`

Tak zachowywał się Hubert B. po wypadku w Krakowie. „Nie wyraził skruchy"

2 min. czytania
24.08.2026 21:58
Obserwuj nas na Google

Podejrzany o śmiertelne potrącenie rodziców niespełna rocznego dziecka w Krakowie Hubert B. nie przyznaje się do winy. Śledczym mężczyzna miał powiedzieć, że stracił panowanie nad samochodem przez nierówności i dziury w jezdni. 

Miejsce śmiertelnego potrącenia rodziców rocznego dziecka
fot. Marek Bednarz/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były okoliczności śmiertelnego wypadku w Krakowie.
  • Dlaczego podejrzany nie przyznaje się do winy.
  • Co ustalili śledczy na podstawie śladów na miejscu zdarzenia.
  • Jaki jest aktualny stan zdrowia dziecka potrąconej rodziny.

Nowe ustalenia po śmiertelnym wypadku w Krakowie

Do tragicznego wypadku doszło 22 sierpnia w Krakowie na skrzyżowaniu ul. Nadwiślańskiej i Solnej. W wyniku potrącenia śmierć ponieśli rodzice niespełna rocznego dziecka. - Podejrzany nie przyznaje się do popełnienia zarzucanych mu czynów - przekazał „Faktowi” p.o. rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Mariusz Boroń. - Twierdzi, że z uwagi na nierówności i dziury w jezdni zaczął tracić panowanie nad pojazdem. Chciał wyprowadzić go z poślizgu i stracił zupełnie kontrolę nad samochodem. Użył nawet stwierdzeń takich jak: „jezdnia była w dołach”, „stracił panowanie nad kierownicą", „obróciło go o 180 stopni” i „nic nie widział” — dodał w rozmowie z dziennikiem prokurator Boroń.

Te tłumaczenia są jednak sprzeczne z tym, co dotąd ustalili śledczy. Ze wstępnej opinii biegłego wynika, że kierowca miał jechać co najmniej 70 km na godz. W tym miejscu obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km na godz. - To są nasze ustalenia. Natomiast podejrzany może mówić, co mu się żywnie podoba - powiedział dziennikarzom p.o. rzecznika krakowskiej prokuratury. W związku z tym, że śledczy nie uwierzyli w tłumaczenia Huberta B., wystąpili do sądu z wnioskiem o areszt. Sąd przychylił się do tej prośby. 26-latek spędzi w celi trzy najbliższe miesiące.

Redakcja poleca

Podejrzany nie wyraził skruchy?

Wyjaśniono, że wstępna prędkość, z jaką miał poruszać się podejrzany, została określona dzięki śladom, które zabezpieczono na miejscu zdarzenia. Ostatecznie opinia będzie sporządzona po tym, jak zostaną przeprowadzone szczegółowe badania samochodu. Według relacji śledczego, Hubert B. miał nie tylko nie przyznać się do winy, ale i nie wyrazić żalu z powodu śmierci dwóch osób. - Uważa, że to nie jego wina, tylko wina dziur w drodze i nierówności. Hubert B. nie wyraził skruchy. Nie padło słowo „przepraszam” ani „żałuję” - powiedział prok. Boroń w rozmowie z „Faktem”.

W momencie wypadku autem, które potrąciło rodzinę z dzieckiem, podróżowało także trzech pasażerów. Oni także zostali przesłuchani. Prokuratura nie chce jednak ujawniać treści ich zeznań. Po czynnościach, zwolniono ich do domów. Śledczy mają obawiać się tego, że ujawnienie zeznań mogłoby być wykorzystane przez strony postępowania. Hubert B. wcześniej nie był karany. Miał drobne wykroczenia, które nie były związane z przekroczeniem prędkości.

W wypadku, w którym podejrzanym jest 26-latek, zginęli kobieta i mężczyzna w wieku 32 lat. Ich niespełna roczne dziecko trafiło w ciężkim stanie do szpitala. Według rzeczniczki prasowej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie Katarzyna Pokorna-Hryniszyn, w poniedziałek stan chłopca określany jest jako dobry.

Źródło: Radio ZET/Fakt

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET