Tajemnicze zgony młodych kobiet. Wśród zatrzymanych anestezjolog
Policja rozbiła gang handlujący nielegalnymi substancjami. Wśród zatrzymanych jest anestezjolog z Dolnego Śląska. Śledczy uważają, że może to mieć związek ze śmiercią kilku młodych kobiet, mieszkających w Krakowie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były powiązania pomiędzy grupą a śmiercią kobiet w Krakowie.
- Co robił anestezjolog w ramach działalności grupy.
- Dlaczego śledczy zaczęli łączyć zgony w jedną całość.
- Które osoby zostały zatrzymane w śledztwie i co im zarzucono.
Nie żyje kilka młodych kobiet. W śledztwie zatrzymano m.in. anestezjologa
Jak donosi krakowska „Gazeta Wyborcza”, w połowie sierpnia w Bydgoszczy policja zatrzymała dwie osoby: 37-letnią kobietę i 40-letniego mężczyznę. Para była częścią grupy rozprowadzającej po kraju nielegalne substancje psychoaktywne. Uzależniło się od nich sporo osób, także niepełnoletnich, w kryzysie psychicznym. Według śledczych działalność siatki ma związek ze śmiercią co najmniej czterech młodych kobiet w Krakowie.
Oprócz wspomnianej dwójki do gangu należał również m.in. 58-letni anestezjolog z Dolnego Śląska. Jego zadaniem było wystawianie stosownych recept na opioidy i leki psychotropowe. Mężczyzna otrzymywał za to - w zależności od zlecenia - od 250 do nawet 2000 złotych. W ciągu kilku miesięcy miał w ten sposób zarobić ok. 200 tys. złotych. Dane pacjentów doktor otrzymywał od dilerów i - jak pisze „GW” - unikano realizowania recept od razu po ich wystawieniu, by nie budzić podejrzeń. 58-latek miał sygnować recepty w sposób hurtowy, bez wdawania się w szczegóły historii chorób poszczególnych osób, którym wystawiał dokumenty.
On sam tłumaczył się chęcią ratowania ludzi. - To byłoby podejrzane, skoro lekarz był kilkaset kilometrów od swojego pacjenta. Wykupywano je najwcześniej kolejnego dnia. Czasami anestezjolog sam decydował, że na kogoś już nie może wystawiać recepty. Wtedy prosił o inne dane. Kolegom mówił, że dzięki "biznesowi" nie musi już brać dodatkowych dyżurów w szpitalu - mówiła zaangażowana w tę sprawę policjantka w rozmowie z dziennikiem.
Przypadki śmierci młodych kobiet, które przedawkowały te substancje, liczono od 2021 roku. Po jakimś czasie śledczy zaczęli łączyć te zgony w jedną całość. Dotychczas w ramach śledztwa zatrzymano 17 osób, z czego 10 - w tym 37-latka - trafiły do aresztu, a pozostałe objęte zostały dozorem policyjnym.
Źródło: Radio ZET/krakow.wyborcza.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET