Tragedia na torach, nie żyje 20-latek. "Tylko 120 metrów dzieliło go od przejścia"
Policjanci wyjaśniają okoliczności tragicznego zdarzenia na torach - poinformowano we wtorkowym komunikacie. Wstępne ustalenia wskazują, że 20-latek wraz z kolegą przechodził przez torowisko w miejscu niedozwolonym, około 120 metrów od kładki dla pieszych. Mężczyzna został potrącony przez nadjeżdżający pociąg. Szczegółowe przyczyny śmierci potwierdzi zlecona przez prokuratora sekcja zwłok.
- W poniedziałek wieczorem na torowisku za stacją Łazy w kierunku Wiesiółki (woj. śląskie) doszło do tragicznego wypadku
- 20-latek został potrącony przez nadjeżdżający pociąg, jego życia nie udało się uratować
- Jak przekazała policja, zaledwie 120 metrów dzieliło ofiarę wypadku od bezpiecznego przejścia
Śmierć na torach w woj. śląskim. 20-latek nie zdążył przejść
W poniedziałek po godzinie 20:30 dyżurny zawierciańskiej komendy został powiadomiony o wypadku, do którego doszło na torowisku za stacją Łazy w kierunku Wiesiółki (woj. śląskie). Ze zgłoszenia wynikało, że doszło tam do potrącenia mężczyzny przez pociąg. Policjanci z miejscowego komisariatu natychmiast tam pojechali. Około 120 metrów od kładki dla pieszych odnaleźli ciało 20-latka. Ustalono, że pociąg relacji Gdynia-Bielsko-Biała nie zatrzymywał się na pobliskiej stacji w Łazach. Chwilę wcześniej wyjechał z Zawiercia, a kolejnym przystankiem miał być dopiero Sosnowiec. Maszynista był trzeźwy, a skład jechał z dopuszczalną prędkością.
"Z zebranego materiału dowodowego i zeznań świadków wynika, że obaj mieszkańcy Łaz przechodzili przez tory w miejscu niedozwolonym. 39-latek zdążył przejść przez tory, po których chwilę później przejeżdżał pociąg. 20-latek został jednak potrącony częścią spojlera składu" - przekazała Komenda Wojewódzka Policji w komunikacie. Na miejscu przez kilka godzin prowadzone były czynności pod nadzorem prokuratora. Pracowali tam śledczy, technik kryminalistyki oraz policjanci z zawierciańskiej drogówki. Obecna była również specjalna komisja badającą wypadki kolejowe.
"Trzeba zastanowić się, czy warto ryzykować"
Szczegółowe przyczyny śmierci mężczyzny potwierdzi zlecona przez prokuratora sekcja zwłok. Dla pasażerów został podstawiony inny pociąg z uwagi na konieczność przeprowadzenia oględzin. "W poniedziałkowym zdarzeniu raptem 120 metrów dzieliło ofiarę wypadku od bezpiecznego przejścia dla pieszych. Trzeba zastanowić się, czy warto ryzykować utratą zdrowia lub nawet życia, skracając sobie drogę i wybierając śmiertelnie niebezpieczne przejścia" - dodała policja w zamieszczonym komunikacie. Przypomnijmy, że za nieodpowiednie zachowanie w rejonie torowiska można zostać ukaranym mandatem. Nawet 2000 zł kary grozi za wchodzenie na torowisko, kiedy zapory lub półzapory są opuszczone bądź rozpoczęto ich opuszczanie. Z kolei 300 zł za korzystanie z telefonu lub innego urządzenia odwracającego uwagę podczas przechodzenia przez torowisko.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET