Thermomix, drogi zegarek, lot balonem. Tak rodzice licytują się na prezenty dla nauczycieli
Przesuwa się granica, co i za ile kupić na prezent dla nauczyciela na koniec roku szkolnego. Część rodziców idzie w coraz droższe podarunki. Bywa, że są nimi komplet mebli ogrodowych czy drogi zegarek. Prawnicy mówią wprost: - To może być łapówka.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego rodzice wybierają drogie prezenty dla nauczycieli.
- Jak rodzice uzasadniają swój wybór.
- Co o drogich prezentach na koniec roku sądzą sami nauczyciele.
- Co mówią prawnicy o wartościowych prezentach dla nauczycieli.
- Raz dostałem wartościowy prezent - na koniec gimnazjum. To był talon na lot balonem - przyznaje w rozmowie z RadioZET.pl Jarek Szulski, nauczyciel z ponad 20-letnim stażem i współtwórca Akademii Psychologii Przywództwa. Jaka była jego wartość? - Trudno powiedzieć, teraz nawet powyżej tysiąca złotych - przyznaje.
Prezent przyjął, bo jak tłumaczy, był „uzasadniony”. - Stał za tym konkretny pomysł. Było to odwoływanie się do wspólnych przeżyć, które - jak stwierdzili sami rodzice - „bywały odlotowe” - dodaje.
Drogie prezenty dla nauczycieli. „To dla mnie krępująca sytuacja”
Dziś, gdy dowiaduje się, że rodzice uczniów zaczynają rozmawiać o zakupie drogiego prezentu, najczęściej protestuje. - To dla mnie krępująca sytuacja, jakbym otrzymywał od rodziców dodatkowe wynagrodzenie za pracę, na którą sam się zdecydowałem i za którą dostaję pieniądze - mówi.
Podkreśla, że sposób podziękowania nauczycielom za ich pracę - a jest dyrektorem szkoły niepublicznej - to jego odpowiedzialność. - Jeśli już rodzic, czy uczeń potrzebuje docenić dokonania nauczyciela lub wychowawcy, to forma podziękowania powinna mieć wartość symboliczną i emocjonalną. Na przykład, jeśli uczniowie zrobią coś własnoręcznie i nawiążą upominkiem do wspólnej przygody - twierdzi. Najbardziej namawia do napisania osobistego listu do nauczyciela. Oczywiście tylko tych, którzy chcą. - To wzruszające momenty i najpiękniejsze podziękowania. Tym bardziej, że trudnych chwil nie brakuje. Tanie to bardzo, ale wymaga wysiłku – podkreśla.
Najpiękniejszy prezent, jaki dostał na koniec roku to skrzynka ze zdjęciami. Każde z osobistą dedykacją. - Bo wspomnienia zawarte w zdjęciach też mają ogromną moc, zwłaszcza w połączeniu z dobrym słowem. To moc na lata – dopowiada.
Ekskluzywne wczasy, voucher do SPA. „W końcu są pewne standardy”
Części rodziców takie argumenty nie przekonują. - Jestem przewodniczącą rady rodziców naszej szkoły i trójki klasowej. Staram się dawać przykład innym. Uważam, że praca nauczycieli jest mocno niedoceniona. Zarabiają niedużo i muszą dorabiać, nie poświęcając się w całości uczniom. Prezent jest wyrazem wdzięczności za ich ciężką pracę i inwestycją w dobre relacje na przyszłość - tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl Mirella, mama Leosia.
W jednej z grup internetowych pisze, że „szacunek jest wtedy, gdy nauczyciel po otrzymaniu prezentu zastanawia się, do którego kraju poleci na wakacje. Jeżeli zastanawia się, gdzie postawić kolejny kubek, to mówimy wyłącznie o tradycji”. I właśnie w drogie prezenty dla wychowawców celuje. „Weekend w apartamencie z widokiem na morze, zegarek klasy premium, voucher na tygodniowy pobyt w SPA, rower elektryczny, lot balonem połączony z degustacją win, bon podróżniczy o wartości co najmniej kilku tysięcy złotych” - wylicza.
Co ostatecznie trafia do nauczycieli? Jeden z nich dostał Thermomixa za kilka tysięcy, inny - zegarek o podobnej wartości. Wśród prezentów wymienianych przez naszych rozmówców były też: karta podarunkowa do salonu jubilerskiego, elegancka torba na laptopa, a nawet komplet mebli ogrodowych. Bo o tym, że prezent dla nauczyciela ma być nie tylko oryginalny, ale też, jak czytamy na jednej z grup klasowych „dość drogi”, przekonanych jest coraz więcej rodziców.
- Nie wypada, by wychowawczyni 30. dzieci dostała prezent wart zaledwie kilkadziesiąt złotych. Przecież jest jak druga mama. Spędza z dziećmi cały rok, ma duży wpływ na ich rozwój i zachowanie. To jak do niej tylko z kubkiem i świeczką? Wstyd! - mówi nam jeden z rodziców.
Inny dodaje: - To krzywdzące, że wychowawczyni równoległej klasy mogłaby dostać tańszy prezent. Rodzice drogimi prezentami chcą też pokazać, że mają „klasę i gest”. Nie jak rodzice, którzy potrafią się kłócić o nędzne 50 zł.
Stawianie na drogie prezenty staje się teraz znakiem rozpoznawczym polskiej szkoły i jedną ze składowych zakończenia roku.
Drogi prezent dla nauczyciela. Prawniczka: „To może być łapówka”
„My kupujemy wychowawczyni dwumiesięczne wakacje na Malediwach, dyrektor dostaje sztabkę złota o masie 1 kg, a wicedyrektorka ogiera czystej krwi arabskiej z Janowa Podlaskiego” - kpią jedni pod wpisem Mirelli. Inni dopowiadają: „Kupiliśmy odrzutowiec dla dyrektora, dla pań nauczycielek wyjazd na 10 dni do Dubaju, a kucharki i woźne dostaną wycieczki objazdowe po Europie”.
Co w kwestii prezentów dla nauczycieli mówi prawo? - Tak naprawdę nie ma regulacji dotyczących szeroko pojętej „polityki prezentowej”. Choć wątpliwości, kiedy dany upominek jest jeszcze niewinnym prezentem, a kiedy może stać się już łapówką, powziął Sąd Najwyższy jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku - zauważa w rozmowie z RadioZET.pl mec. Iga Parada, która w Łodzi prowadzi kancelarię adwokacką. SN wydał orzeczenie, w którym starano się określić granicę między tym, co wolno, a tym, czego nie powinniśmy robić. - Niestety Sąd Najwyższy powiedział wprost: precyzyjnego i jasnego rozgraniczenia nie ma, bo wszystko zależy od okoliczności – dodaje Parada.
W tym kontekście wskazuje na dwie sytuacje. W obu nauczyciel dostaje od uczniów np. biżuterię wartą więcej niż tysiąc złotych. W pierwszym przypadku na koniec szkoły podstawowej. - Prezent zdecydowanie przedstawia wyższą, niż symboliczna wartość, ale nie będzie miał wpływu na przyszłe decyzje nauczyciela wobec uczniów, bo ci zakończyli u niego edukację. W takim przypadku do popełnienia przestępstwa nie dojdzie. Prezent nie był formą korzyści w zamian za „względniejsze” potraktowanie w przyszłości. Będzie potraktowany jako forma odwdzięczenia się za dotychczasową pracę i wieloletnią opiekę - podkreśla Iga Parada.
Odradza jednak dawanie i przyjmowanie prezentów np. za dwa tysiące zł, bo „nie sposób uznać ich za symboliczne”. O ile na gruncie prawa karnego tak wartościowy podarunek może nie zostać uznany za łapówkę, to jego przyjęcie przez nauczyciela może skutkować „nieprzyjemnymi” konsekwencjami podatkowymi i koniecznością tłumaczenia się przed organami skarbowymi.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy nauczyciel po otrzymaniu drogiego prezentu będzie kontynuował edukację z uczniami. - Tutaj można mieć pewne uzasadnione wątpliwości, czy wręczenie wartościowego prezentu nie będzie miało wpływu, albo czy nie będzie mogło mieć wpływu na decyzje nauczyciela w przyszłym roku. W tym, czy spojrzy na dzieci bardziej przychylnym okiem. Innymi słowy: można byłoby kwalifikować to wręczenie i przyjęcie korzyści jako przestępstwo łapówkarstwa - zastrzega prawniczka. Może za to grozić nawet do ośmiu lat więzienia W przypadku mniejszej wagi - do dwóch lat.
Szkoły wprowadzają regulaminy. Taki prezent może przepaść
Nasza rozmówczyni radzi, by rodzice przy wyborze prezentu dla nauczyciela kierowali się słowem-kluczem: „symboliczny”. Powinien to być prezent drobny, bardziej upominek jak np. kwiatki, czekoladki czy wspólne zdjęcie.
- Tyle, że dla jednego „symboliczne” będzie oznaczało 50 zł, a dla innego 300 zł - zauważamy.
- Tutaj z pomocą mogą przyjść przepisy prawa podatkowego - wskazuje Iga Parada. Chodzi o ustawę o podatku dochodowym od osób fizycznych i ustawę o podatku VAT. Według nich wręczanie korzyści o wartości odpowiednio do 100 zł lub do 200 zł jest zwolnione z opodatkowania.
Co w przypadku, gdy każdy z uczniów przekaże do 100 zł? Przy takiej składce w 30-osobowej klasie prezent przestanie już być symboliczny. - Bezpieczny próg? Wydaje mi się, że 50 zł będzie kwotą, która nie powinna budzić wątpliwości organów ścigania, że to forma odwdzięczenia się za opiekę, a nie wręczenia korzyści majątkowej i próby zawoalowanego wpływu na nauczyciela. A pamiętajmy przy tym, że nauczyciel jest funkcjonariuszem publicznym. Co do zasady: im skromniej, tym lepiej - przekonuje Parada.
Coraz więcej szkół wprowadza regulaminy, w których określa, jakie prezenty z okazji zakończenia roku szkolnego, są dopuszczalne, a jakie nie. Te drugie podlegają przepadkowi na rzecz szkoły. - To regulacje wewnętrzne, w których odwołuje się do pewnych zwyczajów. Choć i tu musimy polegać na zdrowym rozsądku i intuicji - podkreśla Iga Parada.
Cześć ekspertów przywołuje też pojęcie „białej korupcji”. To zazwyczaj akceptowane społecznie lub zwyczajowo praktyki, które - mimo że noszą znamiona korupcji - nie są powszechnie postrzegane przez społeczeństwo jako naganne czy nielegalne. - W przypadku pracy nauczyciela, która polega na nauczaniu naszych dzieci, a nie załatwieniu jakiejś sprawy urzędowej po naszej myśli, wręczenie symbolicznych prezentów po zakończeniu roku szkolnego wydaje się nie zasługiwać na takie miano. Jest to bardziej wyraz sympatii i wdzięczności, powiązany z uroczystością ukończenia przez dzieci kolejnego szczebla edukacji – oceniaIga Parada.
Tyle kwota, a co z samą formą prezentu? Adwokatka z Łodzi mówi: - To powinien być prezent rzeczowy. Raczej zniechęcam do przekazywania gotówki czy bonów prezentowych. A już tym bardziej odradzam przekazywanie alkoholu, a i takie przypadki się zdarzały. Szkoła to miejsce, które powinny być wolne jakichkolwiek używek.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET