Paweł remontował dom. Nagle sięgnął po broń i postrzelił przyjaciela w głowę. Nowe fakty
Podczas remontu domu sięgnął po broń i postrzelił swojego kolegę w głowę. Tłumaczył, że nie chciał zrobić mu krzywdy. Pawłowi T. grozi do 3 lat więzienia. Prokuratura wyjaśnia jeszcze okoliczności zdarzenia, m.in. skąd w garażu wzięła się broń. Poszkodowany wciąż pozostaje w szpitalu. - Stan jego zdrowia nie pozwala na wykonanie czynności z jego udziałem - powiedział portalowi RadioZET.pl prok. Jarosław Kilkowski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Do tragedii doszło w czwartek 25 stycznia w jednym z domów jednorodzinnych na toruńskich Wrzosach. Budynek był akurat w trakcie remontu - na miejscu pracowali razem 45-letni Paweł T. i jego kolega - P. N. (prokuratura nie ujawnia szczegółów na temat tożsamości poszkodowanego). Mężczyźni byli w trakcie prac porządkowych w garażu, kiedy Paweł T. sięgnął po stojącą w kącie broń myśliwską. Doszło do wystrzału, a pocisk trafił w głowę drugiego z mężczyzn. P. N. trafił do szpitala w ciężkim stanie. Lekarzom udało się utrzymać go przy życiu.
Według wstępnej oceny biegłego medyka P. N. doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, zagrażającego życiu. Doszło do "urazu czaszkowo-mózgowego". Jak udało nam się ustalić, mężczyzna w szpitalu przebywa do tej pory, a jego stan się nie poprawił - przynajmniej nie na tyle, by można było poznać jego wersję wydarzeń. - Stan jego zdrowia nie pozwala na wykonanie czynności z jego udziałem - potwierdził w piątek portalowi RadioZET.pl prok. Jarosław Kilkowski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Skąd w garażu w Toruniu wzięła się broń? Właściciel nie miał pozwolenia
Policja w garażu zabezpieczyła broń, z której Paweł T. postrzelił swojego kolegę. Na miejscu znaleziono też łącznie 21 sztuk amunicji różnego kalibru oraz 100 g prochu strzelniczego i 250 g prochu myśliwskiego. Wszystko to należało do właściciela posesji, na której feralnego dnia obaj mężczyźni prowadzili prace. Szybko okazało się też, że właściciel nie miał pozwolenia na posiadanie broni i amunicji. Skąd więc się wzięła? To prokuratura jeszcze bada.
- Trwają czynności zmierzające do ustalenia pochodzenia broni - przekazał nam prok. Jarosław Kilkowski. Więcej szczegółów na temat śledztwa zdradzać nie chce. - Postępowanie jest w toku - uciął.
3 lata więzienia za postrzelenie przyjaciela? Paweł T. przyznał się do winy
Paweł T. w swoich zeznaniach stwierdził, że broń w garażu stała, odkąd pamiętał. Podkreślał, że z pokrzywdzonym byli przyjaciółmi, a do wystrzału doszło przez przypadek. Jak zeznał, "nie chciał zrobić mu krzywdy". Prokuratura zarzuca mu nieumyślne spowodowanie "ciężkiego uszczerbku na zdrowiu P. N, poprzez nieostrożne obchodzenie się ze znalezioną bronią palną". Grozi mu za to do 3 lat więzienia. Paweł T. przyznał się do stawianych mu zarzutów.
45-latek został objęty policyjnym dozorem. Ma zakaz opuszczania kraju. Prokuratura zastosowała także środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 2 tys. zł.
- Kamil wyszedł do sklepu tylko na chwilę i zniknął. "Synu, daj znak życia!"
- Dla Torunia wydano kolejne ostrzeżenie. Rzeka jest niebezpiecznie wysoko
- Prawo jazdy w Toruniu będzie droższe. Wiemy, ile trzeba zapłacić
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET