Szpitale zostają bez pieniędzy. "Czas powiedzieć pacjentom, że nie wszyscy będą leczeni"
Nawet 30 miliardów złotych może wynieść dziura w Narodowym Funduszu Zdrowia w 2026 roku. Tymczasem szpitale wciąż czekają na pieniądze za poprzedni rok. Chodzi o fundusze za wykonane ponad limity zabiegi, badania i porady – w tym świadczenia ratujące życie i programy lekowe. W sumie mowa o ponad 8 miliardach złotych. – Pieniądze tak naprawdę kończą się nam już co miesiąc – mówi Radiu ZET Piotr Matej, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie długi ma Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Lublinie
- Dlaczego NFZ opóźnia refundację kosztów szpitalnych
- Które operacje szpital ogranicza z powodu długów
- Jakie rozwiązania proponuje dyrektor szpitala
Ograniczane zabiegi, szpital w długach
Na zaległości czeka wciąż - między innymi - Wojewódzki Szpital Specjalistyczny przy al. Kraśnickiej w Lublinie. To jedna z największych lecznic w województwie lubelskim. Za poprzedni rok placówka nadal nie otrzymała ponad 54 milionów złotych. – W tym 8 milionów to świadczenia nielimitowane: od ambulatoryjnej opieki medycznej po porody, są też procedury ratujące życie – wymienia dyrektor szpitala Piotr Matej.
– Najbardziej bolesna jest sytuacja programów lekowych. Kosztowały nas 2,5 miliona. Szpital je kupił, a NFZ ich nadal nie zrefundował. Dostawcy oczekują terminów, naliczają odsetki i transakcje karne od każdej niezapłaconej faktury – dodaje dyrektor Matej.
Dyrektor szpitala przy Kraśnickiej podkreśla, że taka sytuacja wpływa nie tylko na dług szpitala, ale przede wszystkim na leczenie pacjentów. – Nie ma mowy, żebyśmy przekładali pilne zabiegi, ale już teraz mogę powiedzieć, że ograniczamy operacje planowe. Nie damy rady finansować wszystkiego – mówi rozkładając ręce. – Chodzi na przykład o endoprotezoplastykę – mówi Radiu ZET.
Narodowy Fundusz Zdrowia przypomina w wysłanym nam komunikacie, że szpitale na bieżąco dostają pieniądze zgodnie z umowami. Fundusz ma obowiązek płacić za wszystkie nadwykonania nielimitowane, w tym te ratujące życie. Paweł Florek, rzecznik NFZ informuje Radio ZET, że właśnie trwają rozliczenia za ostatni kwartał poprzedniego roku. – Priorytetowo traktujemy też nadwykonania w programach lekowych i chemioterapii. Mimo że są to świadczenia limitowane, nadwykonania w tym zakresie rozliczamy zaraz po rozliczeniu nadwykonań nielimitowanych – podkreśla rzecznik NFZ.
Dyrektor Matej odpowiada jednak, że czas wprost powiedzieć pacjentom, że nie wszyscy będą leczeni. – Po pierwsze, że nie na każde świadczenie są pieniądze, i że nie na każde świadczenie szpitale dostają pieniądze od razu, bo niestety coraz częściej wpływają one z opóźnieniem, dotyczy to także pieniędzy za świadczenia ratujące życie – mówi Matej.
Pieniądze kończą się błyskawicznie
– Mam też propozycję dla NFZ, żeby wprowadził nowe rozwiązanie i ocenił, których pacjentów na przykład na izbie przyjęć planowych mam odesłać, a których przyjąć w kolejnych latach – mówi dyrektor Matej. – Gdybyśmy ich odsyłali, sugerując się limitami, to na przykład na ortopedii mielibyśmy dziś kolejkę na trzy lata. Pacjent nie będzie krzyczał na system, ale na szpital, na lekarzy i na dyrekcję – podaje przykład dyrektor.
Podobnie jest z pacjentami z guzem mózgu. – Dziś niektóre guzy mogą nie stanowić zagrożenia. Nie wiemy jednak, co będzie za tydzień, czy miesiąc. Pacjenci mogą wtedy pisać do rzecznika praw pacjenta, że nie udzieliliśmy im odpowiedniej pomocy, mimo że mamy specjalistów i sprzęt – dodaje. – Moim zdaniem mają rację, bo to jest łamanie przepisów – twierdzi Matej.
– Gdybym chciał patrzeć na limity, to tak naprawdę każdego miesiąca w okolicach dwudziestego powinienem powiedzieć, że nie przyjmuję, bo nie mamy pieniędzy – mówi wprost dyrektor. Szpital przy al. Kraśnickiej jest w trakcie restrukturyzacji. Oddział ortopedyczny z ulicy Herberta ma być połączony z oddziałem przy ul. Kraśnickiej. Jak podaje lubelski oddział NFZ, dotąd wykonano już 49 procent zakontraktowanych świadczeń.
A jak mówi Radiu ZET dyrektor Matej, "do końca marca w trzy miesiące skończyć chcemy operować tu wszystkich pacjentów zaplanowanych na cały rok". – To kontrakt o wartości 8 milionów złotych – mówi dyrektor. Jak twierdzi, to tylko pokazuje, że wystarczy zaledwie kwartał, żeby wydać wszystkie pieniądze, bo tylu jest pacjentów, którym nie można odmówić. Podobna sytuacja jest też na innych oddziałach. – Na neurochirurgii za 2025 rok mamy nadwykonania na 14 mln zł. Nie ma opcji, żeby odesłać pacjenta. Bylibyśmy posądzeni, że bezpośrednio narażamy życie – tłumaczy Matej.
Jak uleczyć sytuację?
Jak mówi nam dyrektor, z pewności łączenie szpitali ogranicza koszty, ale trzeba przede wszystkim przejrzeć wycenę świadczeń i wycenić je na nowo. – Na przykład o wskaźnik inflacji, bo wtedy mamy możliwość przewidzieć i planować leczenie i zarządzanie, bo my nadal nie wiemy, jaka decyzja będzie na przykład podjęta w prawie podwyżek 1 lipca i jakie to pociągnie skutki dla szpitali – mówi dyrektor.
– Ja bym na nowo zdefiniował też kompetencje poszczególnych szpitali: powiatowych, wojewódzkich i klinicznych, żeby nie dublować mapy potrzeb, ale też, żeby w każdym regionie ta mapa wyglądała inaczej – tłumaczy Matej. Ministerstwo Zdrowia odpowiada Radiu ZET, że tylko w ciągu ostatnich dwóch lat środki przekazane dla szpitali do NFZ znacząco wzrosły.
– Mając na względzie szereg czynników, w tym zewnętrznych, wpływających na sytuację finansową NFZ, jednoznaczne szacowanie dodatkowych środków koniecznych do przekazania NFZ na obecnym etapie wydaje się przedwczesne – czytamy w komunikacie. – Adekwatne działania winny być bowiem podejmowane w oparciu o bieżącą realizację planu finansowego NFZ na 2026 r., z zapewnieniem w szczególności bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów – dodaje resort zdrowia.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET