`

Tajemnicza budka przed "muzeum ojca Rydzyka". "Rozpoznaje twarze, wydaje polecenia"

2 min. czytania
23.10.2024 16:25
Obserwuj nas na Google

Przed budynkiem Muzeum "Pamięć i Tożsamość" w Toruniu stanęła tajemnicza budka. Jak się okazuje, jest to element ochrony obiektu powstałego z inicjatywy Fundacji "Lux Veritatis", kierowanej przez ojca Tadeusza Rydzyka.

Ojciec Tadeusz Rydzyk
fot. Wojciech Strozyk/REPORTER / facebook.com/kielpinskikonkretnie

Muzeum Pamięć i Tożsamość w Toruniu

Muzeum "Pamięć i Tożsamość" w Toruniu to instytucja kultury powstała w 2018 roku z inicjatywy Fundacji "Lux Veritatis", której prezesem jest ojciec Tadeusz Rydzyk. Fundacja w sprawie powołania muzeum porozumiała się z ówczesnym ministrem kultury i dziedzictwa narodowego. Budynek stanął w bezpośrednim sąsiedztwie pozostałych "dzieł ojca Rydzyka", m.in. Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II oraz Akademii Kultury Społecznej i Medialnej. To teren na samych obrzeżach Torunia, przy wylotówce na Bydgoszcz.

W trakcie budowy Muzeum "Pamięć i Tożsamość" pojawiło się wiele przeszkód. Jedną z nich był konflikt fundacji ojca Rydzyka z wykonawcą. W pewnym momencie firma poinformowała nawet o odstąpieniu od umowy i domagała się od fundacji prawie 25,5 mln zł. Po zmianie władzy w Polsce okazało się także, że wstrzymano fundusze na dokończenie budowy gmachu, co otwarcie skrytykował sam ojciec Rydzyk.

Redakcja poleca

Znów głośno o "muzeum ojca Rydzyka"

Teraz Muzeum "Pamięć i Tożsamość" ponownie znalazło się w centrum uwagi. Wszystko za sprawą jednego z lokalnych dziennikarzy, Jacka Kiełpińskiego. "To jakiś obłęd. Identyczne stacje monitorujące stanęły pod Muzeum »Pamięć i Tożsamość« ojca Rydzyka i na ogrodzonych przez salezjan ponad dwóch hektarach Wrzosowiska. Taka stacja rozpoznaje twarze, wydaje polecenia przez tubę, powiadamia patrol. Czego się szanowni boicie?" - napisał na swoim profilu "Kiełpiński Konkretnie" na Facebooku. Do wpisu dołączył zdjęcia, na których widać wspomniane stacje monitorujące.

W komentarzach zawrzało. Część osób zdziwiło zastosowanie takich środków do ochrony muzeum na obrzeżach miasta. "Syndrom oblężonej twierdzy"; "Przykry widok" - pisali internauci. Inni uważali natomiast, że skoro ktoś się na to zdecydował, to znaczy, że widocznie było to potrzebne. "Wolność Tomku w swoim domku. Być może mieli ku temu powody, być może wandalizm lub podobne" - czytamy. Byli też tacy, którzy do sprawy podeszli nieco bardziej humorystycznie. "Wniosek nasuwa się jeden: nadzór nad granicą z Białorusią powinno się zlecić funkcjonariuszom Kościoła katolickiego" - zażartował jeden z komentujących. O to, jak właściwie działa i dlaczego stacja z monitoringiem została w tym miejscu ustawiona, zapytaliśmy bezpośrednio Muzeum "Pamięć i Tożsamość". Na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Źródło: Radio ZET / facebook.com/kielpinskikonkretnie

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET