Tragedia na wyścigach konnych we Wrocławiu. Zwierzę nie przeżyło. "Okropny widok"
W niedzielę 23 czerwca podczas szóstego dnia wyścigowego "Vertigo Day" doszło do koszmarnego wypadku na torze konnym Partynice. W trakcie gonitwy jeden z koni doznał bardzo poważnego urazu. Podjęto decyzję o eutanazji.
Wypadek na wrocławskich Partynicach. Koń nie przeżył
Do tragedii doszło w niedzielę podczas wyścigów konnych na wrocławskich Partynicach. Pod koniec gonitwy nr 3 klacz Lady Judy na ostatniej prostej zboczyła z kursu. Na nagraniu, które pojawiło się w mediach społecznościowych, widzimy, jak kopyto konia wygina się w drugą stronę. Zwierzę walczyło o to, by ukończyć wyścig, jednak w pewnym momencie w ogromnym bólu upadło na trawę. "Bardzo poważne problemy z koniem, zdaje się, że nie ma już szans na zwycięstwo w tej gonitwie" - powiedzieli komentatorzy, nie przywiązując zbyt dużej uwagi do jego tragicznego stanu zdrowia.
Zwierzę zostało poddane eutanazji
Kamera podążyła za zwycięskimi końmi, zostawiając ranną klacz z tyłu - osoby, które oglądały transmisję, nie widziały zatem, co działo się z nią dalej. Świadkowie z kolei twierdzą, że po upadku koń doznał poważnego, otwartego złamania kości, wyglądało to bardzo drastycznie. "Miałem to nieszczęście widzieć to na własne oczy. Okropny widok..." - stwierdził pan Maciej. "Z przykrością informujemy, że w szóstym dniu wyścigowym, 23 czerwca, w gonitwie 3., na prostej finiszowej koń Lady Judy doznał otwartego złamania kości piszczelowej w kończynie lewej miednicznej. Ze względu na stan nierokujący na przeżycie koń został poddany eutanazji" - poinformował Andrzej Oleksik, kierownik Działu Wyścigowego WTWK-Partynice.
W związku z tragiczną śmiercią zwierzęcia w internecie zawrzało. Fala krytyki wylała się na sam zamysł organizacji wyścigów konnych - zdaniem internautów "nie ma to nic wspólnego ze sportem ani miłością do zwierząt". "Straszne...I to wszystko dla ludzkiej fanaberii, bo niczemu innemu ten sport nie służy" - czytamy w komentarzach. O śmierci klaczy Lady Judy napisali również jej właściciele, Westminster Race Horses. "Dziękujemy za słowa wsparcia i zrozumienia, jakie teraz otrzymujemy w związku z tragiczną stratą Lady Judy. Staraliśmy się zapewnić jej najlepsze życie, jakie tylko mogliśmy. Była przez nas kochana i zawsze będziemy ją mieć w naszej pamięci" - czytamy w zamieszczonym wpisie.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET