`

Tajemnicze zaginięcie Beaty Klimek. "Nie raz mówiła, że boi się męża"

2 min. czytania
24.11.2024 10:49
Obserwuj nas na Google

47-letnia Beata Klimek w październiku wyszła z domu,  by odprowadzić dzieci na autobus. Od tamtej pory ślad po niej zaginął. Jak podaje Polsat News, znajomi kobiety zwracają uwagę na wcześniejsze zachowanie męża, którego poszukiwana miała się bać.

Beata Klimek
fot. Gdziekolwiek jesteś - Facebook

Tajemnicze zaginięcie Beaty Klimek

47-letnia Beata Klimek, mieszkanka wsi Poradz w gminie Łobez (woj. zachodniopomorskie), 7 października odprowadziła troje dzieci na przystanek autobusowy. Następnie sama miała pojechać do pracy na godzinę 8:00, jednak nigdy do niej nie dotarła. "Wracając do domu, zatrzymała się jeszcze na chwilkę z sąsiadką, mówiąc jej po krótkiej rozmowie, że jej się śpieszy, gdyż na godzinę 8.00 musi być w pracy. Sąsiadka jest ostatnią osobą, która widziała Beatę" - czytamy na stronie "Gdziekolwiek jesteś" na Facebooku. Kobieta mieszkała z trójką dzieci w domu rodziców jej męża. Z ustaleń śledczych wynika, że ostatnie logowanie jej telefonu miało miejsce w jej rodzinnej wsi. Pani Beata do pracy dojeżdżała własnym autem, ale tego dnia samochód pozostał pod jej domem.

"Nie raz mówiła, że boi się męża, że jej groził"

Coraz więcej znajomych zaginionej zwraca uwagę na wcześniejsze zachowanie męża - pani Beata miała się go bać. Z ustaleń dziennikarza Polsat News wynika, że we wtorek policjanci wraz ze śledczymi ponownie pojawili się na posesji, gdzie na co dzień mieszkała Beata Klimek. Zabezpieczono samochód męża poszukiwanej, dodatkowo podjęto decyzję o wypompowaniu wody z oczka wodnego i opróżnieniu szamba. Funkcjonariusze badający tę sprawę interesują się małżonkiem 47-latki. Mężczyzna jakiś czas temu wyprowadził się z domu i zamieszkał z inną kobietą, bo "z żoną mu się nie układało".

Redakcja poleca

W mediach przekonywał jednak, że nie zrobił nic złego, a jego żona być może uciekła do Niemiec. Znajomi zaginionej nie wierzą jednak w taką wersję wydarzeń. W rozmowie z Polsat News sołtys Poradza Ewa Gliszczyńska wspomniała, że zaginiona "bała się" swojego męża. - Zdarzają się historie tego typu, ale to nie Beata. Ona bardzo kochała swoje dzieci. Była bardzo zaabsorbowana tym, że je ma [...]. Nie raz mówiła, że boi się męża, że jej groził - wspomniała kobieta. W domu na panią Beatę czeka dwóch chłopców w wieku 9 i 12 lat oraz 8-letnia dziewczynka. - Nie wierzymy w to, że mogłaby zostawić trójkę swoich dzieci i uciec, tylko ona się nimi zajmowała i była z nimi bardzo blisko. Miała napiętą sytuację w rodzinie, jest w trakcie rozwodu z mężem. Wszystko wydaje się dość dziwne. Podejrzewam, że w czasie, gdy wróciła do domu z przystanku autobusowego i zanim wyszła do pracy, mogło stać się coś niedobrego... - powiedziała "Faktowi" jej siostrzenica.

Przypomnijmy, że zaginiona ma około 160 cm wzrostu, oczy brązowe, włosy przed ramiona koloru rudego. Jest krępej budowy ciała. W dniu zaginięcia ubrana była w różową kurtkę, czarne spodnie oraz biało-niebieskie buty sportowe. Ktokolwiek widział lub wie o losach zaginionej, proszony jest o niezwłoczny kontakt z najbliższą Komendą Policji lub pod numerem alarmowym 112.

Źródło: Radio ZET/Polsat News

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET