Ogromny problem Torunia. "Jesteśmy na Titanicu", "trupy będą wypadały z szaf"

2 min. czytania
22.03.2024 13:00
Obserwuj nas na Google

Zadłużenie Torunia w przeliczeniu na jednego mieszkańca to około 7 tys. zł, a łącznie - ponad 1,25 mld zł. - Finanse naszego miasta są w opłakanym stanie - ocenił Bartosz Szymanski z KWW Aktywni dla Torunia. Zdaniem kandydata na prezydenta trzeba będzie renegocjować umowy z bankami. Podkreślił, że po przejęciu władzy konieczne będą: audyt otwarcia i przegląd inwestycji oraz zielone światło dla partnerstwa publiczno-prywatnego.

Pomnik Mikołaja Kopernika w Toruniu
fot. Adam Wysocki/East News

- Finanse naszego miasta są w opłakanym stanie. Mamy bardzo duże zadłużenie miasta - na poziomie 1 mld 258 mln zł. To około 7 tys. zł na jednego mieszkańca - bez względu na to, w jakim wieku jest - mówił podczas czwartkowej konferencji prasowej Bartosz Szymanski, kandydat na prezydenta Torunia.

Redakcja poleca

Zadłużenie Torunia ma jeszcze rosnąć. "Miasto nie będzie miało pieniędzy"

Podkreślił, że obsługa długu kosztuje rocznie około 75 mln zł, ale doliczył do tego 68 mln zł spłaty kapitału, 13 mln zł na Centrum Kulturalno-Kongresowe Jordanki i 10 mln zł na Arenę Toruń oraz 32 mln zł rekompensaty dla Miejskiego Zakładu Komunikacji. - To łącznie około 200 mln zł rocznie. To oczywiście będzie rosło. To olbrzymie pieniądze. To tyle, ile przeznaczamy jako miasto na budowę Europejskiego Centrum Filmowego Camerimage. W ogóle w sprawie Camerimage musimy się zastanowić, czy w ogóle chcemy w to iść, czy nas na to stać - mówił Szymanski.

Dodał, że z przedstawionej w grudniu wieloletniej prognozy finansowej wynika, że Toruń w ciągu kilku lat będzie zadłużony na 1,4 mld zł. - Inwestycje spadną z tegorocznych 384 mln zł do 30 mln zł w ciągu kilku lat. To oznacza, że musimy planować nadwyżki, żeby spłacać ten dług. W najbliższych latach miasto nie będzie miało pieniędzy ani na inwestycje, ani na zaciąganie nowego długu. W tym kontekście zaskakujące są deklaracje mojego kontrkandydata z PO, Pawła Gulewskiego, do niedawna zastępcy prezydenta Michała Zaleskiego, który proponuje jakieś horrendalne inwestycje, kolejne mosty. Tak naprawdę będą one niemożliwe do realizacji - ocenił Szymanski.

Jego zdaniem "jesteśmy na Titanicu, mocno przechyleni do przodu, a panowie Gulewski razem z Zaleskim krzyczą: cała naprzód". Szymanski zapowiedział, że po przejęciu władzy w mieście konieczne będą audyt otwarcia, a także restrukturyzacja długu, renegocjacja umów z bankami, wydłużenie terminów płatności i przegląd inwestycji.

- Potrzeba dialogu z inwestorami i zaangażowania kapitału m.in. zielonego światła dla partnerstwa publiczno-prywatnego. Trzeba rozsądnego podejścia do tego, jak to miasto ma funkcjonować. Nie będzie pieniędzy nawet na remonty dróg, które już są w opłakanym stanie - powiedział Szymanski.

Zdaniem Szymanskiego prezydent Zaleski "walczy o wszystko", a "trupy będą wypadały z szaf natychmiast po przegranych wyborach". - Prezydent Zaleski nie ma wyjścia. Dla niego będzie to ostatnia kadencja i prawdopodobnie nie będzie go obchodziło to, co będzie później. Według zasady: po nas chociażby i potop - powiedział Szymanski.

Źródło: Radio ZET / PAP/Tomasz Więcławski

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET