To ich Nawrocki chce zabrać do Pałacu? "Kochają Polskę"
- Są to ludzie, którzy służą Polsce i IPN. Ludzie, którzy rozwijają swoje kompetencje i są gotowi do tego, żeby służyć państwu polskiemu - mówił w Radiu ZET Karol Nawrocki. Komplementował w ten sposób swoich współpracowników z IPN - Marcina Marczaka i Mateusza Koteckiego. Jak napisała w poniedziałek "GW", Nawrocki chce wprowadzić do Pałacu Prezydenckiego kolegów z klasy, ringu, boiska i siłowni.
- Karol Nawrocki potwierdził w Radiu ZET, że po wygranych wyborach zabierze ze sobą do Pałacu Prezydenckiego współpracowników z IPN
- W rozmowie wymieniono m.in. Marcina Marczaka i Mateusza Koteckiego. Nawrocki przekonywał, że obaj "kochają Polskę i mają kompetencje"
- "Wyborcza" napisała, że Nawrocki chce wprowadzić do Pałacu Prezydenckiego kolegów z klasy, ringu, boiska i siłowni
"GW": Nawrocki i koledzy z ringu, siłowni i boiska
Poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że Karol Nawrocki chce wprowadzić do Pałacu Prezydenckiego kolegów z klasy, ringu, boiska i siłowni. "Otacza się zaufanymi ludźmi z Gdańska, którzy w czasie jego prezesury w Muzeum II Wojny Światowej i IPN błyskawicznie zbudowali nowe kariery. Sportowe koszulki zamienili na garnitury i zasiedli w dyrektorskich fotelach instytucji. Teraz wspierają swojego patrona w kampanii prezydenckiej" - czytamy.
"GW" wymienia kilka konkretnych osób. Jedną z nich jest Marcin Marczak, zawodowy bokser o pseudonimie Polish Express i wicedyrektor IPN we Wrocławiu. "Marczak z Nawrockim znają się od lat z klubu Ring3City w Gdańsku, który prowadził »Polish Express«. Trenerem jest w nim Waldemar Nawrocki, wuj Karola. Gdy Nawrocki został dyrektorem MIIWŚ, płacił klubowi Marczaka za organizację imprez odbywających się pod patriotycznym szyldem. Zresztą nie tylko jemu – w latach 2018-21 na gale bokserskie, puchary czy przygotowanie zawodników do walk muzeum wydało blisko 150 tys. zł" - wylicza gazeta.
Nawrocki w Radiu ZET: Są to ludzie, którzy służą Polsce i IPN
Dodano, że jako prezes IPN Karol Nawrocki najpierw zatrudnił kolegę z ringu na stanowisku głównego specjalisty IPN w Warszawie, potem oddelegował go na fotel wicedyrektora oddziału we Wrocławiu.
"GW" podała też, że dyrektorem biura kadr w IPN jest Mateusz Kotecki, "kolega Nawrockiego z klasy w IV LO w Gdańsku i działacz PiS. Jeździ ze swoim szefem po Polsce podczas kampanii, odwiedził m.in. powodzian w Lądku-Zdroju".
O swoich współpracowników Karol Nawrocki był pytany przez Bogdana Rymanowskiego w programie "Gość Radia ZET". Podkreślił, że Marcin Marczak to "doskonały menadżer". - Człowiek, który przyszedł z innego sektora życia publicznego. To jest człowiek, który występuje publicznie na Dolnym Śląsku od dłuższego czasu. Zbudował delegaturę IPN w Opolu, a więc jest odpowiedzialny za inwestycje. Dyrektor jest menadżerem, a Marcin Marczak ma odpowiednie wykształcenie do tego, ale też zdolności menadżerskie, które sprawiły, że jest bardzo dobrze ocenianym dyrektorem - wyliczał.
"Kochają Polskę i mają kompetencję, aby jej służyć"
Nawrocki komplementował także Mateusza Koteckiego. - To jest człowiek, który ma kompetencje. Ma wykształcenie, które daje mu te możliwości. Ma doświadczenie w pracy w instytucjach państwowych i w samorządzie. Fakt, że jesteśmy z jednej klasy, o niczym nie świadczy. Zresztą "Wyborcza" o Mateuszu Koteckim pisała już 10 lat temu. To jest bardzo dobry administrator i dyrektor biura kadr IPN - zapewniał.
Zapytany, czy zamierza zabrać ich ze sobą do Pałacu Prezydenckiego, jeśli wygra wybory, potwierdził. - Z całą pewnością. Są to ludzie, którzy służą Polsce i IPN. Ludzie, którzy rozwijają swoje kompetencje i są gotowi do tego, żeby służyć państwu polskiemu. Kochają Polskę i mają kompetencję, aby jej służyć - powiedział Nawrocki.
Źródło: Radio ZET/ GW/ PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET