Michał Zaleski odpowiada na słowa Bartosza Szymanskiego. "Absurdalne stwierdzenie"
Michał Zaleski odpowiedział na słowa swojego kontrkandydata w nadchodzących wyborach samorządowych i miejskiego radnego Bartosza Szymanskiego, zamieszczone w tekście opublikowanym na RadioZET.pl. "Absurdalne jest stwierdzenie o rzekomych »trupach wypadających z szaf« w zakresie finansów miasta" - napisał w oświadczeniu prezydent Torunia.
22 marca na RadioZET.pl opublikowaliśmy tekst po konferencji prasowej jednego z kandydatów na prezydenta Torunia - Bartosza Szymanskiego. Poruszał temat zadłużenia miasta. - Finanse naszego miasta są w opłakanym stanie. Mamy bardzo duże zadłużenie miasta - na poziomie 1 mld 258 mln zł. To około 7 tys. zł na jednego mieszkańca - bez względu na to, w jakim wieku jest - brzmiała jedna z wypowiedzi radnego Aktywnych dla Torunia.
Na tekst Ogromny problem Torunia. "Jesteśmy na Titanicu", "trupy będą wypadały z szaf" na początku kwietnia postanowił odpowiedzieć prezydent Michał Zaleski. Do wypowiedzi Bartosza Szymanskiego odniósł się w 7 punktach w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej Urzędu Miasta.
Michał Zaleski odpowiada Bartoszowi Szymanskiemu. Jak duże jest zadłużenie Torunia?
Prezydent Torunia podkreślił, że kwota zadłużenia miasta nie wynosi 1 mld 258 mln zł, jak wskazywał radny - na koniec 2023 r. był to bowiem 1 mld 170 mln zł, a w 2024 r. spodziewa się, że nie przekroczy 1 mld 200 mln zł. Bartosz Szymanski mówił też o kosztach obsługi długu i stałych wydatkach m.in. na CKK Jordanki czy rekompensacie dla MZK. "Rekompensata dla Miejskiego Zakładu Komunikacji w kwocie 32 mln zł jest wydatkiem inwestycyjnym i nie stanowi kosztu obsługi długu zapisanego w Wieloletniej Prognozie Finansowej" - wyjaśnia prezydent Zaleski.
W trzecim punkcie prezydent odnosi się właśnie do zapisów z Wieloletniej Prognozy Finansowej. Szymanski mówił, że w ciągu kilku lat "inwestycje spadną z tegorocznych 384 mln zł do 30 mln zł".
"Ze względu na obowiązek ustawowy długoletniego prognozowania w WPF (do 2050 r.!), co powoduje iż mamy do czynienia z wieloma nieznanymi elementami, po roku 2027 są ujęte tylko wydatki inwestycyjne, które są dzisiaj znane i pewne. Oczywistym jest, jak to bywało w latach wcześniejszych, że pakiet ten będzie uzupełniany i wydatki osiągną poziom zbliżony do średniej wartości z lat 2020-2024, czyli ok. 280-300 mln zł w 2027 r. i latach późniejszych. Będzie to możliwe dzięki m.in. pozyskiwaniu dotacji inwestycyjnych ze źródeł zewnętrznych, obecnie jeszcze nie potwierdzonych" - czytamy w odpowiedzi prezydenta Zaleskiego.
Kolejną poruszoną kwestią była konieczność renegocjacji umów z bankami. Szymanski zapowiadał, że w przypadku wygrania przez niego wyborów będzie to jedna z koniecznych rzeczy do zrobienia. Zapowiedział m.in. wydłużenie terminów płatności. Zaleski odpowiada, że obecnie Toruń korzysta z kredytów na najlepszych możliwych warunkach. "53 proc. zadłużenia stanowią preferencyjne kredyty zaciągnięte w Europejskim Banku Inwestycyjnym (z 25 letnim okresem spłaty, bez prowizji i z niskim oprocentowaniem). Na rynku bankowym nie są dostępne oferty bardziej korzystne, a tym samym pomysł Bartosza Szymanskiego o renegocjacji umów nie ma sensu" - pisze w oświadczeniu prezydent Torunia.
"Trupy będą wypadały z szaf"? "Nazwa przeraziła radnego"
Szymanski wspomniał także, że "nie będzie pieniędzy nawet na remonty dróg, które już są w opłakanym stanie". Zaleski odpowiada, że w tym roku na "poprawę jakości i budowę dróg" miasto przeznaczy 123,4 mln zł. W kolejnych latach ta kwota będzie "planowana w zależności od potrzeb" i "w miarę możliwości wyższa".
Kandydat Aktywnych dla Torunia mówił też, że obecnie urzędujący prezydent "walczy o wszystko", a "trupy będą wypadały z szaf natychmiast po przegranych wyborach". Zaleski uznał to stwierdzenie za absurdalne. Podkreślił, że w finansach miasta wszystko jest jawne i podlega ścisłej kontroli - informacje o budżecie i WPF są każdego roku przekazywane do Ministerstwa Finansów, które pilnuje przestrzegania przepisów. "Na marginesie - przekazywanie dokumentów odbywa się za pośrednictwem informatycznego systemu »Bestia« i być może nazwa ta tak przeraziła pana radnego, że używa nekropolnych określeń" - pisze prezydent Torunia.
Zaleski dodał też, że projekty budżetu opiniuje Regionalna Izba Obrachunkowa, która przez ostatnie 20 lat zawsze oceniała je pozytywnie. Pozytywne są też opinie agencji ratingowych.
- Prezydent Zaleski nie ma wyjścia. Dla niego będzie to ostatnia kadencja i prawdopodobnie nie będzie go obchodziło to, co będzie później. Według zasady: po nas chociażby i potop - mówił też Szymanski. W ostatnim punkcie swojego oświadczenia Zaleski odnosi się właśnie do tych słów.
"Każda kadencja dla wybieralnych organów gminy jest ostatnią i jak do tej pory żadna, w której byłem prezydentem miasta, nie kończyła się sposobem myślenia sugerowanym przez radnego Szymanskiego cyt. »nie będzie go obchodziło, co będzie później«. Przez wszystkie lata sprawowania urzędu prezydenta uzyskiwałem pozytywną ocenę mojej pracy, w postaci absolutorium i wotum zaufania. Także i Pan radny B. Szymanski, przez cztery kolejne lata podnosił rękę »za«, biorąc świadomie na siebie odpowiedzialność za to, co robiłem dla miasta" - podsumowuje prezydent Zaleski.
O fotel prezydenta Torunia w wyborach samorządowych 2024 ubiegają się startujący z własnego komitetu Michał Zaleski, Paweł Gulewski z Koalicji Obywatelskiej, Adrian Mól z Prawa i Sprawiedliwości, Piotr Wielgus z Lewicy, Bartosz Szymanski z Aktywnych dla Torunia, Magdalena Noga z Koalicji Ruchów Miejskich, Maciej Cichowicz z Konfederacji i Bezpartyjnych Samorządowców oraz Dariusz Kubicki z Kocham Toruń.
Źródło: Radio ZET / torun.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET