Tak wygląda stadion po festiwalu ZORZA we Wrocławiu. "Prawie się rozpłakałem"
Po festiwalu ZORZA wrocławski Stadion Olimpijski przypominał ruinę. Zdjęcia zdewastowanej bieżni, walających się po ziemi śmieci i pozrywanych bramek udostępnił na swoim profilu w mediach społecznościowych trener lekkoatletyki Kamil Kobiałka. - Pierwszy raz spotkałem się z taką sytuacją. Obiekt był często wynajmowany na jakieś zloty fanów motoryzacji, wystawy psów i tak dalej, ale nigdy nie było żadnych zniszczeń. No prawie się rozpłakałem, jak to zobaczyłem - mówi trener w rozmowie z portalem RadioZET.pl.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co spowodowało zniszczenia na Stadionie Olimpijskim po festiwalu ZORZA.
- Dlaczego sportowcy we Wrocławiu mają problem z miejscem do treningu.
- Jakie działania podejmuje AWF Wrocław w celu naprawy uszkodzeń stadionu.
Zniszczenia na wrocławskim stadionie po festiwalu ZORZA
W piątek i sobotę 27 i 28 czerwca na terenie kompleksu Stadionu Olimpijskiego odbył się festiwal ZORZA, na który zapraszał Dawid Podsiadło. Wydarzenie było wspierane przez T-Mobile. Na dwudniowe muzyczne święto zjechał się wielotysięczny tłum. Niestety czar prysł po zakończeniu wydarzenia. W sieci pojawiły się zdjęcia pozrywanych bramek, walających się po stadionie śmieci i zniszczonej bieżni. - Pierwszy raz spotkałem się z taką sytuacją. Obiekt był często wynajmowany na jakieś zloty fanów motoryzacji, wystawy psów i tak dalej, ale nigdy nie było żadnych zniszczeń. A na tym koncercie powjeżdżały ciężkie maszyny, sceny ważące pewnie z kilkanaście ton - poryły bieżnię, pocięły. Przeorane są wszystkie tory. Tam się nie da trenować. Takich zniszczeń jeszcze nigdy nie widziałem, no prawie się rozpłakałem, jak to zobaczyłem - opowiada nam wrocławski trener lekkoatletyki Kamil Kobiałka.
W tym tygodniu odbyło się spotkanie z przedstawicielką AWF Wrocław, trenerami, zawodnikami i przedstawicielem firmy, która wynajęła obiekt. - Mężczyzna tłumaczył, że przez deszcz i wiatr oni nie mogli ryzykować i rozkładać rusztowania, dlatego tak późno to sprzątają. No, ale ja mu powiedziałem: tu nie chodzi o bałagan, tylko o uszkodzenia, metrowe płaty tartanu odchodzące od bieżni i tak dalej. Wszystko jest poniszczone - mówi nam Kamil Kobiałka. Z prośbą o komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się do Urzędu Miejskiego Wrocławia i rzeczniczki prasowej Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu.
"Prowadzone są prace naprawcze"
Biuro prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia w odpowiedzi na mail oznajmiło, że właścicielem obiektu jest AWF Wrocław i to uczelnia powinna udzielić odpowiedzi. Z kolei Katarzyna Pawlak, rzeczniczka prasowa AWF poinformowała, że po zakończeniu ostatniej imprezy masowej prowadzone są prace naprawcze przy zdemontowanych na czas festiwalu fragmentach ogrodzenia. Prowadzi je firma, która wynajęła obiekt.
- Nowe władze uczelni (rektor sprawuje urząd od września 2024 r.) prowadzą aktualnie audyt infrastruktury sportowej AWF Wrocław, którego częścią jest także szczegółowa ocena stanu zabytkowego Stadionu Lekkoatletycznego. Wszelkie dodatkowe uszkodzenia – również te, które mogły pojawić się ostatnio po koncercie – są dokumentowane i będą uwzględniane w końcowym odbiorze terenu wynajętego organizatorowi imprezy, co zapisane jest w umowie - mówi nam rzeczniczka. - Trwają również rozmowy nowych władz uczelni z różnymi podmiotami w sprawie remontu tego sportowego dziedzictwa - dodaje.
Wrocławscy sportowcy nie mają gdzie trenować
Przypomnijmy, że Stadion Lekkoatletyczny we Wrocławiu od 2020 roku - zgodnie z Zarządzeniem Kanclerza AWF Wrocław - jest wyłączony z zajęć sportowych ze względu na zły stan bieżni. Na ogrodzeniu wiszą tabliczki "wstęp wzbroniony". Zgodnie z tym samym rozporządzeniem na obiekcie możliwa jest organizacja imprez i wydarzeń rekreacyjnych. Mimo wszystko zdarza się, że sportowcy uczęszczają tam na treningi - jest to bowiem jedyny w stolicy Dolnego Śląska pełnowymiarowy stadion lekkoatletyczny.
- Najbardziej walczymy o to, żeby nam zrobili stadion we Wrocławiu, przynajmniej jeden. Przecież to jest kuriozum, żeby w tak dużym mieście nie było choćby jednego stadionu. Ten wrocławski obiekt od kilku lat niszczeje, postawiono tylko tabliczki, że nie można wchodzić. A my nie mamy gdzie trenować. Jeździmy na zawody do Jeleniej Góry, do Karpacza, a we Wrocławiu nic. Jesteśmy w kropce od wielu lat, więc poruszamy niebo i ziemię, żeby ktoś się w końcu tym zainteresował. Liczymy na to, że AWF jakoś dogada się z miastem - mówi nam trener Kamil Kobiałka. AWF z kolei zapowiada, że trwają rozmowy dotyczące ewentualnego remontu obiektu. Do sprawy wrócimy wkrótce.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET