicy psychiatrycznej izby przyjęć nakłaniają pacjentów do podpisania oświadczeń i przedwczesnego opuszczania szpitala. - Nakłanianie do podpisania takich oświadczeń to stały manewr jej pracowników, a wynika z przepełnionych oddziałów, ale także z lenistwa i znieczulicy - podkreślili. Medycy podali także kolejny przykład z ubiegłego roku, kiedy służby interweniowały w sprawie nagiego mężczyzny, który podróżował tramwajem.
- Ten nagi mężczyzna powiedział im (ratownikom medycznym - przyp. red.), że dzień wcześniej zgłosił się na izbę psychiatryczną, bo cierpi na schizofrenię i próbował zabić własną matkę. Ta kobieta faktycznie trafiła z obrażeniami ciała do jednego z poznańskich szpitali. Zwierzał się, że choć na izbie mówił, że jest chory i niebezpieczny dla otoczenia oraz co zrobił matce, to go nie przyjęto na oddział - opisali.
W trakcie pobytu na izbie chory zauważył, że personel przyjął na oddział innego mężczyznę, który wcześniej nago jeździł tramwajem. - Postanowił skopiować jego zachowanie, licząc, że tym razem lekarze się nad nim zlitują - dodali medycy. Mężczyzna wiedział, że ma problem i chciał trafić na oddział, żeby zabezpieczyć innych przed napadami swojej agresji.
Personel wyzywa pacjentów z problemami psychiatrycznymi? "Usłyszała, że jest głupia, źle wygląda"
Do Onetu zgłosili się pracownicy szpitala, którzy opowiedzieli o kolejnych dramatycznych historiach pacjentów Centrum Medycznego HCP. - Przyszła do nas niedawno młoda dziewczyna, pocięła sobie ręce żyletką, rany nie były bardzo głębokie. Powiedziała, że wcześniej została skrzyczana na izbie psychiatrycznej i odesłana z niej. Usłyszała, że jest głupia, źle wygląda i oni w sumie się nie dziwią, że targnęła się na życie, ale następnym razem ma to zrobić lepiej, to wtedy już nie będzie musiała przychodzić na izbę - powiedział jeden z pracowników placówki.
Zdaniem pracowników, którzy rozmawiali z portalem, powodem takich wydarzeń jest nie tylko brak łóżek, odpowiedniej kadry i panującej znieczulicy, ale dodatkowo motyw finansowy. Onet zgłosił się do prezesa szpitala Lesława Lenartowicza z pytaniami dotyczącymi pacjentów placówki, którzy mieli być odsyłani z kwitkiem, wyszydzani i obrażani przez personel izby psychiatrycznej. Prezes zaznaczył, że słyszy to po raz pierwszy.
Sprawę wydarzeń w centrum HCP zbada prokuratura. Prezes szpitala komentuje
- Jeśli ktokolwiek ma zastrzeżenie do naszych pracowników, powinien złożyć pismo do sekretariatu. Żadnych takich skarg jednak nie dostałem, a te, które do nas wpływały w innych sprawach na nieprzyjęcie do szpitala, były rzadkie. Za każdym razem nasze wewnętrzne ustalenia wskazywały, że te skargi są niezasadne. Po prostu dany pacjent nie kwalifikował się na przyjęcie - zaznaczył.
- Po analizie artykułu Onetu wszczynamy czynności sprawdzające. Na tym etapie dojdzie do analizy dokumentów, potem zdecydujemy, co dalej ze sprawą - powiedział Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Sprawą zainteresował się również wielkopolski oddział NFZ, który zwróci się do szpitala z prośbą o zajęcie stanowiska. - Później zapadną decyzje o ewentualnych dalszych krokach - powiedziała Marta Żbikowska-Cieśla, rzeczniczka wielkopolskiego oddziału NFZ.
Źródło: Radio ZET/Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET