To on stoi za pomysłem "Sikorski-prezydent". "Chciał zmusić Rafała do wysiłku"
Rafał Trzaskowski czy Radosław Sikorski? Wciąż nie wiadomo, kto będzie kandydatem KO w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Zarówno włodarz Warszawy, jak i szef MSZ mają swoich zwolenników, którzy konkretnymi argumentami przekonują, dlaczego jeden bądź drugim były najlepszą głową państwa na najbliższe lata. I choć Trzaskowski wciąż ma większe szanse, to - zdaniem Gazeta.pl - już wiadomo, kto i dlaczego wymyślił Sikorskiego jako drugiego pretendenta.
Wybory prezydenckie 2025. Kogo wystawi KO?
Wybory prezydenckie w Polsce zaplanowane są na wiosnę 2025 roku. Największe partie polityczne wciąż nie wybrały swoich kandydatów. O ile w przypadku PiS pretendentów do nominacji jest wielu - mówi się m.in. o: Karolu Nawrockim, Przemysławie Czarnku, Mariuszu Błaszczaku czy Tobiaszu Bocheńskim, to jeśli chodzi o Koalicję Obywatelską pojawiają się właściwie tylko dwa nazwiska - Rafał Trzaskowski lub Radosław Sikorski. Obaj niedawno przeszli do "ofensywy".
Prezydent Warszawy zadeklarował, że jest gotów wystartować ponownie (w 2020 roku przegrał o włos z Dudą) i że "nie odpuści", z kolei szef MSZ często ostatnio występuje w mediach. W rozmowie z Onetem tłumaczył nawet, jakie cechy według niego powinien mieć polskie prezydent oraz zdradził, jakie byłby jego pierwsze decyzje, gdyby został głową państwa. I choć w sondażach Trzaskowski zwykle wypada nieco lepiej niż Sikorski, to do 7 grudnia (gdy decyzja zostanie oficjalnie ogłoszona) niczego wykluczyć nie można.
Zwolennicy Trzaskowskiego są zdania, że oprócz sondaży na jego korzyść działa doświadczenie kampanijne (dwie wygrane w I turze kampanie w stolicy, jedna prezydencka przegrana minimalnie, ale z 10 mln głosów w II turze) oraz mniejsza liczba związanych z nim kontrowersji, zwłaszcza jeśli chodzi o publiczne wypowiedzi.
Z kolei stronnicy Sikorskiego przekonują, że byłby to świetny prezydent na "trudne czasy" z wojną za naszą wschodnią granicą, w dodatku nieco bardziej konserwatywny niż jego rywal, co miałoby przysporzyć mu więcej głosów od elektoratu Trzeciej Drogi czy nawet Konfederacji. W ostatnich dniach pojawił się też argument, że taki prezydent lepiej "dogadałby" się z przyszłym przywódcą USA Donaldem Trumpem. Cechą wspólną obydwu jest natomiast doskonała znajomość języków obcych i sytuacji międzynarodowej.
Trzaskowski czy Sikorski? Media: Tusk wymyślił kandydaturę szefa MSZ
Nowe światło na kwestię wewnętrznej rywalizacji rzucają najnowsze doniesienia Gazeta.pl. Wynika z nich, że szef polskiej dyplomacji ma w KO wielu stronników. Należą do nich m.in. posłowie Marcin Bosacki (w czasach pierwszego "ministrowania" Sikorskiego był rzecznikiem resortu) i Tomasz Kostuś oraz posłanki Joanna Kluzik-Rostowska i Marta Golbik. Wiadomo, że bliskim znajomym Sikorskiego i orędownikiem jego kandydatury jest również Roman Giertych.
Pojawiają się także spekulacje, skąd nagle wypłynęła kandydatura ministra spraw zagranicznych, skoro "od dawna oczywistym kandydatem był Trzaskowski". Okazuje się, że Sikorskiego jako potencjalnego prezydenta miał wymyślić sam Donald Tusk. - Chciał po pierwsze zmusić Rafała do wysiłku, a po drugie zrobił to w momencie, w którym sam nie wykluczał kandydowania. Zakładał więc, że w sytuacji dylematu Trzaskowski czy Sikorski, sam okaże się tym, który ich pogodzi - opowiada polityk PO w rozmowie z Gazeta.pl.
Zresztą sam Sikorski wszystkie swoje działania od powrotu na fotel szefa MSZ podporządkował kampanii prezydenckiej. Prowadził zmasowaną ofensywę medialną, udzielał wywiadów, miał obliczone na kampanię prezydencką wypowiedzi, jak atak na ambasadora Rosji przy ONZ czy słowa o konieczności ekshumacji na Wołyniu
I choć szanse włodarza Warszawy wciąż stoją wyżej, to zwolennicy Sikorskiego nie tracą nadziei, przekonując, że w II turze nawet część wyborców PiS byłaby w stanie go poprzeć i że taki "fighter" lepiej poradziłby sobie z kandydatem Kaczyńskiego, jeśli byłby to ktoś pokroju Przemysława Czarnka. Z drugiej strony wcześniej wspomniany argument o "dogadaniu" się z Trumpem odbijany jest przykładem żony szefa MSZ, amerykańskiej dziennikarki Anne Applebaum, która niejednokrotnie ostro krytykowała prezydenta-elekta USA, porównując go m.in. do Hitlera czy Stalina.
Źródło: Radio ZET/Gazeta.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET